Horyzont Zdarzeń
Tajemnica pewnej książki.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Zawsze, kiedy tylko zaczynały się hałasy, okopywał się w łóżku. Naciągał kołdrę pod same oczy i nasłuchiwał. Nie inaczej było tamtej nocy, jednak wtedy wszystko potoczyło się jakby szybciej, a przez to nienaturalnie. Znany scenariusz uległ jakiejś diabelskiej metamorfozie. Zabrakło w nim długiego wstępu, w czasie którego na niepozorną iskierkę dmucha się cierpliwie nienawiścią. Nie było rozwinięcia, kiedy wszystko płonie jasno i szybko, jak pęk słomy. Próżno było też czekać końca, kiedy niegroźnie tlące się źdźbła, dymiły wspomnieniem niedawnych wydarzeń. Tamtej nocy, zwyczajowa lawina przekleństw i wyzwisk, zamiast uzyskiwać coraz większy impet, ograniczyła się do mini festiwalu obrazy, po którym przyszła krótka szamotanina i niespodziewanie wszystko ustało. Jednak cisza, która potem zapanowała, nie obiecywała spokoju.
Nie mógł przez to zasnąć, więc powoli wystawił jedną nogę spod kołdry, jakby sprawdzał, czy łóżkowy podgryzacz jej nie zaatakuje, a kiedy był pewien, że jest bezpieczny, zsunął się z łóżka i na paluszkach podreptał do drzwi. Były zamknięte, ale przez dziurkę od klucza można było zobaczyć sporą część pokoju. Chwilę to trwało, zanim udało mu się coś dostrzec. Na pierwszy rzut oka wszystko wyglądało w porządku, ale po chwili, jak w zabawie „który element nie pasuje do reszty” zobaczył coś, czego tam nie powinno być. Na stole stało krzesło, które po chwili się się wywróciło, a zamiast niego pojawiły się wierzgające nogi.
Chciał wbiec do salonu z dramatycznym krzykiem na ustach, ale poczuł na ramieniu rękę brata, który go przytulił i odprowadził do łóżka.
-------------------------------------------------------------------------------------
.a serce waliło mi tak mocno, jakby chciało wyskoczyć z piersi i uciec. Z pewnością je słyszała. Miałem się za twardziela, lecz kiedy wręczałem jej pierścionek, drżącymi rękami, omal nie zemdlałem. „A, a, a co, jeśli odmówi?”…
Najpierw było przeczucie, że treść tej książki kryje jakąś tajemnicę. Utwierdziłem się w tym przekonaniu, kiedy czytając ją po raz kolejny, zacząłem znajdować pasujące do siebie elementy. Traktowałem to jako żart pisarza, takie puszczenie oka do czytelnika, żeby jeszcze bardziej go nastraszyć, jednak cały czas coś nie dawało mi spokoju. Przeczytałem ją ponownie, tym razem wypisując wszystkie dziwne szczegóły, na które się natknąłem. Kiedy to robiłem, nie mogłem wyjść z podziwu, bo co rusz natrafiałem na kolejne niesamowite elementy. Na końcu pozostało mi już ułożenie tych puzzli, a kiedy to zrobiłem wyłonił się pełen obraz. Nie mogło być pomyłki. Sprawdzałem to na kilka sposobów i zawsze kończyłem z takim samym tekstem, który zaczynał się: „Nazywam się Luke Sparrows i jestem więziony w swoim domu.”. Jako dziennikarz dostrzegłem w tym potencjał na artykuł, a może nawet na kolejną książkę. Czy Luke Sparrows prowadzi ze swoimi czytelnikami jakąś grę, czy też prosi o pomoc? Ta sprawa pochłonęła mnie bez reszty.
..no i kiedy zobaczyłem po raz pierwszy tego grubasa z długą, białą brodą w czerwonym ubraniu, jak wchodzi do domu, poczułem się jak w bajce.
– Ho, ho, ho…
Myślałem, że załatwienie numeru telefonu do Luke’a Sparrowsa będzie, dla takiego zawodowca jak ja, kaszką z mleczkiem. Oj, jakże srogo się pomyliłem, chociaż nie powinno mnie to dziwić, wszak pisarz ogłosił kilkanaście lat temu, że odcina się od wszystkiego i będzie się komunikował ze światem zewnętrznym, jak to ujął „jedynie za pomocą swojej twórczości”. Sadziłem, że to tylko taki zabieg marketingowy, żeby zwiększyć sprzedaż książek, ale okazało się, że nie. Zapora informacyjna, na jaką się natknąłem, wydawała się być nie do przebycia. Łatwiej było mi, w przeszłości, umawiać się na spotkania ze skorumpowanymi politykami, skazańcami, czy członkami mafii, ściganymi przez wymiar sprawiedliwości, niż z Luke’iem Sparrowsem.
Kiedy już właściwie się poddałem, stało się coś nieoczekiwanego – to on skontaktował się ze mną. Któregoś ranka zadzwonił telefon, a kiedy odebrałem, usłyszałem:
– Witam. Luke z tej strony. Podobno chcesz mi przekazać coś ważnego?
– Dzień dobry – odpowiedziałem na powitanie robiąc pauzę pomiędzy słowami, żeby dać sobie czas na skojarzenie, co to za Luke. – Tak, chciałbym się umówić na wywiad – oświadczyłem, licząc na to, że to Sparrows.
– Wykluczone – oświadczył stanowczo. – Żegnam.
– Proszę dać mi dziesięć sekund na wyjaśnienie – powiedziałem z szybkością karabinu maszynowego.
Po moich słowach, w słuchawce rozległo się burknięcie, jakbym rozmawiał z niezadowolonym niedźwiadkiem. Bałem się, że to wszystko, ale po chwili usłyszałem:
– No dobra, czas start.
Wiedząc, że to może być moja jedyna szansa, byłem zwięzły i rzeczowy.
– Wydaje mi się, że w pana książce Za drzwiami odkryłem ukrytą wiadomość, która przypomina wołanie o pomoc. Napiszę o tym tak czy siak, ale wolałbym wcześniej porozmawiać z twórcą.
Czekając na reakcję, słyszałem w słuchawce oddech Sparrowsa.
– No proszę, kto by pomyślał, zainteresował mnie pan. Zadzwonię jutro o tej samej porze.
Po tej obietnicy Sparrows rozłączył się, nie zawracając sobie głowy pożegnaniem, a ja, jeszcze przez chwilę, mocno ściskałem słuchawkę, strojąc do niej głupie miny, jakbym chciał, w ten idiotyczny sposób, zademonstrować jej, że mi się udało.
…ależ to było jak uderzenie pioruna. Z okna na piętrze wyglądało, jakby czarny anioł stanął na naszym podjeździe. Tego samego dnia dowiedziałem się, że moja pierwsza miłość nazywa się Camaro z sześćdziesiątego siódmego…
Trzy dni. Tyle miałem czasu na przygotowanie się do wywiadu. Było to więcej niż było i potrzeba, bo wiedziałem, że Luke Sparrows urodził się w tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym szóstym roku w Fort Wayne, w stanie Indiana. Jego ojciec, Terry Sparrows, był pijakiem, który swoją rodzinę obwiniał za niepowodzenia w życiu. W sześćdziesiątym pierwszym, w czasie awantury, udusił swoją żonę, a następnie się powiesił. Osierocony Luke trafił do domu dziecka. To tam zaczął pisać pierwsze opowiadania. Jak wspominał po latach, chciał w ten sposób uwolnić demony, które go nawiedzały. Początkowo nie planował nic wydawać, jednak kilka jego prac trafiło w ręce kolegów, a ci zachęcili go, żeby spróbował szczęścia. Do ukończenia studiów, cały czas pisał opowiadania, które z czasem przyniosły mu sporą popularność. Punktem zwrotnym w jego karierze był dzień, kiedy wydawnictwo TOWER zaoferowało mu dwadzieścia tysięcy dolarów, za napisanie powieści. Sparrows podjął wyzwanie i po roku ukazał się jego debiut Połamane skrzydła. Książka okazała się bestsellerem, a pisarz od razu stał się gwiazdą. Z powodu tego, że zajmował się literaturą grozy wielu kolegów po fachu patrzyło na niego z góry, a krytycy go nie rozpieszczali, jednak to nie miało znaczenia, bowiem nakładów, jakie osiągały jego książki, mógł mu pozazdrościć każdy twórca. Po wydaniu pięciu powieści, w roku dwa tysiące dziewiątym, Sparrows nieoczekiwanie oznajmił, że zamierza prowadzić od teraz życie pustelnika, a z czytelnikami będzie kontaktował się tylko za pomocą swojej twórczości. W tamtym okresie powstała jego najbardziej zagadkowa książka pod tytułem Za drzwiami. Pozycja ta nie spodobała się wszystkim. Czytelnicy posądzali autora o zabawę formą, jakby czuł kompleksy, względem bardziej cenionych kolegów po piórze i chciał pokazać, że także w nim drzemią duże możliwości. Fani byli podzieleni, ale na krótko, bowiem kolejne powieści to już klasyczny Sparrows, w których groza wydaje się być tak realistyczna, jakby wszystko co pisze autor nie było wytworem jego wyobraźni, a raczej opisem autentycznych przeżyć. Rzesza miłośników twórczości Luke’a Sparrowsa rośnie z każdym rokiem, a z całą pewnością wpływa na to fakt, że pisarza nikt nie wiedział o siedmiu lat, co niewątpliwie stwarza otoczkę tajemniczości i pożywkę dla mnożących się niesamowitych historii, które, jak darmowa reklama, podkręcają sprzedaż.
Oczywiście interesowały mnie powody, dla których Sparrows postanowił odciąć się od świata, ale bardziej byłem ciekaw, co też kryło się za tajemniczą wiadomością, zawartą w książce Za drzwiami. Przez trzy dni układałem pytania w taki sposób, żeby nie popaść w banał i nie zanudzić pisarza. Nie chciałem też, wzorem dzisiejszych dziennikarzy, osaczyć go.
Byłem przygotowany, ale okazało się, że nie na wszystko.
….łuuuuuu… Słyszałem jak ten kamień leci w powietrzu. Co więcej, widziałem też jak zmierza, w kierunku mojego czoła, a jednak nie odskoczyłem, tylko stałem jak zahipnotyzowany. Łup! Ciemność i słabnące głosy kolegów…
Po czterech godzinach jazdy samochodem, dotarłem do wskazanego przez Sparrowsa miejsca. Był to zwykły diner, ukryty w lesie, jakby celowo, żeby nikt tu nie przyjeżdżał i nie zawracał głowy obsłudze. O dziwo, w środku znajdowało…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Vercotti
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…