Wróć do katalogu

Inevitable

Krótkie i mam nadzieję, że przyjemne do przeczytania.

Siwek, opublikowano , 23 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wschodzące słońce zastało go przed komputerem. Promienie oświetliły jego zmęczoną twarz, sprawiając, iż wyglądała na jeszcze bardziej znużoną niż w rzeczywistości. Poranek odciągnął uwagę chłopaka od monitora. Aleks z lekkim ociąganiem obrócił głowę od monitora w stronę zabrudzonych okien. Przeciągając się, wstał z krzesła i ruszył przez zagracony pokój, by otworzyć okno. Mimo niewielkich rozmiarów pokoju Aleks potknął się o zdartą piłkę od koszykówki, połamaną deskorolkę oraz zostawioną przez młodszą siostrę maskotkę tygrysa („Skąd się, do cholery wziął się tutaj ten pieprzony pluszak!?”). Przedzierając się przez gąszcz pozostawionych na podłodze rzeczy, postanowił tego dnia wziąć się za porządki. Docierając w końcu do okna zdecydował się je otworzyć, by wpuścić trochę świeżego powietrza do swojego pokoju. Otworzyło się zgrzytając, jakby narzekało na fakt, iż dawno nie było otwierane. Napływ letniego powietrza sprawił, iż chłopak wziął głęboki wdech. Stojąc przy otwartym oknie wpatrywał się w domowy ogród. „Ponoć zieleń jest dobra dla oczu” pomyślał przypominając sobie jakąś internetową złotą myśl. Opierając się o obdrapany, brązowy parapet wpadł w niejaki letarg. Wpatrywał się w oświetlony pierwszymi promieniami ogród, przyglądając się jak światło rozpościera się na roślinach. Dwa niewielkie drzewka zaczęły już tworzyć fantazyjne cienie na soczyście zielonej trawie. Naturalną granicę podwórka stanowił równo przystrzyżony żywopłot, za którego widział już podwórko swoich sąsiadów. Z półsnu wyrwał go dźwięk wydobywający się z głośników komputera. Był to krótki sygnał komunikatora internetowego, który włączał się, gdy ktoś do niego napisał. Wypełniającą jego ciało senność momentalnie wyparło podekscytowanie. „Czyżby to ona?! To musi być ona!! Po prostu musi… Nie ma innej możliwości! Nareszcie, się odezwała.” Ruszył biegiem do komputera, co okazało się nie być dobrym pomysłem. Tym razem pod jego nogi dostała się skakanka. Jego stopy zaplątały się w nią i jego bieg skończył się szybkim i efektownym upadkiem. Niefortunnie uderzył lewym policzkiem w kółka odkopniętej wcześniej deskorolki. Z grymasem bólu na twarzy rozplątał nogi z skakanki i zerwał się na nogi. Wraz z bólem pojawił się gniew i chłopak chwycił deskorolkę, która wraz ze skakanką poszybowała za okno. Cały obolały usiadł przy biurku. Chwycił mysz i nakierował ją na ikonkę wiadomości. Po chwili wahania kliknął dwukrotnie, a na monitorze ukazała się jej treść. „Za pół godziny spotkajmy się w bloku na Marszałkowskiej… Nie spóźnij się, czekam w środku” Z walącym szaleńczo sercem chłopak przeczytał wiadomość trzykrotnie. Odrywając wreszcie wzrok od monitora, zrozumiał jak mało czasu ma. Szybko uwolnił się z ubrań, ruszając pod prysznic. Zimna woda obmywając jego ciało, otrzeźwiła jego zaspany umysł. Wycierając się pospiesznie, postanowił pojechać rowerem by szybciej dotrzeć do celu. Ruszył pędem przez pokój w poszukiwaniu czystych ubrań. Ostatecznie znalazł jedynie znoszone spodnie i niewyprasowaną koszulkę z zabawnym (przynajmniej w teorii) napisem. Wybiegając z pokoju złapał leżące przy drzwiach sandały, które zeskakując po schodach nałożył na stopy. Wiedząc, że o tej godzinie reszta rodziny śpi jak zabita, nie przejmował się hałasem, jaki towarzyszył jego podróży do drzwi. Nawet jego pies, Ares nie poruszył się nawet na widok swego zachowującego się, co najmniej dziwnie pana. Chwycił pośpiesznie klucze do garażu, po czym wybiegł przez wyjściowe drzwi. Nie troszcząc się o zadbany, wypielęgnowany trawnik, który swoją drogą był oczkiem w głowie jego pedantycznego ojca, dotarł najkrótszą drogą do garażu. Otworzenie go poszło mu wyjątkowo szybko, na co nawet nie zwrócił uwagi nerwowo rozglądając się za rowerem. Oczy odzwyczajone już od ciemności nie pomogły mu w poszukiwaniach. Szukając po omacku, znalazł swojego górala leżącego obok łopaty i innych narzędzi. Wyciągnął go na dróżkę i ruszył, nie troszcząc się o zamknięcie za sobą garażu. Mając przed sobą dość długą drogę po zaspanej okolicy, cofnął się myślami do dnia, gdy po raz pierwszy ją zobaczył. Było to prażące popołudnie, praktycznie jak każde tego lata. Każdy dzień był zalewany promieniami słonecznymi i nakazami oszczędzania wody. Szedł wraz z kolegą do parku, gdzie mieli spotkać się z resztą przyjaciół. Idąc powoli rozmawiali o tym, co się działo w minionych już dniach wakacji oraz o planach na pozostałe jeszcze dni. Wędrówkę przez niemal opustoszałe ulice zatrzymał wypadek samochodowy, którego skutki mogli ujrzeć na własne oczy. Dwa zniszczone doszczętnie samochody osobowe trwały ze sobą w masakrycznym uścisku otoczone przez zwyczajowy w takich przypadkach kordon gapiów. Chłopcy docierając do miejsca wypadku dostrzegli odjeżdżający ambulans. Wmieszali się w resztę obserwatorów, by dowiedzieć się co się stało. Informacji udzielił im staruszek, mający rozeznanie w tym co zaszło: jednym samochodem jechały dwie koleżanki, najprawdopodobniej z jakiejś imprezy, wnioskując po ubiorze. Staruszek wysnuł przypuszczenie, że nie były one trzeźwe. Drugi samochód prowadzony był przez sąsiada staruszka. Pracował on jako ochroniarz na nocnej zmianie, dlatego wracał wczesnym ranem do domu. Do zderzenia doprowadziły dziewczyny zjeżdżając na drugi pas wprost pod samochód ochroniarza, który nie miał żadnych szans na uniknięcie zderzenia. Z relacji starszego pana wynikało, iż cała trójka odniosła poważne obrażenia, lecz nic więcej nie wiadomo na temat stanu ich zdrowia. Wysłuchawszy staruszka, Aleks zaczął przyglądać się policjantom, którzy zaczęli przesłuchiwać świadków wypadku. W pewnej chwili poczuł na sobie czyjś wzrok. Osobą, która wpatrywała się w niego była dziewczyna, stojącą obok policjanta rozmawiającego z typową dla przedmieść grubszą panią z wałkami na głowie. Wpatrywała się w niego swymi błękitnymi oczami, jakby chcąc umyślnie przyciągnąć jego uwagę. Dostrzegając spojrzenie Aleksa, jej twarz rozjaśnił lekko uśmiech. Chłopak obrócił się do swego kolegi, by dowiedzieć się czy ten czasem nie zna nieznajomej. Tego jednak nie było w pobliżu. Gdy skierował swój wzrok z powrotem w jej kierunku, dostrzegł tylko jej piękne, złociste włosy znikające za zakrętem. Rozczarowany odnalazł kolegę i ruszyli w stronę parku. Następne spotkanie nastąpiło trzy dni później. W międzyczasie Aleks stracił wiele czasu próbując dociec, kim była piękna nieznajoma i dlaczego zwróciła na niego uwagę. Te trzy dni spędził zamyślony i roztargniony. Jego myśli całkowicie pochłonęła dziewczyna i jej błękitne oczy. Czas ten poświęcił na wędrówki po okolicy, mając nadzieję na kolejne spotkanie. Trzeciego dnia jego nadzieje się spełniły. Idąc sennymi uliczkami, zauważył tak jak poprzednio razem sporą grupę ludzi, tym razem ustawioną naprzeciwko jednego z domów. Przy samym domu stała karetka pogotowia oraz dwa radiowozy. Aleks zaciekawiony podszedł bliżej, licząc, że zdarzenie to przyciągnęło także uwagę dziewczyny. Tak jak poprzednim razem stał tam ten sam staruszek. Aleks podszedł akurat w momencie, gdy ten zaczął tłumaczyć całą sytuację młodej kobiecie, która wydawała się być jego wnuczką. Z jego opisu wynikało, iż w tym domu popełniono samobójstwo. Głowa rodziny, prawie 50-letni mąż i ojciec trójki dzieci, pracował w dobrze prosperującej firmie. Od ostatniego czasu borykał się jednak z problemem alkoholizmu, co najwyraźniej doprowadziło do zwolnienia go z pracy. Będąc pod wpływem alkoholu, wrócił do domu. Ciągu dalszego staruszek mógł się jedynie domyślać. Według szerzących się już plotek, mężczyzna