Wróć do katalogu

Jesień.

O nieznanej kobiecie. Nieśmiałości, strachu i oczywiście jesieni. Mocno nieporadne moje pierwsze próby.

anonymous0987, opublikowano , 7 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Delikatny głos piosenkarki, drżąc melodyjnie, płynie spokojnymi dźwiękami ze słuchawek. Lekko osładza i ociepla atmosferę. Jejku, jak ja nienawidzę jesieni! Jest piąta po południu, a ciemno jak cholera. Skłębione na zakorkowanej ulicy samochody rozchlapują breję utworzoną ze zmieszania wody, błota i umarłych liści. Jak ja nienawidzę jesieni! Czekam na tramwaj, który chyba nigdy nie nadjedzie. Wiejący, okropnie zimny, wiatr powoduje, że nawet nieżywe brązowo – żółte, poskręcane paskudztwa, które kiedyś były liśćmi, podskakują nerwowo. Tak, jakby przemarzały równie dotkliwie jak ja. No, ale one są martwe, więc ten problem, jak i wszystkie inne, mają chyba z głowy. Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, zacina lodowaty deszczyk. Mikroskopijne, przeraźliwie zimne, igiełki z nadawanym przez wiatr impetem wbijają się w skórę. Oczywiście, nie ma się gdzie ukryć, bo cały zadaszony, tak zwany przystanek jest wypchany po same brzegi. W dodatku, pakuje się tam ogromniasty babsztyl, na oko z dwieście kilo żywej wagi, małpia twarz z wyrazem zawziętości, jakiej świat nie widział od czasów Inkwizycji. Pcha się do środka, nie zwracając najmniejszej uwagi na innych. Obdarza stłoczonych ludzi przypadkowymi uderzeniami tłustych łokci i otwartego parasola. W końcu to ona jest najważniejsza, a tamci tylko złośliwie stoją pod wiatą. Po co pod dachem otwarty parasol? Tak się zastanawiam nad tym problemem z braku zajęcia, ale mój przymarznięty umysł wykombinował tylko, że może, aby powkurzać innych. Szczególnie mnie, który stoję tu i bez parasola, i bez dachu nad głową, a nie dysponuję posturą summity, ani wrażliwością szafy pancernej, żeby wepchnąć się w „przystanek”. Parasol też niezbyt by mi pomógł, bo zaraz zmarzłbym w ręce. Oczywiście znów zaskoczyło mnie zimno i nie wziąłem rękawiczek. A jakże! Kto by mógł przewidzieć, że może być tak mokro i zimno w listopadzie? Cóż, mojej bystrości dorównuje chyba tylko ta, prezentowana przez drogowców. Ich pewnie znów zaskoczy zima w grudniu. No nic, trudno. Chodzę sobie w kółko, pochlupując wodą w lewym bucie. Pewnie wygląda to teraz niezwykle komicznie, niczym indiańskie tańce wojenne. Ale aktualnie, nie bardzo jest mi do śmiechu. Odmawiam litanię przekleństw i wyzwisk: na tramwaj, który nie przyjeżdża, na przystanek, co jest za mały, na klimat, na tego durnia, co tak wyprofilował chodnik, że aby przejść dalej, trzeba było chociaż jedną nogę skąpać w kałuży. Dodaję jeszcze babsztyla, bo wygląda wrednie i zielony samochód, bo jest zielony. Wkurza mnie wszystko. Słowem, jest fajnie! A jakże! Nawet ta ładna blondynka, która przeszła chodnikiem. Była na tyle atrakcyjna, że chętnie bym się przytulił. Było by cieplej. A ona najzwyczajniej w świecie, przeszła i nawet nie spojrzała w moją stronę. Nie, no aż tak bardzo to jeszcze od tego zimna nie zgłupiałem, żeby zaraz moje dziwne pomysły wprowadzać w życie. Mogłoby się to źle dla mnie skończyć. No, ale miłe to nie było z jej strony. Żeby przejść i nie przytulić się do mnie! A przynajmniej spojrzeć! Ech jesień. Kocham jesień! Nareszcie przyjechał.

* * *

Mojego jesiennego, tramwajo – czekania ciąg…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych