Wróć do katalogu

Idiotka

część z całości, trochę drama.

dogna, opublikowano , 12 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

IDIOTKA

-Co się ze mną dzieje? Myśli pędzą sobie jak szalone, ciało nie chce się słuchać głowy, głowa nie chce słuchać mnie. Wszyscy tak prosto, normalnie żyją, czy też mają taki problem ze swoim umysłem? Może po prostu jestem umysłowo opóźniona, a właściwi lekarze, pedagodzy, psychologowie nie zauważyli tego i teraz tak strasznie uwieram wszystkich swoją głupotą, a tak naprawdę to nie powinni się na mnie złościć, tylko ulitować się nade mną, oddać w dzieciństwie do szkoły specjalnej, odseparować mnie od mądrych ludzi? Ale czasem jest normalnie. Czasem nawet mam kruchą nadzieję, że wszystko się we mnie wyprostuję i zacznę być mądra, tak jak wszyscy. Że przestanę kroczyć przez życie z oczami pełnymi łez, że przestanę się bać własnej głowy. Gdybym tylko nie miała świadomości swojej głupoty, to byłoby łatwiej. A tak, dochodzi do tego wszystkiego jeszcze wstyd, który jest chyba najgorszy ze wszystkiego. I złość i poczucie niesprawiedliwości. A powinnam dziękować Bogu, że dał mi dwie zdrowe nogi i ręce i serce. Nie powinnam mieć pretensji o to, że dostałam tylko pół mózgu. Nie wiem, co mam zatem zrobić. Żyć normalnie i oszukiwać ludzi wokół i siebie, że jest się mądrym i czy zaszyć się gdzieś, z dala od wszystkich, żeby nie przeżywać tego wstydu raz za razem? Co trzeba zrobić, żeby stać się tak głupią? Może nie zawsze taka byłam.

Pierwszy sygnał głupoty. Z jakiegoś powodu jestem strasznie głupia. Tak głupia, że ludziom wokół opadają ręce i nie widzą, czy mają śmiać się, czy płakać. Nie pamiętam o co chodzi, kiedy to słyszę, jestem strasznie mała. -Czy wiesz- mówi do mnie dorosły, doskonale znany głos, który nigdy się nie myli- że to polecenie zrozumiałby pies? O co chodziło? O co chodziło?! Ja naprawdę nie wiem, o co chodzi, ale to może właśnie przez to, że pies lepiej rozumie polecenia ode mnie. Nie wiem nawet, ile mam lat. Pięć? Siedem? Nie pamiętam, pamiętam, że coś się stało strasznego, co było wynikiem właśnie mojej głupoty. Zapamiętałam za to zdanie, które brzęczy mi w uszach jak natrętna mucha, które pozostanie ze mną na zawsze, jak sentencja, jak złota myśl, jak życiowe motto: -Z twoją głupotą może uda ci się zostać sprzątaczką. Ale nie martw się, może będziesz ładna, ładnej sprzątaczce będzie w życiu łatwiej. Ile miałam lat? Pięć? Siedem? Pamiętam tylko, że skuliłam się w sobie ze wstydu, że pomyślałam, Boże, obym była ładna, a może, Boże, oby to nie była prawda. A jeszcze nie zrozumiałam przecież do końca, o co chodzi, dopiero po latach zobaczyłam tą całą sytuację na nowo, ale uświadomiłam sobie też, że była ze mną przez całe moje krótkie życie. Albo w szkole. Ty zła, niedobra babo. -Spójrzcie tylko na nią, znowu nie ma zeszytu.- wszyscy jak na zawołanie, jak wielogłowy potwór, dziecięca hydra, zwrot w moją stronę- Nie uważała całą lekcje i nic nie zanotowała. Wstań. Wstaję. Czuję na sobie spojrzenia całej klasy. Czuję, że palą mnie policzki. Czuję, że chcę zniknąć. Chcę cofnąć czas i wziąć zeszyt. -I co, moja panno? Czemu patrzysz na mnie z obrażoną miną? Nie mam obrażonej miny, proszę pani. Raczej wystraszoną. Raczej nie za wesołą. -Podaj mi dzienniczek, wpiszę ci uwagę. Może jak dostaniesz kolejną, to cię nauczą w domu dyscypliny- uczucie wstydu i niepokoju. Czy ona wie? Ty zła, niedobra babo. Nie da się tego słuchać. Nie zauważyłam, że odpływam, że mnie nie ma. To nie moja wina. Mój mózg mnie oszukuje od kiedy pamiętam. Tylko jak mam jej to wytłumaczyć? -Siadaj. I uważaj, bo znowu zrobisz obrażoną minę, jak dostaniesz jedynkę ze sprawdzianu. Chichoty. Pochylam głowę i staram się opanować przygnębienie i wstyd i myślenie o tym, co będzie w domu, kiedy dam uwagę do podpisania. I teraz myślę o tej wstrętnej kurwie, że przystawiłabym jej pistolet do głowy, gdybym tylko mogła i zapytała z uśmiechem, czy na pewno chce mi wpisać tą uwagę. Jeśli powiedziałaby „tak”, strzeliłabym jej w łeb, jeśli powiedziałaby „nie”, strzeliłabym jej w łeb. A potem bez ostrzeżenia strzelałabym do chichoczących. Ale teraz już za późno, nie ma co o tym myśleć, to są pierdoły, błahostki. Proszę pani, nie mam zeszytu, proszę pani, nie odrobiłam zadania, proszę pani, proszę pani ja znowu mam problem z zapamiętaniem, dlaczego muszę chodzić do szkoły i wycinać równo pierdolone literki z zeszytu ćwiczeń, chociaż ta pod oknem, która wycina tak sumiennie i wszystko zapisuje i starannie kaligrafuje to, co usłyszy na lekcji i tak zajdzie w ciążę za kilka lat i skończy technikum fryzjerskie dla dorosłych, a jej dzieci będą równiutko wycinać literki w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Wszystko sypie mi się z rąk. Wciąż się potykam. Mam słabe wyniki z biegania. Nie potrafię wcelować piłką do kosza, kiedy wszyscy się na mnie gapią. Kiedy mnie nie widzą, idzie mi nieźle, ale to nieważne, bo jeśli inni nie widzą, to nie miało miejsca. Często odpływam, wyłączam się, nie ma mnie. Żyje w równoległym wymiarze, jako ktoś inny. Mam dobre oceny, jestem wysportowaną, piękna, chłopak, który mi się podoba tańczy ze mną na szkolnej dyskotece. Wszyscy są ze mnie dumni, o niczym nie zapominam, nic nie psuję. Poruszam się z gracją, zawsze pamiętam o odrobieniu lekcji, matematyka nie sprawia mi trudności, wyniki zawsze się zgadzają. Jaka ona mądra, myślą wszyscy, rozwiązała test z matematyki najlepiej w klasie. Nauczycielki przecierają oczy ze zdumienia i żałują tego, że były dla mnie takie surowe w tym prawdziwym, gorszym wymiarze.

Powroty do rzeczywistości były nieuniknione i bolesne. Nie czułam się wtedy jednak nieszczęśliwa, może dlatego, że tak często gościłam w tym drugim wcieleniu. Poza tym zawsze byłam wdzięczna niebiosom za to, że w ogóle żyję. Dzieciństwo było pełne ostrzeżeń. Nie dotykaj, bo kopnie cię prąd.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych