Wróć do katalogu

Jak otworzono zamkniętego Prokopa

Opowiadanie o zamknięciu się w swoim świecie i o szaleńczych zabiegach dla otwarcia otwarcia się na zewnątrz...

petrus, opublikowano , 11 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Potwornie zmęczony po całodziennej pracy Prokop zasiadł nareszcie w swym ulubionym fotelu. Od rana biegał bowiem za ludźmi dokarmiającymi gołębie, chcąc ich powstrzymać od owego, niecnego w jego mniemaniu, procederu. Prokop życzył ptakom śmierci, ale skrzętnie to ukrywał i na zewnątrz głosił jedynie, że nie należy dożywiać tych stworzeń z powodu szkodliwości zanieczyszczeń przez nie produkowanych. W jego sercu czaiły się jednak intencje iście destrukcyjne - dotyczyły one nie tylko ptaków - jakkolwiek nie sposób je wydobyć na światło dzienne z mrocznych zakamarków duszy bohatera. Był to człowiek zdecydowanie skryty, na ogół spędzał dzień przesiadując w drewnianej skrzyni. Wychodził z niej jedynie wtedy, gdy zaszła ku temu wyraźna potrzeba. Przesłanką wystarczającą do opuszczenia tego bunkra było pojawienie się epidemii ptasiej grypy, a ściślej mówiąc planów ludzi przy władzy dotyczących eksterminacji ptactwa. Takie pomysły ( chociaż niemal równie ukryte jak prawdziwe intencje Prokopa ), dodawały mu otuchy, bo oto okazało się że nie jest sam, że inni ludzie mają podobne zapatrywania. W dziejach ludzkości nieraz już wykorzystywano taką postawę zagubionych jednostek do realizacji interesów grubych władców. Dawano ludziom poczucie tożsamości opierając je na przykład na nienawiści do innej grupy ludzi. Nic tak przecież nie cementuje poczucia wspólnoty jak zgodny brak akceptacji dla czegoś lub kogoś. Takie zjawisko przybierało często formę wojny. Przyjacielem Prokopa był duży chrabąszcz zwany Polikarpem. Polikarp lubił przesiadywać na ścianie przy drewnianej skrzyni. Przylatywał zwykle rano i obserwował przybycie Prokopa i jego wejście do skrzyni. Potem czekał do wieczora, aż kufer się otwierał i wychodził z niego zmęczony, choć najczęściej zadowolony gospodarz. Karmił wtedy chrabąszcza pokarmem dla chrabąszczy, po czym Polikarp odlatywał do swojego domu. Pewnego razu Prokop zasiadł zatem w swym bujanym fotelu. Zapalił fajkę i począł się bujać. Chrząszcz siedział obok w milczeniu, zajęty oglądaniem tłustej, brzęczącej muchy. Niepokoił się nieco o swojego przyjaciela, który tego dnia nie spędził w kufrze. Zastanawiał się co też mogło go do tego sprowokować. Miał jednak wystarczająco dużo szacunku do kolegi, aby móc poskromić swą robaczą ciekawość i zaakceptować nowinki. Mucha po odbyciu ustawowego brzęczenia postanowiła przycupnąć na wazonie, w którym dawno temu Prokop trzymał granatowego kwiatka. Odkąd jednak Leonard zwiądł, piwnicę wypełniał już tylko zapach zgniłego drewna. Polikarpa oburzyło zachowanie muchy, która okazywała swoim zachowaniem dezaprobatę wobec starego przyjaciela, którego chrabąszcz pamiętał ze swego dzieciństwa. Wyglądało na to, że Leonard został zapomniany przez samego Prokopa, którego poza skrzynią i gołębiami przestawało cokolwiek interesować. Polikarp podleciał do wazonu i przegonił muchę, która natychmiast opuściła piwnicę z wyrazem skruchy w oczach. Do pomieszczenia powrócił spokój i słychać było już tylko ciche pykanie fajki. Polikarp po zakończeniu misji udał się na środek głowy Prokopa. Było tam dość miękko i przytulnie, pomimo unoszącego się ostrego dymku. Gospodarz nie zareagował i nadal leniwie kołysał się w fotelu. Czasem chrząszcz miewał wrażenie że jego przyjaciel bywał zanadto pochłonięty tajemniczymi myślami. W istocie, to o czym rozmyślał pozostawało nieodgadnione, często również dla niego samego. Zdawało się że jakaś szarańcza przylatywała znikąd i przez ucho dostawała się do ludzkiego rdzenia mózgowego, gdzie siała zamęt i spustoszenie. Co ciekawe, gdy już wyjadła to co lubiła najbardziej, czyli kolorowe myśli, wcale nie odlatywała do domu, ale brała się za pałaszowanie coraz głębszych zakamarków, docierając często do tajemniczej fabryki myśli, o której istnieniu nie wiedział nawet sam zainteresowany. Fabrykę odkryliśmy wyłącznie dzięki szarańczy podążając w ukryciu jej tropem. Skoro jesteśmy przy śledzeniu, warto zatrzymać się przy tym, że i Prokop miał swojego obserwatora. Była nim Paula, dziewczyna mieszkająca w domku obok. Osobowość jej rysuje się zgoła odmiennie od jej sąsiada, ponieważ Paula odznaczała się niewysłowioną otwartością i ciekawością świata. Żeby przekonywać o tym nieufne otoczenie nosiła ze sobą ogromne drzwi, które otwierała gdy zachodziła taka potrzeba. Wiedziała ona wiele o Prokopie. Pewnego razu, gdy do tego ostatniego przyszedł listonosz, gospodarz ze strachu przed rozmową zapadł się pod ziemię. Wykopał sobie bowiem wcześniej specjalny dół i przykrył go warstwą gałęzi. Zmartwiony listonosz zostawił wtedy przesyłkę u Pauli, która od tego czasu stała się powierniczką poczty Prokopa. Przed nią nie uciekał, polubił ją nawet, gdy przyniosła mu soczystą gruszkę ze swego ogrodu. Dziewczyna była niezmiernie zainteresowana życiem Prokopa i wykorzystywała każdą okazję, aby go odwiedzić. Często pisała do niego listy z zapytaniem czy aby na pewno nie ma on nic przeciwko dostarczaniu mu przez nią poczty. Gdy listonosz przybywał, Paula przekazywała Prokopowi taki list. Kiedyś udało jej się zwiedzić pokój sąsiada, gdzie zobaczyła skrzynię i poznała Polikarpa.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych