Wróć do katalogu

Ingilarium - Szkoła Przeznaczenia, część 1

Krótkie (na razie) opowiadanie z gatunku fantasy umieszczone w wymyślonym świecie zwanym Utherią.

Forien, opublikowano , 23 min czytania, 3,8 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Słońce było wysoko na niebie. Wiał chłodny wschodni wiatr zdawający się być zbawieniem w tym upale. Rini szedł środkiem lasu w stronę, gdzie (jak mu się zdawało) była dolina. Dookoła lśniły białe szczyty gór. Rini spojrzał w niebo, wziął głęboki oddech i przyspieszył. Nie był adeptem Ironisu, lecz mimo to czuł przepełniającą to miejsce energię. Bolało go nieco, iż jej wykorzystanie leży poza jego zdolnościami witalnymi. Wyszedł na skraj lasu. Widok zapierał dech w piersiach. Ośnieżone szczyty górowały dumnie ponad rozciągniętymi wzdłuż i wszerz lasami. W dole widniała dolina, której środkiem płynął krystalicznie czysty strumyk. Strumyk przepływał także przez szkołę Ironisu, ośrodkiem zwanym Ingilarium. Rini marzył o tym widoku od szóstego roku życia, gdy tylko usłyszał opowiadanie o tajemnych sztukach walki. Teraz, mając piętnaście lat spełnił swe marzenie… szkoda tylko, że nie może zostać uczniem… jest zbyt stary… Jednakże zmęczenie zmusiło go do zejścia tam i poproszenia o schronienie na jakiś czas. Wymyślił sobie historyjkę, że się zgubił, w końcu bardzo trudno tu trafić. Przy bramie nie było straży… dziwne. Przeszedł przez mury i widok go sparaliżował. Widział dziesiątki osób ćwiczących ciosy i bloki mieczami. Wszyscy robili to równocześnie na dawany przez mentora sygnał… wyglądało to tak pięknie, że aż nierealnie. Rini dostrzegł wśród ćwiczących zarówno chłopców, jak i dziewczyny. Wszyscy ubrani byli w białe szaty, z czarnymi elementami. Chłopiec nawet nie zauważył, gdy przed nim stanął wysoki, umięśniony i osiwiały mężczyzna w pomarańczowej szacie także z czarnymi elementami. - Czego tu szukasz? - Ja… eee… zgubiłem się… - wyjąkał - Czyżby? – spojrzał starzec na niego przenikliwym wzrokiem - Tak… mógłbym liczyć na schronienie? - Oczywiście. Chodź za mną, tylko się nie zgub! I poszedł, a Rini rozglądając się z ciekawością podreptał za nim. Weszli do budynku od strony strumyka. Było to zapewne skrzydło mieszkalne, gdyż po obu stronach korytarza były gęsto siane drzwi. Doszli do pewnych drzwi, które starzec otworzył. Weszli. W środku była jakaś dziewczyna, co zdziwiło Riniego. - Nie przedstawiliśmy się sobie. Ja jestem Nashvir, a ta dziewczyna to Dhene. Będzie twoją Ihisu, znaczy się opiekunką. Opowie ci o tutejszych zasadach i zwyczajach. - Miło mi, ja jestem Rini. Mam tu mieszkać? - Tak. A teraz wybaczcie muszę porozmawiać z Hinisu Tseromkissem. Tymi słowy opuścił pomieszczenie, a Rini rzucił się na łóżko, żeby odpocząć, a dziewczyna natychmiast usiadła na skraju jego łóżka. Była bardzo ładna i wyglądała na 14 lat. - Chcesz zostać wojownikiem Ironisu? Nie za stary jesteś? - Wiesz… chciałbym… Ale nie mam chyba odpowiednich umiejętności. - To co tu robisz? - Chciałem zobaczyć to miejsce, o którym tyle mówią. Ingilarium. Potem już nie miałem planów. Wiesz może, czemu kazali mi mieszkać z Tobą? Znaczy się z dziewczyną? - Płeć nie ma znaczenia. Mężczyźni jak i kobiety są traktowani na równi. W Ingilarium mamy stopnie zaawansowania w sztuce walki. Nowicjusz, taki jak Ty, nazywa się Irmin Ironisu. Po opanowaniu większości treningów, tj. po roku, może dwóch przechodzi na poziom Adept Ironisu. Wtedy dostaje biegłość. Jest to broń, którą najlepiej się posługuje. Gdy już się rozwinie w tej biegłości może awansować na Ihisu Ironisu i jest to pierwszy stopień Wojownika. Wojownicy często otrzymują zadania. Pierwszym tradycyjnie jest wprowadzenie Irmin’ów w życie Ingilarium. Po Ihisu jest Inkosi Ironisu i jest to najwyższy poziom dostępny uczniowi. Mamy ich niewielu, bodajże sześciu. Szkoda że nie zamieszkasz tu… ładny nawet jesteś. – zaśmiała się Dhene, po czym położyła się na swoim łóżku. Rini zasnął. Niespełna trzy godziny później Piniego obudziła syrena. Dhene także wstała i od razu wiedziała co robić. Chwyciła dwa miecze i jeden rzuciła Riniemu, który złapał miecz bez problemów.. - Umiesz chyba walczyć… - Coś tam umiem – odparł zaskoczony - To dobrze. Chodź za mną – wyskoczyła na korytarz, gdzie ludzie biegali. Rini wyrzucił miecz który mu podała Dhene i wyjął swój, dłuższy i o wiele szerszy, po czym też wybiegł. Gdy dotarli na zewnątrz trwała bitwa. Rini nie wiedział o co chodzi, ale właśnie biegło w jego stronę trzech ludzi. Obrócił głowę i spojrzał na nich, po czym szybkim ruchem podciął im nogi, i drugim odciął głowy. - Nie ma to jak atak z zaskoczenia – uśmiechnął się i doskoczył do najbliższego przeciwnika. Wróg miał mniej więcej taki długi miecz jak Rini, trochę węższy, ale za to wygięty. Zadał cios, który chłopiec musiał zablokować i stracić kilka sekund. Potem obaj uderzyli jednocześnie i odbili się od mieczy przeciwników. Wymieniali się ciosami przez kilkadziesiąt sekund, aż szala zwycięstwa zaczęła przechylać się w stronę wroga, gdy zranił Riniego w pierś. Nic groźnego, zwykła płytka rana cięta… tylko cholernie piecze… Rini ze zdwojoną siłą zaczął uderzać w przeciwnika, aż został odepchnięty. Wróg zamachnął się do ciosu. Chłopiec wydał głuchy jęk, i zaczął się denerwować. skupił sie na uniknięciu ciosu, aż stało się coś dziwnego, wręcz nieoczekiwanego. Poczuł się nagle silniejszy i szybszy. Poczuł jak przepełnia go jakaś energia. Nie czekając ani sekundy dłuzej, jednym szybkim ruchem przeniósł miecz z lewej strony na prawą, a za nim pojawił się błękitny ślad, jakby dym. Kolejnym szybkim ruchem przeniósł miecz za głowę i skoczył w górę, wykonując jednocześnie unik, ponieważ przeciwnik zaatakował jego nogi. Gdy już był na odpowiedniej wysokości uderzył z całej siły w przeciwnika. Nad Rinim pojawiło się półkole z błękitnego obłoku, pozostawionego przez miecz, a z samego chłopca we wszystkie strony wybuchły błękitno szare promienie zmieniające się w dym po kilku metrach. Wyczerpany padł na kolana i opierając się rękoma o ziemię rozejrzał się. Walczyły ostatnie pary, reszta uciekła lub poległa. Z kilku setek uczniów zostało kilkunastu, z kilkunastu nauczycieli… dwóch. Nashvir i jakiś inny mężczyzna podeszli do Riniego, przy którym kucała już Dhene. - Nic Ci nie jest? – spytał Nashvir - Nie.. tylko trochę się zmęczyłem.. - Wiesz co właśnie zrobiłeś? – zapytał drugi mężczyzna. Był w czerwonej szacie z czarnymi elementami. – Właśnie wyzwoliłeś w sobie Ironisu! Po raz drugi widzieliśmy, aby ktoś nie będący Ihisu wykorzystał moc Ironisu, ale po raz pierwszy widzieliśmy, żeby to był Irmin… Jestem Tseromkiss, i jestem tu Hinisu, znaczy się Mistrzem. Wszyscy podlegają tu mojej kontroli i moim rozkazom… Po dzisiejszej bitwie straciliśmy wielu ludzi… nie wiemy kto nas zaatakował, wiemy jedynie, że przyda nam się każda pomoc. Daję Tobie czas do zastanowienia się. A póki co, panno Dhene, proszę naszego gościa zaprowadzić do pokoju i pilnować, żeby odpoczął. - Tak Mistrzu! – odparła Dhene i zaprowadziła Riniego do pokoju. Ten położył się bez słowa i zaczął rozmyślać o tym, co się przed chwilą stało…

Pod wieczór Rini został zaprowadzony na wielką salę. Nie wliczając paru marnych świeczek było bardzo ciemno. Na ziemi siedziało jedenastu uczniów w bezruchu i milczeniu, a na tronie siedział mężczyzna. Chłopiec został zaprowadzony przed jego oblicze. Ceremonia mogla się rozpocząć - Uklęknij i złóż przede mną swój miecz - rozkazała postać. Rini uklęknął na jedno kolano i złożył swój miecz przed stopami Mistrza. - Teraz powiedz. Czy chcesz dołączyć do szkoły Ironisu, Ingilarium? - Tak, chcę - Czy przysięgasz, że bedziesz wykonywał wszystkie rozkazy Mistrza, Mentora, oraz bedziesz słuchał swego opiekuna? - Przysięgam. - Czy przysięgasz trwać w nauce, cierpliwie zdobywając nowe doświadczenie, oraz pomagać słabszym, mniej doświadczonym? - Przysięgam - Czy przysięgasz chronić tajemnic Ingilarium, oraz oddać swe życie ich obronie? - Przysięgam - Gdy to wypowiedział, postać wstała, wystawiła przed siebie rękę, z której opadł na Riniego fioletowy dym. - Ogłaszam, iz zostałeś przyjęty w poczet uczniów Ingilarium otrzymując tym samym tytuł Irmin Ironisu. Wstań. - mówiąc to odsunął rękę, a zgromadzeni na sali uczniowie klaskali. Tseromkiss zdjął czarną maskę (to dlatego nie było widac twarzy...) i rzekł do wszystkich. - Za piętnaście minut chcę widzieć wszystkich gotowych do treningu na sali rozmów! Dhene i Rini mają dwadzieścia minut. Dhene i Rini szybko poszli do pokoju. Dziewczyna powiedziała. - Nie masz zdolności? Akurat... ja mam 14 lat, i po 7 latach ciężkich treningów rzadko udaje mi się wyzwolić Ironisu... a Tobie? bez żadnych treningów, bez przygotowań... i do tego jesteś starszy od któregokolwiek z Adeptów, jacy bez przeszkolenia dawali oznaki korzystania z mocy... - Sam nic nie wiem... głowa mi eksploduje od tych wszystkich informacji... Dhene podała mi drewniany miecz i szaty. - Przebierz się - Tutaj? - spytał zdziwiony - Dobra, jak się wstydzisz, to wyjde - i jak powiedziała tak zrobiła, a Rini stanął z otwartymi ustami, po czym zrzucił z siebie ubrania podróżne, i narzucił szaty ucznia. Poczuł się tak... lekko i swobodnie. Zawiązał pas, chwycił miecz i wyszedł. Dhene czekała na niego, po czym skinęła w prawo przekazując mu, że tam ma iść. Doslzi do sali z ławkami do siedzenia i podestem, oraz szerokim wyjściem na zewnątrz. Była to sala odpraw. - Nieznajomy jest powód jak i wykonawca ataku na naszą szkołę. Wiadome są natomiast intencje. Nie pierwszy raz komuś nie podoba się nasza sztuka walkio oparta o energię Ironisu. Za kazdym razem niszczyli9śmy wroga. Wy tego nie pamiętacie. Może to i dobrze, może i źle. od dzisiaj treningi nie są dwa, lecz trzy razy dziennie, a resztę wolnego czasu Ihisu i Inkosi przeznaczam na ćwiczenie sił witalnych. Teraz zapraszam na trening. Wszyscy poza Dhene i Rinim ćwiczą ze mną. Oni z Nashvirem. Dalej, ruszać się. - Tak, Mistrzu - wykrzyknęli wszyscy poza Rinim, który nie znał do końca tutejszych obyczajów... Wszyscy wybiegli na zewnątrz i bez najmniejszych problemów stanęli w parach. Tseromkiss zaczął wykrzykiwać jakieś słowa, a uczniowie na przemian zadawali ciosy z różnych stron. Nashvir zawołał Riniego, który się otrząsnął i go zaczał słuchać. - Trenujemy przy użyciu drewnianego miecza. To dokłądna replika normalnego, jakim posługują się Wojownicy Ironisu. Są trzy komendy mówiące z której strony uderzyć, a z której obronić: Aino!, każe uderzać od góry z prawej, a bronić płasko z lewej. Potem jest Oira!, to samo, ale od dołu. Yuri!... to samo, co Aino, ale wykonywane jest od razu po Oira przez tę samą osobę. Wszystkie ciosy wykonujecie na zmiane. Gotowi? Aino! Zaczął wydawać komendy. Dhene uderzyła pierwsza. Rini musiał zablokować z lewej, co ledwo mu się udało. Szybko pojawiła się kolejna komenda. Przełożył miecz na prawą stronę i zadał cios od dołu, a ona zablokowała. Kolejny cios oddał z góry. Ćwiczyli tak chwile, ale Rini szybko się gubił. Nie szło mu za dobrze. Wolał uderzać swobodnie, jak mu było najlepiej. Trening się skończył. Od razu poszli na stołówkę coś zjeść i ogłoszono czas wolny (jeszcze) dla wszystkich. Wszyscy uczniowie spotkali się w pokoju Riniego i Dhene. Było ich 10. Na poziomie Riniego był innny chłopiec w wieku dziewięciu lat, o imieniu Itre. Przeżył walkę, bo Nashvir go chronił. Reszta była starsza. Dwunastoletnie Mari i Kama były na poziomie adepta wraz z jedenastoletnim Istronem i…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych