Historia pewnej miłości...
Samotność...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Popatrzyła za okno. Zbliżały się święta... Chciała coś zmienić. Środa to dobry moment na poszukanie iskier.. Chciała wpuścić troszeczkę świeżego powietrza do jej smutnego życia... Podeszła do biurka, wypiła łyk kawy i postanowiła walczyć. Postanowiła zmienić siebie. Właśnie od środy, nie od poniedziałku czy od początku miesiąca...Właśnie od dziś postanowiła się uśmiechać. Do siebie ,do świata ,do ludzi. Lekko przesuwając palce na klawiaturze napisała krótki znak :*... Nie znała go ,nie wiedziała kim jest, czuła jednak że powinna to zrobić... On siedząc wygodnie w fotelu patrzyl w ekran monitora zastanawiając się kim ona jest i ...czemuz to odwazyla sie zaklocic jego spokoj,tak niespodziewanie wtargnac w jego prywatne zycie... Ona. Na co dzień zwykła studentka. Jedna z wielu...Żyje w biegu,dzień sukcesywnie zaczyna od filiżanki mocnej kawy...Pacjenci, preparaty,mikroskop,ciemnia,rak...Geny-dla jednego nic nie znaczace pojecie...Dla niej...Nadzieja...Praca, dom...Szybki obiad gdzieś na mieście, kawa, głosy z telewizora szepczące gdzieś w oddali, komputer...Jednak to tylko pozory..To tylko zwykły,zwyczajny dzień...W jej życiu nie ma zwykłych dni...Stara się by każdy z nich wnosił do życia coś nowego,wyjątkowego a zarazem niezapomnianego,dlatego tez postanowiła napisać do Niego.. ..a on był zaskoczony. Pozytywnie. Stworzył jakiś czas temu profil, o którym istnieniu mu przypomniała, kilka dni po tym jak dodał zdjęcia. Tylko dlatego że przypomniała mu o tym reklama kiedy logował się na swoją pocztę do której był bardzo przywiązany.. Dziś. Połowa tygodnia ...Niedługo święta,do których On podobnie jak Ona nie przywiązywał wagi...Przyjechał do rodziny, przyjaciół, wrócił do kraju. Dlaczego wybrał święta w rodzinnym domu? Przecież nie lubił tu wracać, nie lubił wracać do ojczyzny... Domowe zacisze przepełniało go jednak nadzieją. Żył, gdy na dworze zapadał mrok... Od dwóch lat pracował w nocy. Jednak już niewiele zostało do końca pracy...którą tak czy owak polubił. Zawsze wybierał zajęcia które lubi.. Chciał wrócić na studia,marzył o powrodzie do neimal dziecinnych lat.... Chcial jej to kiedys opowiedziec. Nie teraz i nie juz, tym bardziej ze... nie wiadomo skąd ale wiedział że ta znajomość ...to nie będzie tylko jeden mail Lubi żagle... nieprzypadkowo chyba wiec uslyszal dzis piosenkę „Kołyskanka”. Kiedyś wysłał Jej ją. Chyba jak nikt inny , rozumiała Jego słowa ...Odkąd dostała pierwszą wiadomość od Niego jej życie nabrało sensu, a na Jej twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech, a w oczach łzy...Łzy szczęścia. Wtedy jeszcze nie wiedziała co przyniesie los...Żyła w biegu,pragnęla się zatrzymać. Dziś znała już wszystkie molekuły emocji. Dziś wiedziała że w życiu piękne są tylko chwile, dziś wiedziała ze chce żyć tak jak dyktuje jej serce. Tak by nigdy nikt przez Nią nie płakał. Po prostu to wiedziała...Niewiele osób posiada wyobraźnię...Nie jest dla każdego... Uwielbiała zimę .Przypominała jej ona o nartach ,o tym co kocha. Wiele lat wcześniej miłość do aktywnego spędzania wolnego czasu zaszczepił jej brat. Kochała matkę naturę, gdyż to ona nei raz uświadomiła jej jak mały potrafi być człowiek...Nie lubiła przepychu, hoteli, drogich reastauracji, gorących plaż,drinków,lenistwa. Lubiłą żyć. Aktywnie .Odpoczywała w samotności, suszując po stokach gdy wiatr odgarniał jej włosy a mróz sprawiał że policzki i nos przybierały malinowy kolor czy też latem leżąc na łajbie, patrząc w gwazdy i pijąc herbatę. Pozwalało jej to myśleć. Czuć... Nie,nie czuła się wtedy samotna... Poznali się w święta. Może to ten szczególny czas skłonił ich do niemalże melancholijnych listów...
Stokrotko, dziękuje za życzenia. Tak jak piszesz, jest to wyjątkowy dzień i szczęśliwi są ci, którzy mogą go spędzić w gronie bliskich osób. Dlatego miło, bardzo wręcz miło jest mi, że to właśnie tego dnia znaleźliśmy oboje choć chwilę czasu, aby - choć wirtualnie - w tym zero-jedynkowym świecie spotkać się i życzyć sobie tego wszystkiego co życie może nam najlepszego przygotować... A teraz, gdy noc jest już późna, przygasł już kominkowy ogien, a ludzie ze szczęściem i nadzieją w sercach udali się na spoczynek, ja siedzę przed tym szklanym oknem wielkiego świata, siedzę usiłując wypełnić sobie z bezsenne godziny pisząc do drugiego osoby. Osoby, która niezwykłym ciepłem swoich uczuć i słów potrafiła wywołać dziś u mnie uśmiech, bardzo niestety rzadko ostatnio rozświetlający moją twarz. Osoby, która sprawiła, że znów zaczynam wierzyć w ludzi... Że wciąż są pośród nas tacy jak ja i Ty, którzy przemieżając samotnie kręte nieraz ścieżki życia, wciąż potrafią - jak to sama napisałaś - pomóc losowi i próbują odnaleźc to co naprawde waźne... Piszę do Ciebie i choć czuję, że znam Cię, to jednak nic przecież o sobie nie wiemy. Oboje zaszyci w nieprzebitej skorupie - anonimowości sieci... Oboje siedząc przy klawiaturach w swioch wygodnych krzesełkach, z kawą w ręku... Oboje z dala od siebie... a może jedynie za ścianą. Dlatego pozwól Stokrotko, że zadam Ci choć jedno pytanie, pytanie które chodzi mi o głowie odkąd tylko przeczytałem twój profil. Jak ma na imię tę dziewczyna, zakochana w żaglach, dziewczyna o której mogę śmiało powiedzieć, że dawno kogoś takiego... hmm... sam nie wiem, obdarzonego tak niezwykłą duszą, tak niepowtarzalną osobowością, że dawno kogoś takiego nie spotkałem - o ile w ogóle kiedykolwiek znałem. Mam na imię Adam i piszę do Ciebie te słowa z Gdańska, gdzie akurat spędzam u rodziny urlop. A ty ... Jak masz na imię? Teraz zaś Czas pozwolić tej Wigilijnej Nocy, aby przyniosła sny a wraz z nimi nową nadzieję i odrobine uśmiechu. I choć zapewne przeczytasz te słowa dopiero rano, a nawet później - to tego właśnie chciałbym Ci zyczyć - aby nadchodzący czas obfitował w dobrą nadzieję i abyś każdy dzień witała z radością i uśmiechem... Wesołych Świąt, Stokrotko. I z nadzieją, że jutro poznam Twe imię... ...usnę, kończąc tę bezsenną noc. Dobranoc.
Czekała na to. Co dzień rano budziła się by sprawdzić czy na jej skrzynce znajdują się wiadomości od Niego..
Przyznam szczerze...Przeczytałam wiadomość od Ciebie,a z policzków popłynęły miłzy....I chyba mogę nazwać je łzami szczęścia...Wiem,że w dzisiejszym świecie płynących zewsząd zagrożeń i unicestwionych wartości bardzo trudno jest znależć kogoś, kto Cię zrozumie...Nie wiem o Tobie zupełnie nic,a wydajesz się być bardzo ciepłą osobą...I mimo, iż wiem,że życie jest splotem wydarzeń,wielu niespodzianek...może niekiedy czarujących chwil...staram sięstąpać twardo po Ziemi...Ni jak mi to nie wychodzi...Tym bardziej teraz,gdy przeczytałam list od Ciebie,zupełnie mi obcej osoby a jednak tak bliskiej... P.S. Zdradzę Ci jeszcze swoje imię: Ewa....Czekam na odpowiedź...:)
Ich korespondencja... Starali się przelać swoje uczucia do tego martwego świata...
A zatem witaj Ewo. Szczerze mówiąc, nie wiem co mam powiedzieć - łzy... Dawno już temu przestałem wierzyć, że spotkam w życiu kogoś, z kim dałoby się jeszcze szczerze i tak po prostu bez silenia się na niepotrzebe pozory porozmawiać. Dzisiaj, niewielu już ludzi okazuje cechy takie jak wrażliwośc na świat, posiadanie marzeń i ideałów czy pragnienie czegoś innego poza tylko pieniędzmi. Teraz gdy taka właśnie postawa, uznawana jest za słabość, rzecz godną śmiechu i kpin, ludzie ukrywają się z nią mimo, że tak wiele przez to tracą. A jednak - TY tam jesteś - druga osoba, która rozumie, która nie wacha się mówć prawdziwie i która zawsze gotowa jest wysłchać prawdziwych moich myśli... I za to Ci Ewuniu dziękuje...
Kolejna noc mija mi przed komputerem. Praca od dwóch lat na nocnej zmianie daje o sobie znać - kiedy mam wolne, trudno mi w ciągu dnia dociągnąć bez snu do wieczora, zwłaszcza w święta, które jak by nie było, polegają w dużej mierze na odpoczynkku. Noc zaś... No właśnie - pierwsza w nocy, a ja budzę się do życia. Dobrze, że już za kilka miesięcy wracam do normalnego świata, do ojczyzny, rodziny... A przynajmniej tak planuję, powrócić w październiku na studia. Niby fajnie - kto mając do wyboru życie z dala od domu, pełne nostalgii, gdy w każdą wolną, samotną chwilę przemierza się myślami ulice swego miasta, a powrót na uczelnię do spokojnego, dawnego życia, powrotu wręcz do lat dziecinnych, nie wybrałby tego drugiego? Tak i ja cały czas myślałem. Jak wspomniałem - przyjemnie będzie znów powrócić do dziennego życia... A jednak to tylko jedna strona medalu... W Anglii spędziłem parę ładnych lat i szczerze mówiąc szkoda będzie teraz również porzucić i tamto miejsce. Cała masa spraw, znajomych... I chociaż przez długi czas nie wierzyłem, że to w ogóle możliwe, przywiązałem się do Londynu, do życia w swoim małym, ale jednak swoim mieszkanku, w swoim światku... I oto kolejny raz przekonuję się, że trudno jest człowiekowi dogodzić, jak trudno jest znaleźć szczęście, o ile jest to w ogóle możliwe. Bo czy nie całe życie układa się nam w ten właśnie sposób: Mając jedno, gonimy za innym; Będąc w jednym miejscu tęsknimy za drugim. Zaprawde ogromne poczucie humoru musiała mieć natura, wypsarzając ludzką rasę w serca... Wiecznie poszukujemy, a gdy odnajdziemy to na czym nam tak zależało zaczynamy chcieć czegoś innego, czasem wręcz przeciwnego... Zastanawiam się czy tak samo jest też z miłością. Jak na razie mogę się jedynie zastanawiać, bowiem nie wiem jak Tobie, Justyno mi się jeszcze taka nie przytrafiła. Mam na myśli tą legendarną, jedyną, wielką miłość, w której dwoje ludzi uzupełnia się jak owe słynne dwie połówki... Przecież ludzka natura nie mogłaby chyba na coś takiego pozwolić - ludzie dążą do niej, szukają jaj, a gdy już znajdą z pewnością zaczynają, przynajmniej odrobinę tęsknić za samotnością. Tak... Tyle jeśli chodzi o rozum... Serce jednak nadal szuka... Naijlepszym na to chyba dowodem jest chyba to, że od kilku dni z takim niepokojem włączam komputer, oczekując wiadomości od Ciebie... Mocniejsze bicie serca, lekkie zdenerwowanie... Rzecz jasna, znamy się o wiele, wiele zbyt słabo, aby choć myśleć w takich kategoriach, a jednak... Jakaś iskierka nadzieji zawsze błąka się o sercu, pytając: Czy to właśnie Ona... Wybacz jeśli piszę zbyt śmiało, ale... nie można inaczej... Napisz co o tym myślisz Ewuniu...
Wydawało jej się wtedy że być może mówi i pisze za dużo...
Wciąż myślę o osobie której nie znam, o kimś kto wydaje mi sie tak odległy a jadnak tak bliski...O kimś zupełnie oderwanym od dzisiejszego świata...Przerażamnie tylko jedna myśl...A może nawet nie przeraża...tylko fascytuje,intryguje...pobudza... Czy można zakochać się w słowach?Czy wirtualna korespondencja może przejść bezboleśnie do realnego świata?Czy postęp technikinie zabral nam jakze potrzebnej fizyczności...
Co byśmy tu robili gdybyśmy nie wierzyli w milość...
Tak... Z pewnością trudno jest zbudować cokolwiek jedynie na samych słowach. Listy, maile, smsy - wszystkie one jakkolwiek bardzo przydatne przy znajomości na odległość nie mogą zastąpić dotyku rąk, zapachu, spojrzenia w oczy, pocałunku... I chyba nikt nie twierdzi inaczej. Jednakże w sytuacji takiej, jak nasza, kiedy trudno jest o jakiklwiek inny kontakt, zdaje się to być jedyny sposób poznawania drugiej osoby... Ale choć ma to ujemne strony w postaci poznania kogoś jedynie częściowo, to przecież dzięki samym tylko słowom możemy poznać to co tak ważne - rozum i serce, nadzieje i obawy...
Kiedy mówi się o miłośći od pierwszego wejrzenia, nikomu nawet przez myśl nie przejdzie, że takie uczucie, oparte jedynie na wyglądzie pozbawione prawdziwej znajomości drugiej strony, jest niczym innym jak odwrotnością uczucia które powstaje jedynie poprzez wymianę myśli. Dlaczego, kiedy ktoś powie "Ujrzałem ją/jego i od razu wiedziałem... ", inni kiwają głowami myśląc: "Chciałbym, aby mi się coś podobnego przydarzyło"? Z drugiej strony osoba, która twierdzi, że zakochała się w kimś przez internet spotyka się głównie z uśmieszkami i sarkazmem innych... A przecież to ludzie w tej drugiej... naszej sytuacji mają prawo twierdzić, że znają...
Zakochać się w kogoś słowach? Kogoś duszy? Sądze że nie ma w tym nic złego, na pewno nic gorszego niż zakochać się w czyimś wyglądzie. A jeśli uczucie faktycznie stanie się silne, to z pewnością, prędzej czy później dojść musi do prawdziwego kontaktu, w rzeczywistym świecie. I o ile miłość przetrawa i tą próbę... To czy wówczas owe spojrzenia w oczy i pocałunki nie smakować będą lepiej... Czy to wówczas nie będziemy w stanie stwierdzić: "Tak to on/ona... " mając tę pewność, której zabraknie wielu innym...?
Zresztą, co byśmy tutaj robil, skądbyśmy siętu wzięlii - Ty i ja, gdybyśmy w to nie wierzyli?
Przez kilka dni milczała. Nie wiedziała co ma mu napisać. Tak bardzo chciała się z nim spotkać. Zapoponowała wspólnego Sylwestra. Dziś wie że było to szalone...Jednak On nie mógł się na nim pojawić... Wybacz Ewuniu, ale dopiero co wróciłem do domu. Długo rozważałem ten wyjazd na sylwestra i choć boli mnie to, że sprawie Ci tym przykrość to nie mogę, naprawde nie mogę tam przeyjechać... Obiecałem w Gdańsku, że przyjdę a zawsze robie wszystko co mogę aby dotrzymać danego słowa. Naprawdę przykro mi, że Cię zawiodłem i że spędzisz Tę noc sama, podczas, gdy ja będę imprezował... Mam nadzieję, że to zrozumiesz - gdybym to Tobie obiecał, że przyjadę, też z pewnością nie chciałabyś żebym to w ostatniej chwili odwoływał... Nawet chyba nie wiesz natomiast, jak bardzo spodobał mi się pomysł spotkania z Tobą, tajemniczą dziewczyną
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil gringo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…