Wróć do katalogu

Kawałek nieba

Opowiadanie powstało na faktycznych zdarzeniach...

lusiek23, opublikowano , 4 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Był piątkowy wieczór, późna jesień. Ciemno, zimno, deszcz lał z nieba jakby wszystkie anioły płakały jednocześnie. Wiał zimny, północny wiatr. Nie chciało się nosa wystawić z domu. A mimo to dwoje ludzi znalazło się w tym samym miejscu o tej samej porze. Sceneria dworca kolejowego nie była zbyt romantyczna: hałas, pełno ludzi- zmęczonych, zmarzniętych, otulonych szalikami. Każdy z nich był inny ale chcieli tego samego, być jak najszybciej w domu. Tylko nie tych dwoje. Przyjechali tam w określonym celu. Spotkać się, zobaczyć, poznać. Przyjechali tam bo nie wystarczały już rozmowy telefoniczne i głos, który sprawił, że się zapragnęli. Przyjechali tam bo tęsknili za każdym razem gdy odkładali słuchawki, tęsknili za sobą choć się nie znali. Przypadek sprawił, że ich drogi się spotkały ale to, że byli tam było zamierzonym celem, było pragnieniem, było chwilą, na którą czekali bardzo długo. Ona wypatrywała mężczyzny z czerwoną różą, on kobiety z prawdopodobnie największymi piwnymi oczami. Tłum ludzi. Ona zeszła po schodach, wyciągając w tym samym momencie z torebki telefon, aby móc go szybciej zobaczyć. W tym momencie ich spojrzenia się spotkały, serca waliły jak oszalałe- gdyby nie hałas, byłoby je słychać, nieśmiałe uśmiechy, zbliżali się do siebie powoli, choć pragnęli biec. Nie przerywane spojrzenie, słowa powitania i wreszcie pocałunek, krótki ale najsłodszy na świecie. Już wiedzieli jak smakują, jak wyglądają, jak pachną. W powietrzu było czuć wiele, różnych związków chemicznych. I tłum się zatrzymał albo zniknął...trudno określić. Nie słyszeli Pana w kapeluszu, który głośno kaszlał i matki, która krzyczała na biegającego chłopca, nie zauważyli dwójki biegnących studentów, którzy trącili ich plecakami, nie widzieli tłumu. Ich już tam nie było. Byli gdzieś bardzo daleko, gdzieś gdzie nie ma nic oprócz ich samych...i to im wystarczało. Poszli dalej, trzymając się mocno za ręce, tak mocno jakby bali się, że kiedy się rozłączą to już na zawsze. Szczęśliwi,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych