Jacek Gorzałka
Alkohol w życiu młodego człowieka...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Łukasz stał na stacji swojego małego miasta i zaciągał się papierosem. Pociąg nadjeżdżał z niewielką prędkością. Wyrzucił resztkę palącego się Pall Mall-a, podniósł swoją niewielką torbę i ustawił się wraz z innymi pasażerami wzdłuż peronu. Wagony były puste, bo pociąg niedawno zaczął swój bieg dlatego łatwo znalazł miejsce w wolnym przedziale. Usiadł tuż przy oknie, spoglądał na oddalające się miasto jego życia… O ośrodku „Pomost” dowiedział się przypadkowo, przeszukując internet. Wie tyle, że mieści się w nadmorskim lesie i członkowie grupy to ludzie uzależnieni do alkoholu i narkotyków. Mieszkańcy żyją w drewnianym domku, gdzie spędzają czas ciężko pracując w lesie. Pociąg zatrzymał się na kolejnej niedużej stacji, gdzie wsiadło sporo osób. Był sezon wakacyjny, stąd większe natężenie podróżujących niż zwykle. Do przedziału dosiadło się starsze małżeństwo z dość sporym bagażem. Kiedy skład ruszył w dalszą drogę, współpasażer sięgnął do torby podróżnej i wyciągnął z niej puszkę piwa znanej marki. Nieświadomie Łukasz przełknął ślinę jak na widok śledzi lub cytryny i wyobraził sobie jak jednym duszkiem wypija tego „browarka”. Czuł, że jedna puszka i może jeszcze kilka innych stanowią cudowne lekarstwo na jego dolegliwości. Tak niewiele potrzebował w tej chwili. „Nie myśl o piwie, zapomnij na zawsze. Napij się pysznej, zimnej koli to pragnienie przejdzie” – odezwał się głos rozsądku. Wyciągnął litrową butelkę ciemnego płynu, odkręcił i zaczął nerwowo pić. Miał zamknięte oczy jakby oddał się jakiejś dziwnej hipnozie. Wyobrażał sobie, że spożywa zimny kufel ulubionego regionalnego piwa. Zwrócił uwagę sąsiadów gdy rozlał kolę po sąsiednich, na szczęście pustych siedzeniach. - Przepraszam, jestem bardzo spragniony – wykrztusił z siebie, zakręcając butelkę i łapiąc oddech. - Panie, nie pij pan tego odrdzewiacza – powiedział starszy gość z przedziału. - Ja mogę poczęstować pana porządnym napojem- chmielowym nektarem Bogów. Wypij pan za zdrowie wnuczki, bo się nam urodziła wczoraj. Jedziemy do syna i jego żony, pomożemy im trochę przy dziecku w pierwszych dniach. - To nasza pierwsza wnuczka - dodała jego żona. Łukasz w głowie poczuł mocny ścisk jakby cała krew napłynęła do jego mózgu. Nie spodziewał się, że tak szybko pojawi się pokusa i chęć napicia się alkoholu. - Nie, dziękuję – odpowiedział dość stanowczo. - Nalegam, to tylko jedno piwo. Nikomu jeszcze nie zaszkodził browarek. Nawet pan nie poczuje go w głowie – namawiał starszy jegomość. Łukasz nie odpowiedział i odwrócił głowę do szyby, wpatrując się w mijane za oknem krajobrazy. Współpasażer nie podawał się i wyciągnął rękę z puszką piwa w kierunku Łukasza, jakby to miało przekonać rozmówcę. - Za zdrowie wnuczki musi pan wypić, to tylko jedno – powiedziała starsza pani. Łukasz niespodziewanie wstał i odwrócił głowę w ich stronę. - Dla mnie nie ma jednego, jest co najwyżej pierwsze piwo. Następnie będzie wódka lub cokolwiek mocniejszego, co będzie pod ręką. Od wczoraj nie piję i nie mam zamiaru tego więcej robić! – powiedział podniesionym głosem. – Chyba, że mają państwo ochotę ze mną pić cały miesiąc bez przerwy, a może dłużej, aż zabierze mnie karetka do szpitala na odtrucie. Później spędzę dwa tygodnie w szpitalu psychiatrycznym w oddziale dla alkoholików, gdzie będę wił się jak piskorz, przypięty pasami do łóżka – jego twarz zrobiła się czerwona. Gdy tak mówił jego słuchacze zamilkli w bezruchu, wyglądali na przestraszonych. - Czy zesrał się pan kiedyś do swojego łóżka i musiał w tym leżeć aż ktoś łaskawie posprząta?- zapytał, patrząc prosto w oczy starszego pana. Tamten unikał spojrzenia Łukasza , który nie oczekując odpowiedzi kontynuował. – Człowiek czuje się wtedy jak zasrane niemowlę lub zwierzę, a ja chcę w końcu być znów człowiekiem! Zabrał bagaż i wyszedł z przedziału, strzelając drzwiami. Poszedł korytarzem do toalety, zachciało mu się wymiotować, cały drżał. „To pewnie od tej koli”- pomyślał. Usłyszał stukanie w drzwi toalety, kiedy przemywał twarz wodą. Skończył wymiotować ale drżenie ciała pozostało. Czuł się bardzo źle ale wiedział, że musi wytrwać i dotrzeć do celu. - Kontrola biletów! – wykrzyknął ktoś zza drzwi. Łukasz jeszcze spojrzał w lustro, wziął głęboki oddech i wyszedł na korytarz. Nic nie mówiąc wyciągnął bilet i pokazał konduktorowi. Chwile później szedł już w poszukiwaniu wolnego przedziału. Wiedział, że musi się opanować i nie w dawać się w dyskusje ze współpasażerami. W końcu znalazł miejsce w przedziale, gdzie siedziały dwie młode dziewczyny. Usiadł koło drzwi i zamknął oczy, pragnął zasnąć ale po głowie krążyło mu wiele myśli, nie dających mu spokoju. Dodatkowo, jak wnikało z rozmów współpasażerek ,podążały na festiwal muzycznym w Sopocie, który obudził w Łukaszu najtrudniejsze wspomnienia… Trzy lata temu to tam wszystko co kochał się skończyło, a rozpoczęło to, co sprowadza go do ośrodka… Ocknął się nad ranem. Głowa miał ciężką, ciało dalej lekko drżało, czuł się niewyspany ale szczęśliwy że obudził się bez kaca. „Kolejny dzień bez wódki” - pomyślał dumnie. Wysiadł na Gdańsku Głównym tak jak już kiedyś z Klaudią… Wspomnienia o ukochanej krążyły mu po głowie niczym planety po orbicie, a rozsądek podpowiadał mu, ze powinien odwiedzić miejsce jej śmierci. Na stacji PKS dowiedział się, że najbliższy jego autobus odjeżdża dopiero wieczorem, co jeszcze bardziej pomogło mu w podjęciu decyzji- wsiadł do kolejki miejskiej i pojechał do Sopotu. Gdy wchodził na jeszcze pustą plażę, po policzku pociekły mu łzy. To na tym piasku rozegrała się największa tragedia w jego życiu.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Wojtek81
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…