Wróć do katalogu

Historia pewnej oferty

Jest to opowiadanie erotyczne, romans. Zamieszczona na portalu internetowym oferta kobiety 60+ oraz odpowiedź 41 letniego mężczyzny. Co z tego wyniknie? Przeczytaj.

in500opublikowano 30 listopada 201737 min czytaniajeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Historia pewnej oferty.

„Młoda duchem 60+. Jeśli chcesz spędzać miło czas włącznie z wyjazdami poza miasto, to zapraszam. Możesz być w wieku 40-50 lat. Poczucie humoru miło widziane.”

O czym myślała Inka wysyłając właśnie takiej treści ofertę do rubryki „Randki i przyjaciele”. Czego oczekiwała? Jaki miała cel? Co właściwie ją skłoniło do zamieszczenia oferty?

Kiedy tak rozmyślała – nagle pojawiła się odpowiedź...

- Witaj Nieznajoma :) Może moglibyśmy poznać się bliżej. Mam 41 lat i jestem z okolic Świdnicy. - napisał Szon o godz. 16:31 w dniu 13 listopada 2017 r.

Ucieszyła się Inka widząc skutek swojej oferty. Postanowiła odpowiedzieć.

- Witaj. Chciałabym się pokazać w towarzystwie, wyjść do teatru, kina, restauracji, niekończących się nocnych rozmów, wspólnej porannej kawy, przytulenia się, ciepła pocałunków, porozumienia dusz... Jesteś w stanie to mi dać? - napisała Inka słowami płynącymi prosto z duszy i z niecierpliwością czekała na słowa Szona.

Za chwilę pojawiła się odpowiedź:

- Jestem prawie 20 lat młodszy od Ciebie. Czy nie byłoby to dla Ciebie krępujące, że pojawiasz się na tego typu eventach z … synem, jakby ktoś mógł pomyśleć? Gdybym powiedział, że mogę dać Ci to wszystko o czym piszesz, to pewnie bym skłamał, ale część oczywiście jest w moim zasięgu. Szukam przyjaciółki, kogoś kto swobodnie porozmawia, uśmiechnie się, bez skrępowania, bez stresu, tak ot po prostu. Wiem, że dopiero się poznajemy, ale czy byłaby możliwość zobaczyć Cię? Przesłałabyś mi swoją fotkę?

Ince ta odpowiedź się spodobała, więc postanowiła udzielić odpowiedzi i napisała:

- Witaj. Podobno szczęśliwi czasu nie liczą. I ja szukam przyjaciela, z którym mogłabym "konie kraść". Wiem, że to nie ten wiek, ale dlaczego nie zrobić sobie przyjemności po trudach przeżytych lat. Wiesz, mój były mąż zanim związał się ze mną, był w związku nieformalnym z kobietą o 25 lat starszą. Może gdybym ja się nie pojawiła na horyzoncie, byłby z nią do śmierci. Stworzyli dom - może i szczęśliwy. Więc - nigdy nie wiadomo co nam los przyniesie. Pozdrawiam Inka.

Do maila Inka dołączyła swoją tajemniczą fotkę – Poranna toaleta – i pokazała tylko swoje oczy po wyjściu z kąpieli.

Szon szybko odpisał i skomentował: - Podoba mi się takie podejście. Moje poprzednie pytanie miało raczej charakter rozpoznania, czy wiek nie stanowi problemu:) Ponieważ dla mnie, jak najbardziej odpowiada to, że jesteś ode mnie starsza. Masz rację, czas to pojęcie względne i chyba najwyższy CZAS na to, abym przestał o nim tyle mówić:) Co porabiasz w życiu? Co Cię uszczęśliwia, pasjonuje? No i co tak asekuracyjnie z tą foką:)? Miłego dnia Ci życzę i liczę na rychłą Twoją odpowiedź, ponieważ jestem niecierpliwy wiadomości od Ciebie.

Skoro Szon był taki niecierpliwy więc Inka nie zwlekała z odpowiedzią. Nie przypuszczała tylko, że tak dużo ma do powiedzenia temu właśnie poznanemu człowiekowi. Zazwyczaj Inka była powściągliwa w swoich wypowiedziach. Zazwyczaj nie otwierała się przed znajomymi, a co dopiero przed nieznajomymi. Co jej strzeliło do głowy. Chyba musiała być bardzo spragniona podzieleniem się swoimi słowami. Może chciała, aby ktoś ją wysłuchał...

- Jakoś nie specjalnie przejmuję się tymi wszystkimi gadkami ludzi. Oni mi jeść nie dają, więc dlaczego chcieliby zaglądać mi do innych kątów. Owszem analizuję te ich słowa, ale decyzja i tak zawsze należy do mnie. To moje życie i nikt go za mnie nie przeżyje. Może zabrzmi to dość filozoficznie, może górnolotnie. Mam wiele ulubionych zajęć, choćby jazda moim samochodem... odpowiednia prędkość, otwarty szyberdach, słońce, uśmiech na twarzy, i ten wiatr we włosach... Często jeżdżę, gdzie mnie oczy poniosą. Wczoraj dla przykładu pojechałam nad zalew a później do Modliszowa, a wylądowałam na tamie w Zagórzu. Było prześlicznie. Słońce operowało w konarach drzew oraz na wodzie. Uśmiechałam się do siebie i byłam szczęśliwa. Kontakt z naturą uspakaja mnie, daje mi możliwość przemyśleń, tam właśnie nabieram energii do dalszego działania. Lubię często bezinteresownie pomagać ludziom - czynię to w różny sposób. Raduje mnie wtedy ich uśmiech, iskierki radości w ich oczach. Aby nie było jednak zbyt cukierkowo, to mam i swoje wady - pewnie jak każdy. O tym możesz się przekonać osobiście. Bo słowa wszystkiego nie oddają. Ale szanuję swoje słowa i znam ich ogromną moc. A moja fotka? - to nieco pożądanej tajemnicy :-) Twojej też jeszcze nie widziałam :-))) Wiesz co, niecierpliwość to taki stan pobudzający wszystkie zmysły. I nie tylko niecierpliwość ma takie działanie. A może wiesz coś na ten temat?

Oj, jakie to długie :-))) Chyba się tego nie spodziewałeś.

Inka bardzo szybko dostrzegła odpowiedź Szona:

- Witaj, owszem, nie spodziewałem się tak obszernej wiadomości, aczkolwiek bardzo mnie ona ucieszyła, ponieważ zdradza pewne Twoje cechy, jak np (nie obraź się) umiejętność budowania zdań:) Nie każdy posiada tę zaletę, szczególnie w dzisiejszych czasach, kiedy wokół nas używa się tylu skrótów myślowych. To prawie tak, jakbym zobaczył turystę robiącego zdjęcie Zorką 5, albo dzieci grające w gumę... unikat, zawarty już chyba tylko na starych fotografiach. Odczytuję też inteligencję, wrażliwość i empatię wobec ludzi. Nie można również nie dostrzec energii i młodości. Zapewne masz dobry kontakt z ludźmi. Kurczę, zachowuję się jak jakiś Rutkowski, a przecież nie o to chodzi:) To prawda, że jeszcze mnie nie widziałaś, ale... muszę najpierw zainteresować Cię swoją osobą, w pewien sposób zauroczyć, zaczarować:) Wzbudzić tajemnicę i chęć poznawania:) Dawno tego nie robiłem, może już nie potrafię? I co? Pokażę Ci się i nie będziesz już na nic czekać:) A tak... niech wyobraźnia działa.

Inka w tej odpowiedzi dostrzegła olbrzymi dystans wiekowy między nimi i dała temu wyraz:

- To prawie tak, jakbym zobaczył turystę robiącego zdjęcie Zorką 5, albo dzieci grające w gumę... unikat, zawarty już chyba tylko na starych fotografiach. Robiłam zdjęcia Zorką 5, grałam w gumę...unikat ze starych fotografii... No wielkie dzięki. Co myślisz o takim głębokim rowie? Nie obraziłam się. Ale jeśli nie powiesz mi coś więcej o sobie (podejrzewam: psychologia, socjologia, nauczyciel) to nie podam Ci linka gdzie możesz poczytać moje opowiadania:-)

Dobry kontakt z ludźmi? Owszem na zasadzie "gdzie wejdę tam się ze mnie śmieją". Moi przyjaciele mówią "śmieją się do Ciebie" ale ja wolę swoje określenie. Ni mniej ni więcej znaczy, że potrafię dać im radość. To chyba jest dla mnie najważniejsze. A ponieważ przy tym jestem bardzo zasadnicza - to mam i wielu wrogów, ale z nimi się zazwyczaj nie kontaktuję. Szkoda mi czasu na niepotrzebne pogaduchy, obgadywanie innych, spędzanie wolnego czasu tylko dla zabicia go.

Tak, moja wyobraźnia już działa, a wiem co ona potrafi. Więc proszę o więcej informacji.

Musiała Inka chyba rozbawić Szona, bo jego odpowiedź właśnie to wyrażała:

- A nie. :) Nie trafiłaś, choć psychologia mnie fascynuje, nie jest to ani mój kierunek kształcenia, ani też zawód wykonywany. :) Socjologia, hmmm, nie bardzo, zwykłe postrzeganie świata na podstawie własnej autopsji. Nauczyciel? Cholerka:) Co prawda mam dwa etaty, ale nauczycielem nie jestem:) Prowadzę własną działalność, a także kieruję zakładem produkcyjnym niedaleko Wrocławia. Co to za stronka o której piszesz? Jak długo zamieszczasz na niej swoją twórczość? Możesz przytoczyć fragment? Też coś tam, coś tam skrobię w wolnej chwili, ale to nie opowiadania lecz proza, czasem wiersz, jednak z racji wrodzonego lenistwa, częściej proza (nie trzeba szukać rymów :)) żartuję z tymi rymami. Piszę to co mi w duszy gra i mam to gdzieś, czy będzie miało rym czy nie:) Jesteś odważna... ale czy na tyle, żeby pierwsza przesłać zdjęcie swej całej postaci?? Może być zrobione Zorką5.

Chyba nie takiej odpowiedzi Inka oczekiwała, chyba ją nieco poniosło...

- Czy Ty jesteś upartym Koziorożcem? Działalność gospodarcza oraz zakład produkcyjny - to forma, a ja prosiłam o treść. Wiesz, odkąd pamiętam to zawsze coś tam pisałam. Na początku pamiętniki, później pisma urzędowe, a aktualnie spisuję swoje przeżycia i ubieram je w opowiadania. Niektóre są dla mnie zbyt trudne - jak wychodzą demony przeszłości to porzucam pisanie. Zbyt wielkie negatywne emocje, dla mnie nie do przejścia. Od niedawna zamieszczam swoją twórczość na stronce opowiadania.pl Są ich tam tysiące, a moje są na razie tylko 4. Zastanawiam się nad jednym aspektem. Co w sobie masz, że tak mnie otwierasz? Zorka nie była cyfrowa, - zresztą te zdjęcia niewiele byłyby Ci powiedziały - tam na nich takie dzieciuchy :) Moje oczka już masz...>... a ja nie mam nic. Więc jak będzie?

Chyba jednak Inka była zbyt natarczywa... i chyba mleko się już wylało. Kilka minut później przyszła odpowiedź od Szona:

- Jestem upartym Bliźniakiem. I chyba już czas abym wyjaśnił Ci brak mojej fotki, choć pewnie już się domyślasz. Jestem w związku, nie jestem samotnym kawalerem "co w pogardzie mając tnące szpony mrozu i słońce pustyni, dnie i noce gnał NIEPOMNY PRZEPISÓW BHP" do swej królewny z wysokiej wieży. Dlatego choć trochę chciałem wzbudzić Twoją sympatię, abyś zdążyła choć troszkę mnie poznać... Nie jestem amatorem szybkich numerków, zajrzałem na stronę gdzie się poznaliśmy, ponieważ pragnę dojrzałej kobiety - od zawsze. Emocjonalnie, fizycznie, umysłowo - chciałbym być w takim układzie, ale zrozumiem, jeśli Cię to nie interesuje...

Jakie emocje targały Szonem, że napisał te słowa? Jak bardzo mu to ciążyło, że przez tak długi czas oszukiwał interesującą go Inką? Wiedział przecież, że ją zrani. Wiedział przecież, że odczytywała jego maile jako pisane przez człowieka wolnego. I chyba był zrozpaczony. Postawił wszystko na jedną kartę. Nie mógł jednak dłużej jej oszukiwać, nawet za cenę utraty chyba rodzącego się uczucia.

Inkę zamurowało... zabolało... tak bardzo, że nie wiedziała co ma myśleć i odpisać. Była zła, bo wiedziała, że jej organizm spragniony bliskości zaczynał się już angażować. Była zła, bo poczuła się oszukana, zdradzona, a jednocześnie tak dużo oczekiwała po tej znajomości. Tak bardzo chciała mieć nadzieję...

Wiedziała, że Szon oczekuje odpowiedzi, pewnie jakiejkolwiek, ale czekał na decyzje. Po kilku godzinach Inka odpisała:

- Zabolało... bardzo... Potrzebuję więcej czasu na przemyślenie.

Tego dnia Inka już nie była w stanie niczego napisać – potrzebowała czasu na przemyślenia.

Szon również cały czas był myślami przy Ince. Oczami wyobraźni widział jakie cierpienie maluje się na jej twarzy. Sam chciałby uciec „gdzie pieprz rośnie”. Nie mógł spać, bardzo się męczył. Nie czekając na odpowiedź Inki zasiadł do komputera o godz. 4:54 aby wyrazić swoje uczucia i napisał:

- przepraszam, ale gdybym zwlekał z tą informacją bolało by bardziej...

Inka też nie spała tej nocy, bo gdy tylko pojawiał się mail Szona od razu odpisała, a była to 05:01

- wiem... odezwę się

Jaką walkę musiała stoczyć Inka ze sobą, to tylko ona wie, ale już przed 10:00 była gotowa i napisała do Szona:

- już... Nigdzie nie pisałam, że szukam samotnego kawalera. Nie wiem też czy szukam kogoś na każdą sekundę mojego życia. Nie wiem czy chciałabym prać męskie skarpetki. Nie wiem czy potrafiłabym i chciałabym być w stałym związku. Chciałabym jednak zaznać ciepła uczuć skierowanych na mnie, zainteresowanie tym co robię, wspólne spędzanie czasu, wspólne rozmowy... tak, abym następnego dnia nie miała kaca moralnego, że kogoś skrzywdziłam. Twoja wczorajsza informacja , tak... - spóźniona, wywołała we mnie bardzo silne emocje. Pod wpływem takich emocji najlepiej tworzę swoje opowiadania. I mam nadzieję, że ono powstanie. Nie obawiaj się jednak. Zanim opublikuję gdziekolwiek poproszę o autoryzację. Tak robię zawsze, jeśli w moich opowiadaniach pojawiają się realne osoby. Nie wiem jak to się dalej rozwinie... pozwólmy jednak na to...

Wyraziła swoją nadzieję... dała ją również Szonowi. A on uchwycił się tego, chyba na to czekał i podświadomie liczył.

- Pewnie oboje nie wiemy jak to się dalej rozwinie. Nie mamy takiej mocy, żeby przenieść się w czasie i to sprawdzić. Może właśnie ta niepewność, niewiedza, tajemnica pozwoli nam poznać się spokojnie i delikatnie, jak wejście pierwszy raz do zimniej wody. Bez pośpiechu, krok po kroku. Rozmowa, która będzie dialogiem, wymianą słów, odkrywaniem siebie. Cieszę się, że mogłaś już od samego początku otworzyć się przy mnie. Nie wiem jak to będzie wyglądało teraz, kiedy wiesz o mnie coś czego nie chciałaś usłyszeć, mam tylko nadzieję, że za jakąś chwilę znów pomyślisz o mnie tak jak za pierwszym razem. Dajmy się rozwinąć tamu co się pojawiło. Nikt nie mówi, że musimy zostać kochankami, że to do czego zmierzamy to seks. Może potrzebujemy , zarówno Ty jak i ja jakiegoś duchowego przeżycia, emocji związanych z pożądaniem umysłu a nie ciała? Co będzie to będzie. Nic na siłę...

Tak napisał Szon, a Inka odpisała:

- Zastanawiam się kim jesteś, że masz takie głębokie wnętrze. Co przeżyłeś w życiu, które tak a nie inaczej Cię ukształtowało. Skąd u Ciebie tyle mądrości życiowej. Zazwyczaj ludzie o tak bogatej psychice bywają bardzo doświadczone przez los. Czy u Ciebie coś takiego występuje? Prosiłeś o fragment z moich opowiadań. Oto kawałeczek, a właściwie wstęp do opowiadania pt. Zbieg okoliczności.

Droga życia. Wyobraźmy sobie, że nasze życie to droga, po której wędrujemy. Zazwyczaj wędrujemy samotnie. Często jednak spotykamy na naszej drodze innych ludzi. Jakiś czas z nimi wędrujemy... i poznajemy ich czasami... pozostajemy z nimi dłuższy czas lub krótszy, a czasami się tylko mijamy. Ale tylko sporadycznie spotykamy kogoś, kto ma na nas bardzo pozytywny wpływ... Oto jedno z takich spotkań, które zostawia ślad na całe życie i sprawia, że stajemy się lepszymi ludźmi.

Jeśli Cię to zainteresuje to masz tu link: http://opowiadania.pl/main.php?id=showitem&item=80686

I na tą informację Inki, Szon przesłał swoją twórczość odpowiadając na postawione pytania:

- Jestem sobie prawdą, fałszem i zagadką też Jestem sobie ojcem, sobie matką, sobie bratem Szatanem jestem złym, aniołem z aureolą Wrogiem i kochankiem, aktorem z ulubioną rolą Dopełnieniem świata, oceanem, pustą szklanką Jestem i wyrokiem, nawet sędzią, nawet katem nawet katem jestem ja Jestem, jestem wszystkim, jestem nawet Bogiem, tylko sobą być... sobą być nie mogę!

Tak to chyba pokrótce ze mną jest:)

I Inka to skomentowała:

- Rozdałeś siebie całemu światu. Obdarowałeś wiele osób słusznie lub nie. Nie sprawdzasz tego co oni zrobili z Twoim prezentem. Myślisz, że to słuszne? Dla Ciebie zostały niespełnione marzenia... Kiedy zaczniesz myśleć o sobie? Przepraszam, jesteś zodiakalnym Bliźniakiem. Podobno ten znak tak ma. A mnie pozostaje zaakceptować Twój sposób życia i zrozumieć Twoje wnętrze. I chcę to zrobić... Dziękuję, że mnie wpuściłeś do środka. A teraz ubieram się i jadę nad zalew - przemyślę i sobie to poukładam.

No to teraz Szon wykrzyczał:

- Nieprawda, od świata wziąłem bardzo wiele. I choć dla świata to co wziąłem to tylko skrawek, to od siebie też dałem jedynie część. Większość zostało we mnie, ale schowałem gdzieś do którejś szuflady w mojej głowie i zapomniałem klucza. Czasem myślę, że już nigdy się do niej nie dostanę, ale przychodzi moment, że próbuję się włamać mimo wszystko. Kiedyś kiedy pisałem dla większej publiki ( miałem swoich fanów:) ) dużo prościej było mi otworzyć się na innych. Ktoś kiedyś powiedział, że jeśli chcesz być czytany musisz wyzbyć się wstydu. Nie chodzi tutaj jedynie o wstyd rozumiany w bezpośredni sposób, ale o to, że potrafisz powiedzieć "kocham" lub "płakałem". Na pewno Ty - pisząc opowiadania masz podobnie. Myślę, że jedynie słowa płynące z głębi nas mogą odzwierciedlić prawdziwy przekaz tego co chcesz powiedzieć. Sztuczność jest wychwytywana i niewybaczalna. Czy zalew o tej porze roku potrafi zachwycić?

A Inka na to:

- WOW, co za ekspresja... Podoba mi się to co piszesz, może dlatego, że dziś jestem wyjątkowo rozgrzana i podniecona. Tak, tak, zrobiłam sobie to sama. A właściwie to moja wyobraźnia zadziałała... Dwa zdania wypowiedziane głośno właśnie nad zalewem czynią mi takie cuda. I jak tu nie kochać zalewu, miejsca, w którym potrafię doprowadzić się do każdego stanu umysłu, emocji, doznań fizycznych. WOW, to tyle o moim dzisiejszym stanie...

Szon prawidłowo odczytał przekaz Inki.

- A ja głupi zapytałem czy zalew o tej porze może zachwycić... :)) A tutaj patrz!! On może dużo więcej:) Nie znałem takich przypadków wcześniej. Musisz być wyjątkowa. Ciekawe... zastanawiam się, czy... gdybym w tym samym czasie był w tym samym miejscu co Ty, to czy nasz wzrok spotkałby się i podświadomość podpowiedziała, że to właśnie Ty...???

Pomiędzy tymi dwoma istotami już tak bardzo iskrzyło, że ciąg dalszy był już do przewidzenia.

- O tej porze to żaden problem. Często zalew jest tylko mój :))) Dziś spacerowałam pod parasolem i nie było nikogo więcej. O przepraszam - obradował sejmik mew, kaczory pilnowały swoje wybrane kaczuszki, a łabędzia rodzinka nie wpuściła intruzów na swoje terytorium. Denerwują mnie tylko gołębie, są leniwe i nie mogą sobie znaleźć miejsca na WC. Cały chodnik zapaskudziły. Może to i wyjątkowe, że tam jestem prawie codziennie, w lecie bywałam dwa razy dziennie. To otwarta przestrzeń, a to uwielbiam. Mieszkam na czwartym piętrze - panorama miasta pode mną, a chcę mieszkać wyżej. Uwielbiam widok z tamy w Zagórzu - jest taki otwarty. Byłam kiedyś na Giewoncie, zapamiętałam ten widok do dziś i ciągle jestem zachwycona. No widzisz, z kim się musisz zadawać:)))

I oboje zapragnęli podzielić się swoim życiem.

- Mam lęk wysokości, nad tamą w Solinie bałem się wychylić przez barierkę a na diabelskim młynie (zgodziłem się nim pojechać na zasadzie : wsiadamy ?? - No pewnie... po 15 sekundach żałowałem swojej decyzji, ale od tego jest się facetem żeby zgrywać twardziela do końca:) Wiało, mocno wiało, mimo tego organizatorzy, pewnie w nadziei na utarg nie zaprzestali działalności. Wsiadłem... na samej górze wagonik się zatrzymał ze względu na zbyt duży wiatr. Pode mną port, piękne łodzie, jachty, ludzie spacerujący między straganami, a ja słyszę tylko szum wiatru przedostający się między…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych