ID
tragedia o szukaniu tożsamości w nierealnym świecie
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
AKT I
Wnętrze: kolisty pokój, pod czerwonymi ścianami na podłodze stoją czarne figurki stylizowane na afrykańskich bożków z twarzami bez wyrazu, w jednym oknie wychodzącym na południe czarna zasłona spod której prześwituje jedynie wąska wiązka słonecznego światła; na środku pokoju niewielki drewniany stolik, na którym siedzą dwie postaci. Mężczyzna lat około trzydziestu, wysoki, w poniszczonym ubraniu w kratę, obok niego ascetycznego wyglądu nastoletnia dziewczyna w za dużym hippisowskim ubraniu i uschniętym żółtym goździkiem w dłoni.
(dziewczyna przymrużonymi oczami wpatruje się w słońce tworząc następnie powidoki na ścianach) DZIEWCZYNA (zwracając wzrok na mężczyznę) Pan też tu czeka? MĘŻCZYZNA Na co mógłbym czekać? DZIEWCZYNA Zawsze się na coś czeka. Skoro pan nie wie na co, to co pan tu robi? MĘŻCZYZNA Kazali mi. DZIEWCZYNA (rozkojarzona) Co? MĘŻCZYZNA Przyjść tu. DZIEWCZYNA Kto panu kazał? Widzi pan, ja przyszłam sama. MĘŻCZYZNA Nie wiem, kim byli (przerywa zirytowany) kazali! DZIEWCZYNA Wie pan, że gdy miałam trzy miesiące, to moi rodzice zostawili mnie samą w domu? Sami wyjechali nad morze. (zamyślona) Ponoć jest bardzo ładne latem, wiatr wieje mocniej niż w mieście a słońce świeci jaśniej niż tu. Pamiętam, bo tutaj padało. MĘŻCZYZNA Jak może pani pamiętać, skoro miała tylko trzy miesiące? To niemożliwe. (zirytowany własnym zainteresowaniem) DZIEWCZYNA Nie wiem, po prostu pamiętam. To właśnie ten pokój. Tu mnie zostawili. MĘŻCZYZNA Dlatego pani wróciła? DZIEWCZYNA Nie. Byłam Sekundą. Druga nie może zostawić za sobą Primy, musi też trwać, by nadeszła Tercja. Sam pan wie, przecież jest pan matematykiem. MĘŻCZYZNA Sekunda to dość oryginalne imię. A ja jestem prawnikiem. DZIEWCZYNA Ależ nie! Jest pan wykładowcą matematyki na uniwersytecie. Pan po prostu jeszcze o tym nie wie! Nie poszedł pan za białym królikiem w głąb jego nory. MĘŻCZYZNA Nie widziałem nigdy białego królika. Dziewczyna Nie czytał pan nigdy Carrolla? Zresztą, to nieistotne... na razie. (zamyśla się) MĘŻCZYZNA Mogłabyś mi wyjaśnić, czemu tu jestem? Nie umiem znaleźć spójności pomiędzy pani opowiadaniem a rzeczywistością, a do tego kazali mi tu przyjść zupełnie mi obcy ludzie, których nawet nie potrafię odtworzyć w pamięci, bo nigdy ich nie widziałem. Nie znam też tu nikogo. Dziewczyna (zdziwiona) Tu nikogo nie ma. MĘŻCZYZNA To mnie właśnie niepokoi. DZIEWCZYNA Zaczyna się pan denerwować? MĘŻCZYZNA Trochę. Czy mogę liczyć na wyjaśnienia? Pani powinna znać ten budynek, w końcu to pani dom. DZIEWCZYNA To nie jest mój dom, ja tu po prostu mieszkam. Osobiście jestem tu codziennie i czekam na ludzi takich jak pan. Zawsze opowiadam o tej historii z morzem w tle, ale zazwyczaj ludzie słuchali jej uważniej i często nie wiedziałam jak ją zakończyć, bo zwyczajnie nie miałam pomysłu. A dziś przyszedł pan i nawet mi zrobiło się dziwnie. Większość moich gości siedziała tu spokojnie i słuchała co do nich mówię, zaczynali się niepokoić dopiero gdy już się ściemniło. Tymczasem pan przyszedł spóźniony a do tego już po pół godziny zdenerwował się, nie pozwalając tym samym mi dokończyć. MĘŻCZYZNA Więc miałem tu przyjść do pani? Trochę się pogubiłem. DZIEWCZYNA Miał pan tu przyjść piętnaście lat temu. Gdy był pan niemowlęciem spotkał się pan z Primą. (szeroko ziewa znudzona) Oczywiście nie może pan nic z tego pamiętać, w końcu był pan ledwie oseskiem. Szczerze mówiąc to ona nigdy nie była zachwycona swoją rolą, zawsze musiała pilnować okazji gdy dziecko było same w pokoju, wielokrotnie musiała przerywać w połowie a po wielu tygodniach zaczynać od nowa, co i tak nigdy nie przynosiło efektu, bo dzieci mające trzy miesiąca nawet nie rozróżnia kształtów a co dopiero opowiadać mu o czasoprzestrzeni! MĘŻCZYZNA Prima była też u mnie? DZIEWCZYNA Przecież cały czas o tym mówię. Jaki pan nieuważny! Pan nie dorósł jeszcze do spotkania ze mną, a to w końcu piętnaście lat spóźnienia! Może więc zacznę od początku? MĘŻCZYZNA Byłbym bardzo wdzięczny. DZIEWCZYNA Prima zawsze następuje pierwsza. Gdyby pan się nie spóźnił i przyszedł w porę to doskonale by pan o tym widział - jako profesor matematyki. Co za niedbalstwo! Przyszła do pana, gdy miał pan trzy miesiące a pana rodzice zostawili pana na cały weekend, miała więc całe trzy noce by opowiedzieć panu przyszłość. Nie uwierzy pan, ale życie przeżywamy tak samo, a swoim spóźnieniem skazał pan moją siostrę na piętnaście dodatkowych lat dojrzewania. Czy nie pamięta pan, jak bardzo dzieci nie lubią tego, że nie mogą dorosnąć tak szybko jakby tego chciały? I brokuł, których pan nie znosi aż do dziś, bo niegdyś dostawał je pan do każdego obiadu? Pan już dawno nawet nie widział swoich rodziców, w końcu pozostawili pana gdy miał pan zaledwie dwanaście lat, więc od ładnych osiemnastu lat nie miał pan w ustach brokuł. Nie mylę się, prawda? Też bym miała do nich wstręt po takim czasie. A Prima przez te trzydzieści lat ma je codziennie! Przez pana! (unosząc głos i spoglądając na mężczyznę z wyrzutem) MĘŻCZYZNA A mogę jeszcze raz się z nią spotkać? (zawstydzony) Przykro mi, ale zupełnie jej nie pamiętam a chciałbym mimo wszystko przeprosić za moje ociąganie się... DZIEWCZYNA Och! Proszę to sobie odpuścić, zapewne ona jest wystarczająco szczęśliwa pana przybyciem tutaj i naprawdę nie potrzebuje już pańskich przeprosin. Nie ukrywam, że nieraz było mi jej żal, ale każdy musi dźwigać swój los, a jej przypadła troska o pańską dolę. Czasem myślę, że zawaliła tą sprawę, powinna była się częściej o pana upominać. Mi pańska wizyta zajmie jeden dzień, a jej trzydzieści lat. (z zamyśleniem) Biedulka. (prostując się) Tylko raz trafił się większy spóźnialski od pana. Przyszedł do mnie już po siedemdziesiątce, wyobraża pan to sobie! Ten człowiek już dogorywał gdy dowiedział się, że miał był chemikiem a nie poetą! Szczerze mówiąc wiersze miał nawet udane ale w końcu ominął go Nobel którego miał dostać dwadzieścia lat wcześniej! Jak mu to powiedziałam, to rozpłakał się. Zaraz po tym spotkaniu zapisał się na uniwersytet, ale nie udało mu się nadgonić czasu. Niestety zmarł nawet nie ukończywszy szkoły. Niestety, naprawianie w życiu czegoś, co się napsuło, jest ponad siły większości ludzi, nawet noblistów. Ale wracając do pana. Mając te trzy miesiące dowiedział się pan, jak będzie wyglądać pańska przyszłość. MĘŻCZYZNA Cała przyszłość? DZIEWCZYNA Nie, tylko do piętnastych urodzin.(z naciskiem) Dlatego ta wizyta jest taka ważna. MĘŻCZYZNA Ale dlaczego miałem poznać swoją przyszłość, gdy nawet nie umiałem mówić a co dopiero rozumieć, co do mnie mówią inni? DZIEWCZYNA Z tym ma pan rację, nawet pańska matka nie umiała się z panem porozumieć. Albo rzeczywiście pan nie rozumiał innych albo był bardzo niezdecydowany.(wzdycha) Nie podajemy pana przyszłości aby pan ją znał, to zbyt proste by nie dało się skomplikować. Mógłby pan - dajmy na to - mając jedenaście lat i głowę na karku uciec z domu i nieszczęście gotowe, przez jeden wybryk musiałaby powstać dla pana zupełnie nowa przyszłość. A to nie jest takie raz - dwa, o nie! Musiałaby powstać nowa przyszłość również dla osób z pana otoczenia a także tych, które ma pan dopiero spotkać. A w tym gronie z pewnością znalazłyby się i takie, które miałyby za sobą rozmowę ze mną. Budowanie przyszłości to naprawdę skomplikowana sprawa, której ludzie nie doceniają, bo przychodzą na gotowe. Tytuły naukowe ani związki w rzeczywistości nie są ich zasługą. MĘŻCZYZNA A nie wzięliście pod uwagę, ze gdy człowiek dowie się co go czeka w przyszłości to będzie chciał się zbuntować i ostatecznie wybierze zupełnie inną drogę? Nawet jeżeli nastąpi to w wieku piętnastu czy nawet trzydziestu lat. DZIEWCZYNA Trzydziestu lat! (unosi głos) Pan naprawdę próbuje mnie zirytować! Oczywiście, że byliśmy tego świadomi i wiedzieliśmy, jak ryzykowne jest takie informowanie. Ale przyznam szczerze, że świadoma zmiana przeznaczenia nigdy nie miała jeszcze miejsca. Oczywiście, ludziom nieraz się wydaje, że zrobili w przeszłości błąd, mogli pójść inną drogą. Niektórzy ją wybierają. Ale zawsze pozostaje im coś, pewien wewnętrzny głos, (ironicznie) teolodzy nawet nazwali go sumieniem, ponieważ lubią nazywać to, czego nie potrafią wytłumaczyć. Sumienie, Bóg, piekło... (śmieje się, beztrosko) W niektórych ludziach owo sumienie uzewnętrznia się, ale na nasze szczęście medycyna przyszła nam z pomocą i postanowiła nazwać ich szaleńcami, więc nikt im nie wierzy. Ludzie nie są w stanie świadomie zmienić przeznaczenia, które znają. Dlatego mówimy im prawdę od razu. To wszystko ułatwia. Wielu ludzi krzyczało i płakało tu z bezsilności, bo nie chcieli uwierzyć, że umrą młodo albo że mogą jedynie pomarzyć o szczęśliwej rodzinie i karierze, bo wkrótce popadną w uzależnienie od czegoś, z czym do tej pory nie mieli nic wspólnego. Ale nie zmienili tego. Zresztą, jak już mówiłam, nie byli w stanie. MĘŻCZYZNA To przygnębiające, ale mało wiarygodne co pani mówi. DZIEWCZYNA Twierdzi więc pan, że kłamię? MĘŻCZYZNA Wcale nie, ale nie widzę sensownego powodu, żeby wierzyć, że pani zbudowała moją przyszłość. To interesujące, ale warte niewiele więcej co każdy inny żart urodzinowy. Ten dodatkowo jest ponury. Za dużo w nim śmierci i nieszczęść. DZIEWCZYNA A czy nie z tego składa się całe nasze życie? Poza tym wcale nie twierdzę, że zajmuję się pańskim losem. Ja tylko przekazuję informacje na jego temat. (wraca do obserwowania powoli zachodzącego słońca) Jedna osoba nie jest w stanie zrobić wiele więcej. Uznaliśmy jednak za uczciwe poznanie przez ludzi ich przyszłości, tak samo jak mogą znać oni swoją przeszłość. MĘŻCZYZNA Dalej nie wiem, dlaczego miałbym wierzyć w pani historię. I nie pamiętam, by rodzice zostawili mnie samego gdy miałem trzy miesiące. DZIEWCZYNA Ale pamięta pan, że porzucili pana gdy miał pan dwanaście lat. MĘŻCZYZNA (zirytowany) Mogła to pani sprawdzić w każdym urzędzie, gdzie mają moje dane. Jest ich mnóstwo w tym mieście. DZIEWCZYNA Ale nie mogłam sprawdzić, czy lubi pan brokuły. Proszę na razie przyjąć, że to ja mam tu rację a rozmowa będzie przebiegać znacznie sympatyczniej i przyjaźniej. Czyż nie tak niegdyś poznawano Boga? Przyjmowało się po prostu, że istnieje, a reszta działa się sama. Milionów ludzi nie musieliśmy do tego nawet przekonywać. To Zadziałało łatwiej i skuteczniej jak narkotyk. MĘŻCZYZNA Straciłem tu już dwie godziny. DZIEWCZYNA Ale i tak nie miał pan na dzisiaj innych planów. Od sześciu lat każdy wieczór spędza pan samotnie, czasem ogląda pan album schowany w pudełku na szafie ale ostatnio jakby rzadziej, bo wywołuje on przygnębienie. Czyż nie mam racji? (spogląda na mężczyznę) Dobrze przynajmniej, że skończył pan z samookaleczaniem. Ja naprawdę staram się robić tylko to, co do mnie należy, nic ponadto. Ale nie może pan być taki krnąbrny, bo to do niczego nie prowadzi i tylko utrudnia dialog. Chce się pan dowiedzieć czegoś szczególnego zanim zacznę swoją pracę? MĘŻCZYZNA Dlaczego Prima przyszła, gdy miałem trzy miesiące? Nie odpowiedziałaś. DZIEWCZYNA Bo dziecko w tym wieku jest jeszcze nieświadome istnienia przeszłości i przyszłości. Dla niego istnieje tylko teraźniejszość. Teraźniejszość jest niegroźna, bo nie można w niej utkwić. Ona jedyna po prostu istnieje. Jej się nie rozpamiętuje ani nad nią nie rozmyśla, ona jest. Tak po prostu, jak pan i ja w tej chwili. Gdy człowiek nabiera świadomości przeszłości, zaczyna wszystko na nowo rozpamiętywać. Zaczyna cierpieć, gdy okaże się, że kiedyś był szczęśliwszy. Wiesz, że spędzasz co najmniej jedną trzecią każdego dnia na rozpamiętywaniu dawnych błędów? To pułapka taka sama jak wyścig, gdzie chce się w chwili obecnej zapanować nad swoją przyszłością. Wstając rano człowiek planuje następny dzień, rok, jakie kupi kolejne zwierzątko domowe choć poprzednie wciąż żyje - słowem przyszłość. Tym się różni uwięzienie w przeszłości lub w przyszłości - czasem rozmyślań. Poranek lub wieczór. MĘŻCZYZNA Co to ma do rzeczy? DZIEWCZYNA Cały czas usiłuję do tego dojść. Poznajesz swoją przyszłość będąc tego nieświadomym, by nie mieć na nią wpływu ani się nie buntować. Pewnie gdybyś wiedział, że twoi rodzice wybiorą słoneczną Argentynę zrobiłbyś wszystko, by do nich dołączyć. MĘŻCZYZNA A czemu jestem teraz tutaj? DZIEWCZYNA Nie pamiętasz, kto i dlaczego Cię tu przysłał, wspomniałeś o tym na samym początku. Ale nie wiesz, że jesteś tu pod wpływem snu. MĘŻCZYZNA Nic mi się nie śniło od czasów studiów. DZIEWCZYNA Ależ śnisz co noc! Nie wyrzekaj się snów, bo one są jedyną rzeczywistością. Poprzedniej nocy przyśniła Ci się dwójka mężczyzn która przyprowadziła Cię do tego pokoju. Stąd te dziwne uczucie deja vu kiedy tu wszedłeś. Już tu byłeś. Pamiętasz adres tego mieszkania? MĘŻCZYZNA Nie... nie pamiętam. DZIEWCZYNA I pewnie też nie pamiętasz, jak tu trafiłeś. MĘŻCZYZNA Wyszedłem z pracy...nie pamiętam co było pomiędzy, zanim tu trafiłem. (odsuwa się zdezorientowany) DZIEWCZYNA Nie byłeś dziś w pracy. Wstałeś dziś później, bo masz dzień wolny. Bierzesz go zawsze, gdy zbliża się pełnia. Tak było i tym razem. Długo leżałeś w łóżku, dłużej niż zwykle. Ale twoje myśli krążyły wokół tego samego, co zaprząta je od sześciu lat. Gdybyś się do mnie nie spóźnił... (wzdycha głęboko) MĘŻCZYZNA Powiedzmy, że wierzę. Po co miałem tu przyjść? DZIEWCZYNA Mogłeś już się domyślić. Miałam opowiedzieć panu to, czego nie dokończyła Prima. W wieku piętnastu lat miałeś uciec z domu do którego trafiłeś po tym, jak opuścili pana rodzice. Wie pan pańska wizyta tutaj była o tyle ważna, że mógł pan wyruszyć na ich poszukiwania. Nie tylko zmieniłoby to przyszłość i dodało mnóstwo pracy, ale mogłoby się tragicznie skończyć. Na szczęście został pan u ciotki. Nigdy jej pan nie lubił, doskonale o tym wiem. Ona naprawdę się starała, żeby wyszedł pan na ludzi, ale studia prawnicze były pomyłką na którą niestety nie powinna sobie pozwolić. MĘŻCZYZNA Sam zdecydowałem się zostać prawnikiem. DZIEWCZYNA Ależ co pan...! Rzeczywiście, nie wie pan, że pańska ciotka była dawną znajomą rektora uniwersytetu. Inaczej nigdy by pan się tam nie dostał, nie mówiąc nawet o pańskiej nieznajomości historii! Miał pan zostać matematykiem. MĘŻCZYZNA Nigdy nie umiałem matematyki... DZIEWCZYNA Nie, pan się po prostu nie starał. Pan się uparł. MĘŻCZYZNA A właściwie dlaczego pani mi o tym wszystkim opowiada? DZIEWCZYNA Zajmuję się troską o pańską przyszłość, a teraz czuję się też odpowiedzialna za pańską przeszłość z powodu tego spóźnienia. MĘŻCZYZNA Nie potrzebuję takiej troski. DZIEWCZYNA Ach! Proszę przestać być takim nadąsanym! Wykonuję tylko swoją pracę. MĘŻCZYZNA Dość osobliwą, muszę przyznać... DZIEWCZYNA Pan zapewne się spodziewał, że przyszłość może pokazać jedynie wróżbiarka w magicznym lusterku. Nie, pan jest zbyt rozsądny, prawda? Pana nie interesują karty, kryształowe kule, magia... (unosi głos) to dla pana niedorzeczność! Ma pan w tym poniekąd rację, wróżki nie znają przyszłości niezależnie jak starają się żeby ich przepowiednie były realne. Co nie znaczy, że przyszłości nie ma. MĘŻCZYZNA Więc twierdzi pani, że nie miałem absolutnie żadnego wpływu na własne życie? DZIEWCZYNA Poniekąd. W tym tkwi problem, że pan nie powinien mieć tego wpływu ale pańskie spóźnienie wszystko zepsuło. Pan miał wszystko zaplanowane, ale przez nas. Proszę wierzyć, nad pańskim życiorysem czuwały setki ludzi, a oni wszyscy nie mogli pomylić się nawet w najmniejszym szczególe, w końcu zajmują się tym od setek pokoleń. Niestety, czasem trafiają się nieprzewidziane nieszczęścia, jak chociażby tamten wypadek listopadowej nocy roku osiemdziesiątego. (z głębi pomieszczenia dobiega dadaistyczna muzyka, w ciszy słychać przejeżdżające trzydzieści pięter niżej samochody; z uschniętego goździka opadają wszystkie płatki, unoszą się na wietrze i opadają spiralą rozsypując się w proch przy uderzeniu o podłogę; przez pokój przechodzi zapłakany mężczyzna z długą brodą, wychodzi przez potężne drzwi znajdujące się za plecami bohaterów które po chwili stają w płomieniach; ptaki uciekają w popłochu; dwie brązowo białe myszy ścigają się w umocowanym przy ścianie kółku)
AKT II Scena I Wiekowy kamienny most przecinający rzekę w opuszczonym mieście, ozdobiony szarymi krukami opornie wykutymi w kamieniu, obserwującymi rozciągające się w dolinie miasto wypalonymi kwaśnym deszczem oczami; w powietrzu unosi się zapach marihuany i kobiecych perfum a z oddali dobiega regularny stukot i hukanie sowy; mostem w tą i spowrotem maszeruje wysoka kobieta w czerwieni, Mężczyzna siedzi na drewniane ławce; kobieta obserwuje falujący brzeg swojej sukienki MĘŻCZYZNA (nieśmiało, cicho) Przepraszam, czy to się kiedyś skończy? KOBIETA (wyrwana z rozmyślań) Słucham? MĘŻCZYZNA Czy mogę już wrócić do domu? Nie chcę narzekać, ale ja naprawdę czuję się tu…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil thaumiel
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…