Wróć do katalogu

Karawana

Przygoda na Saharze

To_Ya, opublikowano , 6 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

General manager poprosił mnie któregoś dnia do siebie. - Panie Andrzeju, niech pan weźmie aparat i porobi zdjęcia naszych obiektów do katalogu. - Ale, szefie, ja nie jestem zawodowcem. Nie wiem, czy potrafię to zrobić dobrze. - Wystrzela pan cały film, to się coś wybierze. Niech pan weźmie Land Cruisera i jutro jedzie. - O.K. Następnego dnia naładowałem aparat, odebrałem kluczyki od dyspozytora i wyruszyłem na trasę. Sfotografowałem kilka pobliskich obiektów, a następnie, ominąwszy Al Qatrun wjechałem na pustynię kierując się ku miejscowości Madrusa. Kierunek wyznaczał zaznaczony kołami samochodów wieloszlak, więc poruszałem się bez przeszkód. Po minięciu grupy wydm wypatrywałem w oddali bardzo charakterystycznej palmy, której pióropusz liści malowniczo zwisał ku dołowi. Palma ta, dla nie znających dobrze szlaku, była najważniejszym drogowskazem informującym, iż należy skręcić na północ. Nie zwróciłem uwagi na fakt, że niebo pociemniało. Dopiero przeciągły, trwający chyba z dziesięć minut grzmot uświadomił mi, że nadchodzi burza. Choć wydawałoby się to dziwne, burza nie była dla mnie zaskoczeniem. Kiedy bowiem, przed kilkoma miesiącami pierwszy raz znalazłem się na Saharze, noc przywitała mnie potężną burzą, a opady trwały przez cały niemal następny dzień. Najstarsi mieszkańcy okolicznych wiosek nie pamiętali tak długich i intensywnych opadów, które powodowały, że ich budowane z iłu, przykryte kłodzinami i liśćmi palmowymi domy zaczęły się rozpływać. Zacząłem poszukiwanie jakiegoś wzniesionego miejsca, by przypadkiem nie znaleźć się w uedzie, bo potężny prąd wody mógłby porwać mnie razem z samochodem, a to na pewno skończyłoby się niezbyt interesująco. Po jakimś czasie zorientowałem się jednak, że mam do czynienia z innym zjawiskiem. To nadciągała burza piaskowa, czyli chamsin, w polsko-arabskim slangu zwana również giblem. Popędziłem więc przed siebie, mając nadzieję, że trafię w miejsce, do którego zmierzałem, a tam przeczekam w budynku nowobudowanej szkoły. W pewnym momencie piaskowa nawałnica całym swoim impetem uderzyła w samochód. Widzialność spadła do kilku metrów, duszący pył przez wszystkie szczeliny wciskał się do kabiny, a oczy zaczęły mi mocno łzawić.W efekcie musiałem znacznie zwolnić. Postanowiłem nie zatrzymywać się jednak, bo piasek mógłby zasypać samochód - nawet, jeśli nie całkowicie- to na pewno w takim stopniu że, pomimo napędu na dwie osie uniemożliwiłby mi ruszenie z miejsca. Posuwałem się więc niemal po omacku, gdy nagle, tuż przed maską dostrzegłem sylwetkę wielbłąda. Zatrzymałem swoją toyotę i wówczas zauważyłem kolejnego, i następnego, i następnego. W końcu moim oczom ukazała się cała, przechodząca

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych