Jedyne sensowne rozwiazanie
hm... Opowiadanie powstalo pod wplywem mojego niedawnego snu... no moze nie tak niedawnego... dotyczy wydazen prawdziwych, a bynajmniej niektorych wspomnianych faktow, jednak imiona i nazwiska zostaly pozmieniane. Krystianowi [*] ktroego odejscie byl
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Bylo zupelnie tak jak wczoraj. Juz po jednym secie grania w badmintona po prostu się już nam nie chciało. Siadalysmy właśnie na schodki i zapytalam czy moze nie chcialoby sie nam przejachać tak jak zawsze w okolice Fazika lub do lasu za jego domem. - Gdyby on tam jeszcze byl- skwitowała kolezanka - No ale... no dobra - usiadlam. - Moze Marta z toba pojedzie - powiedziala mnie dajac ostatecznie do zrozumienia ze z przejazdzki nic nie wyjdzie. - Ale... Ja nie chce z Marta. Dobra nie musimy jechac- chociaz bardzo chcialam. Posiedzialysmy jeszcze chwile i powiedzialm ze sie musze zbierac. Pojechalam w strone domu ale gdy sie upewnilam ze Dagmara weszla do domu zawrocilam i pojechalam w strone Lisowskiego. Juz dawno nigdzie sie nie paletalam rowerem po wiosce sama. Minelo tyle czasu odkad gdzoiekolwiek bylam sama. Teraz widocznie znow bylam na to skazana. Jechalam. Bylam juz kolo mojej ciotki. Zajechalam i nie sadzilam ze az tak daleko. Zblizalam sie do domu Piotrowskiego i cos mnie tknelo. Wokolo bylo tak cicho i spokojnie. Panowala grobowa cisza ktora nastala w mgnieniu oka. A moze tylko mnie sie tak wydawalo. Dom Konrada. Cos mi mowilo. Dom Cygana. Stoi pusty. Dom rzeczywiscie stal pusty.Pozbawiony zycia, a dookola tez nie widac bylo zywej duszy. Nawet nie wiem kiedy znalazlam sie na podworku opierajac rower o bialy ganek. Spojrzalam na jasne "128" i az przeszly mnie ciarki. Kilka chwil z jakas chora pasja, dlubalam drucikiem w zamku, probujac sie chorobliwie dostac do srodka. W koncu po diabelnie dlugich, kilku minutach znalazlam sie w srodku. Szybko przebieglam przez ganeczek i dopagłam nastepnych drzwi. Byly otwarte i prowadzily na przedpokoj. Wpadlwszy do przedpokoju migiem znalazlam sie na schodach. Mijalam tyle pokoi, tyle pomieszczen godnych przetrzasniecia ale mnie to nie interesowalo. Sama nawet nie wiem gdzie pedzilam. Jakas nadludzka sila kazala mi isc przed siebie, wyznaczala mi kierunek. Mozna by nawet zaryzykowac stwierdzenie ze nie ide o wlasnych silach ale wrecz jestem popychana. Znalazlam sie na pietrze przy jakis dziwnych, bialych, niby normalnych, ale mniejszych niz wszystkie dookola drzwiach. Otworzylam je. Z malego zagraconego pokoiku z samego srodka mozna bylo dostac sie na strych. Na strych prowadzila drabina przytwierdzona do sufitu. Bylo to wejscie jak wielu z amerykanskich filmow, wchodzilo sie za pomoca drabiny przez obszerne drzwi-prostokat w suficie. Z predkoscia huraganu i bez zastanawiania sie zaczelam wchodzic na ten nieszczesny strych. Cos mi mowilo ze tam jest wlasnie kres mojej wedrowki. Znalazlam sie na strychu. To pomieszczenie tez bylo nie wielkie ale nie bylo zagracone. Biale sciany pokrywala gesta warstwa pajeczyn. Brr... Gdzie niegdzie staly poopierane o te wlanie sciany czerwone belki i deski pozostale widocznie po naprawie dachu. Rozgladalam sie dookola zdezorientowana, bo w sumie nie wiedzialm o co chodzi. Uczucie ze cos mna zawladnelo zniknelo. Moj wzrok nagle utkwil w miejscu a z moich ust wyrwal sie przerazliwy KRZYK!!!! PRZEDE MNA JAKIES POLTORA METRA... WISIAL KONRAD... KRZYCZALAM JESZCZE MOCNIEJ CHCIALAM WYBIEC ALE DRZWI SIE ZATRZANSNELY. PLAKALM. DARLAM SIE. - KRZYK NA NIE WIELE SIE JUZ ZDA - USLYSZALAM ZA SWOIMI PLECAMI. ODWROCILAM SIE A ZA MNA STAL... KONRAD, A RACZEJ CHYBA JEGO DUCH. USMIECHNAL SIE DO MNIE DIABELNIE A ZARAZEM LOBUZERSKO. Smierc Krystiana była dla mnie nadal nieprawdopodobna, byly momenty, gdy po prostu nie wierzylam, ze moglby nie zyc. Byl mlody a jednak postanowi odebrac sobie zycie, nierozumiany przez swiat, bez zadnj…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil WingsOfDarknesS
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…