zatkał rurę wydechową, po czym wsiadł do uruchomionego samochodu. Dwutlenek węgla był jego sposobem na ucieczkę przed odpowiedzialnością. Aleks przysłuchiwał się staruszkowi z zaciętą miną. Chłopak był nastawiony do samobójstw wyjątkowo nieprzychylnie. Nie rozumiał postępowania ludzi, którzy zamiast stawiać czoło problemom, woleli odebrać sobie życie. Stojąc zamyślony, zastanawiał się nad motywami człowiek, który pozostawił swoje dzieci i żonę samą. Jego rozmyślania przerwał łagodny głos szepcący wprost do jego ucha: - Dla niektórych ludzi to jedyne wyjście. To jest ich decyzja, zresztą nie da się już jej cofnąć. Nie ma potrzeby byś się nad tym głowił. Aleks obrócił się i ujrzał naprzeciw siebie wpatrujące się w niego błękitne oczy. -Aż tak widać, o czym myślę?- zapytał zdziwiony chłopak. - To jedna możliwość – odpowiedziała z uśmiechem – druga jest taka, że to ja czytam w myślach. -Faktycznie, o tym nie pomyślałem. – uśmiechając się, spojrzał z uwagą na dziewczynę, po czym zapytał – ale my się chyba nie znamy? -Można powiedzieć, że nie, chociaż ja wiem o Tobie całkiem sporo. Ale to już moja sprawa skąd mam informacje. Może kiedyś się dowiesz – powiedziała mrugając do niego okiem – Muszę już uciekać, ale napiszę do Ciebie. Oczywiście, o ile Ci to nie przeszkadza. - Nie… jasne, że nie. Dziewczyna nie czekała jednak za odpowiedzią, odwróciła się i odeszła… „Znowu się z nią zobaczę!!” – myślał chłopak, pedałując szaleńczo. Przejeżdżając pustymi ulicami, nie mógł się jednak pozbyć wrażenie, iż coś jest nie tak. Jakaś dziwna myśl zagnieździła mu się w głowie, jednak nie potrafił jej przywołać. Niezbyt jasno kojarzył, iż wiąże się to z dziewczyną, jednak radość z jaka pędził do niej, odepchnęła to przeczucie w czeluści podświadomości. Mijane w pośpiechu domy sprawiały z samego rana dość ponure wrażenie. Nawet psy mieszkańców, zazwyczaj obszczekujące każdego przechodnia, spały schowane w swoich drewnianych budach. Przez takie śpiące, szare ulice przejeżdżał Aleks w drodze na spotkanie. Miejscem spotkania był jedyny na tej ulicy blok mieszkaniowy. Był to szary, niewyróżniający się budynek, który jednak na tle radosnych rodzinnych domków wyglądał dość osobliwie. Pierwszym wrażeniem na jego widok, była myśl, iż ktoś po prostu przez pomyłkę wkleił tutaj przez pomyłkę ten posępny budynek. Niewątpliwie w wielu głowach pojawiło się również analogiczne pytanie: czy gdzieś pośród szarego blokowiska znajduje się malutki wesoły domek? Wracając do bloku, miał on 5 pięter i opinię pijackiego dołka, gdyż część mieszkańców stanowili pijacy. Opinia była dość krzywdząca, gdyż większość zamieszkujących tam ludzi było po prostu biednych, lecz lokatorami byli spokojnymi. Aleks skręcając w ulicę Marszałkowską, ujrzał w oddali w swój cel. Jednak widok budynku go zaskoczył. Wyglądało na to, iż w całym bloku pozapalane są światła, przez co cały był oświetlony i rzucał się w oczy z daleka. Chłopak bez zastanowienia jeszcze bardziej przyspieszył, mając złe przeczucia. Zbliżając się w szaleńczym tempie Aleks dostrzegł swój błąd. To nie światła się paliły w mieszkaniach. To budynek stał w ogniu. Przez ciało chłopaka przeszedł dreszcz. Mimo narastającego lęku zbliżał się do bloku. Aleks dostrzegł, że przed wejściem stoi już całkiem spora grupa ludzi. Było ich zbyt dużo, by byli to tylko mieszkańcy budynku, więc znajdowali się tam również i sąsiedzi przyciągnięci zamieszaniem wywołane pożarem. Nie dostrzegł natomiast straży pożarnej, co oznaczało, że jeszcze nie zdążyli przybyć na miejsce. W myślach Aleksa pojawił się strach, czy dziewczyna zdążyła uciec z budynku. Dojeżdżając do zbiorowiska ludzi, zeskoczył z roweru, po czym rzucił go na trawnik domku znajdującego się przy bloku. Stanął niepewny co robić dalej. Omiótł wzrokiem ludzi stojących tuż…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych