Wróć do katalogu

Ironia miłości cz III

historia nieszczęśliwie zakochanego człowieka

surenka, opublikowano , 4 min czytania, 2,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Znowu ta szarość za oknem, cóż za przygnębiający widok dla zgnębionego serca. Jak ciężko było zacząć dzień, gdy nogi odmawiały posłuszeństwa. Wziął prysznic, co odrobinę poprawiło mu humor. Nie bardzo wiedział co dalej z sobą począć. Dotychczasowe poranki upływały mu na bezmyślnym wpatrywaniu się w ekran telewizora. Przesiadywał godzinami w pokoju przeglądając programy telewizyjne, unikając tych, które mogły mieć coś wspólnego z nią. Ale nie dziś, nie w sytuacji gdy wychodzi po południu. Myśli wokół tej sprawy krążyły w nim nieustannie, nie pozwalały się uspokoić. W jednej chwili zapragnął świeżego powietrza. Nie namyślając się długo pochwycił płaszcz i wyszedł z domu. Wydawało mu się, że za oknem jest ponuro, a tu poraziła go jasność - dawno nigdzie nie wychodził i oczy odzwyczaiły się od dziennego światła. Uderzył go hałas panujący na ulicy. Poczuł się z tym obco, poszedł w stronę parku odczuwając potrzebę odrobiny spokoju. Im dalej szedł, tym większy niepokój wkradał się w jego umysł. Przysiadł na ławce, w cieniu rozłorzystego drzewa z widokiem na bawiące się przy fontannie dzieci. Widok ten na chwilę ukoił jego zmysły. Przywiódł wspomnienia z dzieciństwa, gdy Igor będąc małym chłopcem bawił się z innymi dziećmi. Zapragnął na nowo tych zabaw w pełnej beztroski atmosferze, chwil w których problemy nie istniały, a dotkliwe stłuczenie kolana było powodem do dumy wobec kolegów z podwórka. Żal ścisnął jego serce na myśl, że te chwile nigdy nie wrócą. Igor nie był już małym chłopcem i musiał stawić czoła okrutnej rzeczywistości. Na powrót uświadomił sobie swoją sytuację i ogarnęło go przygnębienie, tak wielkie, że nie mógł znieść widoku roześmianych dzieci, tryskającej fontanny, usłanych barwnymi liśćmi ścieżek. Postanowił czym prędzej wracać do domu. W drodze powrotnej nawiedzała go natrętna myśl, że nie będzie w stanie podołać sprawom dzisiejszego popołudnia, skoro wyjście do parku było…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych