Wróć do katalogu

Kathy w świecie Harrego Pottera rozdział I

Może nie jest super, ale to mój pierwszy utwór, więc prosze o srogie oceny i krytykę. Przyda mi sie wasza pomoc i doświadczenie...Kathy dowiaduje się, że jest ''magiczna'' i jej życie drastycznie się zmienia. Otrzymuje misję: musi odnaleźć potomka He

Kathy Haleen, opublikowano , 24 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

ROZDZIAŁ I ''Początek życia''

''Czy las w piękny letni dzień nie jest cudowny?'' -myślała Kathy leżąc na pniu ściętego drzewa. Myślała o magii, zastanawiała sie, czy istnieje. Pogrążyła sie w świecie marzeń, innej rzeczywistości. Nagle z pewnego otumanienia w ją krzyk na pół ludzki, na pół zwierzęcy. Wstała i pobiegła w stronę zasłyszanego wrzasku. Zauważyła konia z nogą w pułapce. Kiedy podeszła bliżej dostrzegła kryształowy róg na czole zwierzęcia.Wystraszyła się tego dziwnego stworzenia, ale mimo to postanowiła mu pomóc. Po jego uwolnieniu zwierze ukłoniło się i przemowiło ludzkim głosem: - Dziękuję ci za uratowanie. Jak widzisz jestem jednorożcem. Nazywam się Aris. W podzięce spełnię twoje życzenie. - Dziękuję, chciałabym, żeby magia była w prawdziwym świecie, bym mogła być jego częścią.- odparła z zastanowieniem. - Jeśli to jest twoje marzenie, to musze cię zmartwić nie moge go spełnić.- powiedział - Dlaczego proszę, powiedz? - Nie mogę go spełnić, bo to jest rzeczywistość, a ty jesteś magiczna, niedługo sama się przekonasz. - To nie możliwe!- krzyknęła - Posłuchaj mnie, wszystko jest możliwe, a ty masz jeszcze swoje życzenie.- mówił z lekkim zniecierpliwieniem - Dobrze, chcialabym - odparła z zastanowieniem po czym westchnęła - chciałabym zostawić sobie to życzenie na później. - Wracaj już lepiej do domu, ktoś tam na ciebie czeka.-powiedział - Poczekaj, kiedy się znowu zobaczymy? - Kiedy zostaniesz wezwana do pani profesor i dostaniesz coś od niej, trzymając to pomyśl o mnie machając różdżka trzy razy w prawo i trach. - Ale ja... - Muszę już iść... Do zobaczenia w Hogwarcie! - Do widzenia! Stała jeszcze chwilę wpatrując się w oddalającą się postać. W końcu postanowiła wrócic do domu. - Kathy, gdzie się podziewałaś przez ten czas! Masz gościa, który czeka już na ciebie 10 minut! Idź szybko do salonu i przywitaj się! Po błyskawicznym zdjęciu kurtki poszła do salonu. W ogromnym fotelu siedział ogromny mężczyzna. Miał długi płaszcz i bardzo proporcjonalne do całej reszty wielkie buty. Głowę okalały gęste, kręcone włosy. - Dzień dobry, nazywam się Rubeus Hagrid, jestem gajowym w Hogwarcie.- odezwał się wielkolud - Dzień dobry, jestem Kathy Haleen. Przepraszam, pan w jakiej sprawie? - O holipka! Gdzie ja mam głowę? Przybywam ze Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Mam list, w którym napisane jest, co masz mieć. Ja ci we wszystkim pomogę. - Nie weźmie pan mojej córki! Nie zgadzam się!- krzyczała rozwścieczona matka - Spokojnie, mamo wiem, że nasz gość mówi prawdę. Dzisiaj spotkałam jednorożca.Chyba się zaprzyjaźniliśmy... - Jednorożce to paskudne stworzenia! Zaprzyjaźniają się tylko z tym, kto je uratuje.- odparł z zaskoczeniem - No, właśnie! Myślałam, że to koń w pułapce, chcialam mu pomóc, ale potem zauważyłam róg na jego czole. Kiedy mu pomogłam przemowil ludzkim głosem. Dał mi jedno życzenie. Chciałam, żeby świat był magiczny, ale on powiedział, że to jest prawda i że jestem czarodziejką. Powiedział, że mam życzenie. Wtedy ja powiedziałam, że chcę zostawić sobie to życzenie na później. Powiedział, że mam wracać do domu, bo czeka na mnie gość. Mamo wiedziałam, bo pan Hagrid... - Mów mi poprostu Hagrid, przepraszam - Tak, więc Hagrid mówił o Hogwarcie, no a jednorożec stwierdził, że jak mam go przywołać to mam pomyśleć o nim i trzy razy machnąć różdżką w prawo i trach.Trzymając przy tym ''to coś''. Mam to dostać od pani profesor w Hogwarcie. Mamo pozwól mi... - Nie wierzę w to, kochanie, proszę przestań mnie prosić i tak się nie zgodzę! - Czemu ty mi nigdy nie wierzysz? Czemu? Mówisz, że mnie kochasz, ale w ogóle mnie nie rozumiesz, czy to możliwe? Nie obchodzi mnie, czy się zgodzisz, czy nie, ja i tak pojadę, nie zatrzymasz mnie! - Kochanie, proszę!- krzyknęła - Czasem wydaje mi się, że nie jesteś moją matką... Kobieta osunęła się bezwładnie na fotelu. Zapadła grobowa cisza. Kathy pobiegła do swojego pokoju. Płakała... Po chwili wróciła na dół. - Jestem spakowana. Możemy ruszać! Matka spojrzała przez łzy na córkę. Ich oczy spotkały się. Hagrid poczuł się niekomfortowo. Postanowił rozładować sytuację. - Prze pani, obiecuję, że Kathy się nic nie stanie, będzie pod dobrą opieką. - Dobrze, niech i tak będzie... - Niedługo córka przyśle sowę z Hogwartu.- widząc minę matki od razu wyjaśnił - To rodzaj poczty w świecie czarodziejów wysyłanej przez sowy, tak jak gołębie pocztowe. Droga na Pokątną minęła w milczeniu. Tylko czasem Hagrid coś wspomniał o szkole i że jest mało czasu. - Kup różdżkę od Olivandera, a ja idę coś załatwić.- powiedział Hagrid - Dzień dobry!- zawołała - Dzień dobry! Kim jesteś? Nie znam twoich oczu, nie jesteś z tąd?- zapytał - Nie, właściwie to ja wiem kim jestem od około dwóch godzin... Hagrid mnie przysłał, po różdżkę...- odpowiedziała zmieszana - Tak, tak... No podejdź, dziecko, znajdziemy ci różdżkę.-podszedł do półki i wybrał zakurzone pudełko - Spróbuj! Dziewczyna poruszyła kawałkiem drewna. W tej chwili wazon z kwiatami rozbił się na tysiące kawałeczków. - Ja ... bardzo przepraszam- odparła przerażonym głosem - Spokojnie, to normalne...Tak, a teraz weź tę. - podał jej drugą, ciemniejszą Kathy czyniła kolejne zniszczenia. Postanowiła zapytać o różdżki. - Przepraszam, czy mogę o coś zapytać?- spytała - Tak, oczywiście. - odparł szukając odpowiedniego kawałka drewna dla tej dziewczynki - Jak powstają różdżki? I dlaczego rzadna mi nie pasuje? - Posłuchaj, różdżka sama sobie wybiera właściciela, nie wiadomo dlaczego, nikt nie ma nad tym władzy. Produkcja różdżek jest bardzo skomplikowana. Do obudowy drewnianej dodaje się rdzeń z magicznej rośliny lub zwierzęcia. Mam, na przykład różdżki z pióra feniksa, włókna ze smoczego serca lub włosia jednorożca. - Tak, a jest coś jeszcze?- właściciel sklepu spojrzał na nią dziwnym wzrokiem - Tak, z rogu jednorożca i drzewa wierzbowego, ale tylko czarodziej o czystym sercu może ją mieć, a co więcej musi zaprzyjaźnć się z jednorożcem, co nie jest takie łatwe. - Właśnie, uratowałam dzisiaj jednorożca! Rozmawiałam z nim! Dał mi życzenie, które może spełnić!- właściciel sklepu spojrzał na nią dziwnym wzrokiem - Niezwykłe! - podszedł do pudełka leżącego na honorowym miejscu - No, może się uda! Z pudełka wyjął białą różdżkę, która świeciła jakby była zrobiona z kryształu. Złapał ją w obie ręce i powiedział: - Jeśli to dzieje się na prawdę, to wiedz, że to jest jedyna taka różdżka. Od czasu Heleny Ravenclow nikt nie miał takiej, właściwie były tylko dwie takie. Jedna była własnością Heleny Ravenclow, a drugą trzymam w ręce. Jeśli by się okazało, że będzie pasować, to znaczyłoby, że jesteś...- powstrzymał się, przypomniał sobie o wiadomości, którą wczoraj dostał od profesor McGonagall, w której napisane było, że nie ma wyjawiać prawdy. Musiał coś wymyślić - Że jesteś wybrana... Kiedy tylko dotknęła różdżki w pokoju zaczął wiać wiatr, a światło oświetliło jej twarz. - Wybrana? O co chodzi? - zapytała zaciekawiona - Wszystkiego dowiesz się w Hogwarcie.- odparł W tej chwili do sklepu wszedł Hagrid. Kathy była zdezorientowana. - To co masz? - Tak, mam...- odparła, lecz myślami była już w Hogwarcie - To idziemy dalej? Musimy znaleźć ci zwierzę, ale najpierw... - Hagridzie, czy możemy pomówić?- zapytał Ollivander - Tak, jasne...- odpowiedział z dziwnym brzmieniem w głosie Kathy nie słyszała o czym mówią, ale po tym jak Hagrid spojrzał na jej różdżkę domyśliła się. Czuła się oszukana. Zastanawiała się, czy czasem nie wrócić. Bała się. Nie wiedziała, czemu to ona jest wybrana. Przerażał ją wzrok Hagrida. Kiedy Hagrid i Ollivander przestali rozmawiać i zwrócili wzrok ku niej zmartwiona wybiegła krzycząc: - Czemu nikt nie jest ze mną szczery? Czy wogóle powinnam kłócić się z matką? Po co to wszystko? - Biedna dziewczyna, wszystko jest dla niej nowe, a do tego nikt nie może być wobec niej szczery, bo sama musi odnaleźć siebie. Jeszcze pokłóciła się ze swoją matką o magię. To ją przytłacza. Do widzenia, Ollivanderze!- powiedział Hagrid będąc jeszcze w sklepie - Najgorsze, że my nic na to nie możemy poradzić... Do widzenia, Hagridzie! Kathy chciała wrócić do domu, miała wszystkiego dosyć. Wreszcie zrozumiała, że rzaden świat, nawet magiczny nie jest doskonały. Pogrążyła się w smutku. Jej łzy spadając po policzkach zamieniały się w brylanty. Zawsze tak było, kiedy płakała szczerze, dlatego nigdy nie płakała przy innych. Złapała te kamienie i cisnęła nimi w ziemię. Zawsze była inna, dziwna, taka też się czuła. - Kathy, możemy porozmawiać?- zapytał półolbrzym - Udajesz przyjaciela, ale prawdy nie możesz mi powiedzieć! Nie chcę tu być, chcę wrócić do domu! Zabierz mnie stąd!- krzyczała nie zważając na to, że wszyscy się na nią patrzą.- Pozwól mi wrócić do domu! - Posłuchaj mnie, ja nie mogę o tym decydować... Masz do wykonania ważną misję. Zaprowadzę cię do kogoś, kto opowie ci o wszystkim. Nie możesz się poddać! Nie wolno ci! - Hagrid od dawna nie rozgniewał się tak bardzo - Ale teraz musimy dokończyć zakupy. Bez dyskusji! Kathy przez całe popołudnie była cicha i spokojna, ale tylko na pozór, bo w głębi jej duszy toczyła się burza. Bardziej ożywiła się przy wybieraniu zwierzaka. Dostała ślicznego, puszystego kota perskiego o imieniu Cornus. Następnie kupili miotłę. - Musimy ci kupić podręczniki. Chodź! - zawołał Hagrid - Hagrid, ja przepraszam... Ty nawet nie wiesz jak to jest, przepraszam! W ramach przeprosin chcę ci dać moją łzę... - Łzę, oj nie trzeba...- odpowiedział zmieszany, ale kiedy wręczyła mu brylant od razu się rozweselił- Co to jest? - Wiem, to jest dziwne, ale kiedy na prawdę szczerze płaczę, to moje łzy właśnie tak wyglądają...No, to idziemy do księgarni! - obydwoje się rozweselili i szybkim marszem poszli kupić książki - Dziękuję za wszystko! - No, już wchodzimy!- powiedział otwierając drzwi - Dzień dobry! Ty idź, rozejrzyj się i poszukaj czegoś do czytania dla siebie, a ja kupię ci książki... Kathy przechadzając pomiędzy półkami zauważyła wyjątkową księgę. Była w twardej, drewnianej oprawie z fioletowo-czerwonymi kamieniami. Kiedy otworzyła księgę na pierwszej stronie, na której widniał napis: '' Nikt tajemnicy tej nie dostrzerze, póki własnością się jego nie stanę...'' Dziewczyna zastanowiła się i powiedziała sama do siebie: - Ciekawe, czy jak kupię książkę, to zawartość również będzie moja...- podeszła do kasy, gdzie już na nią czekał Hagrid - Czy mogę kupić tę książkę? - Ach, wiem o co chodzi, ale wiedz, że jak już ją posiądziesz, to napis będzie brzmiał: '' Mimo twych starań, mimo wszystkiego to jest już koniec, tajemnice posiądzie wyłącznie wybraniec...'' Tak... Tylko wybraniec... - Ja bym jednak chciała, proszę...- wiedziała, że jej się musi udać - Mogę? - Tak, oczywiście, zawsze można spróbować...- odpowiedział z westchnieniem, nie wierzył, by powiodło się tej młodej dziewczynie. - Ile płacę? - zapytała, mimo, że nie miała za dużo pieniędzy - To może weź ją za darmo...- zaproponował - Jeżeli tego pan chce...- powiedziała podnosząc księgę z zakurzonego biurka - Dziękuję panu, ale może odwdzięcze się panu czytając księgę tutaj... Kiedy Kathy otworzyła księgę wyskoczył z niej przezroczystobiały jednorożec z krzycząc: - Klucz z mojego rogu w Hogwarcie znajdziesz, nie szukaj daleko, nie pożałujesz...- zamienił się w śnieżnobiałą mgłę i znikł - Wybraniec! Proszę, jak rozwiążesz zagadkę, to przyślij do mnie sowę. - błagał - Ta księga to sens mojego życia! Proszę! - Tak, do widzenia! - odpowiedziała poruszona słowami księgarza Po wyjściu z księgarni Kathy znów stała się milcząca, ale tym razem była zaskoczona poświęceniem, jakim ludzie mogą darzyć inne przedmioty. Rozważała w myślach postawę tego wyjątkowego człowieka. - Hagridzie, gdzie idziemy teraz?-

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych