Wróć do katalogu

Kiedy gasną światła

Z cyku "Tajemnice świata"

Vercotti, opublikowano , 11 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Nic nie zapowiadało wydarzeń, które miały miejsce tamtej nocy. Żadnych znaków, przeczucia, kobiecej intuicji, zupełnie nic, nada, nothing, rien, der zupełne nicen und nicen. Tamta noc była jednak wyjątkowa, bowiem wtedy poznałem prawdę, której istnienia zawsze się domyślałem, prawdę, która czaiła się za rogiem, a kiedy dotknięty niewidzialnym spojrzeniem, odwracałem się, ta szybko znikała. Nigdy jej nie widziałem, a jednak byłem pewien, że istniała. Do dzisiaj nie umiem powiedzieć, kto dopuścił mnie do tajemnicy, ale czuję się w obowiązku rozpowszechnić nabytą przeze mnie wiedzę, bo z całą pewnością, to co tu opisuję, w większości dotyczy również was. Pozostaje mi mieć nadzieję, że nie spotka mnie za to kara i nie podzielę losu Salmana Rushdiego, czy Roberto Saviano.

To był czwartek, pamiętam doskonale, bo dzień wcześniej była środa. Około godziny dwudziestej trzeciej byłem już tak zmęczony, że nie czułem się na siłach, aby dokończyć oglądanie kolejnego odcinka TWIN PEAKS. Ukręciłem więc łeb śledztwu Dale'a Coopera, wyłączyłem komputer i poczłapałem do łazienki. Umyłem zęby i wziąłem azymut na sypialnię, na łóżko, kochane łózio. Ułożyłem się wygodnie i nasunąłem kołdrę na głowę. Zasypiałem w stanie niewiarygodnej błogości, z uśmiechem na twarzy. Czułem, jak sen zasysa ostatnie okruchy świadomości. Odpłynąłem szybciej niż Usain Bolt melduje się na mecie po wyskoczeniu z bloku startowego.

Trudno mi powiedzieć ile czasu upłynęło od zaśnięcia, ale w pewnej chwili poczułem, że opuszczam ciało. Zgoda, równie dobrze mógł to być sen, jednak wiem, że nie był, ale nie mam zamiaru nikogo o tym przekonywać. Zwyczajnie (chociaż nic w tym zwyczajnego), wyleciałem z ciała i uniosłem się nad łóżkiem. Nie widziałem, żebym miał jakieś astralne ciało czy coś w tym rodzaju. Wiedziałem, że jestem i co robię, a do tego, z jakiegoś powodu, nie było mi potrzebne żadne opakowanie, lub jego zastępcza forma. Przypominam to sobie teraz, bowiem wtedy, w ogóle mnie to nie zajmowało. Wzlatywałem tak przez chwilę jednak czułem, że to nie ja nadaję kierunek mojej podróży. Ten niezwykły lot trwał jeszcze trochę i zostałem posadowiony na szafie, z której, jak Władysław Jagiełło ze wzgórza kierujący bitwą, miałem doskonały widok na łóżko, gdzie smacznie sobie spałem, przechodząc kolejne fazy snu: REM, DRI, TSA, IRA i tak dalej. Przyszło mi do głowy, że wyglądałem zachwycająco. Mógłbym rozkoszować się swoim widokiem bez końca, jednak w pewnym momencie zauważyłem w sypialni jakieś poruszenie. Coś zaczęło się dziać w najciemniejszym kącie alkowy.

Z czerni nocy, która przybrała w tym miejscu formę namacalną, o czym byłem przekonany, zaczęły wyłaniać się postaci. Wychodziły z kąta, czy raczej materializowały się, jedna po drugiej. Wyglądały dosyć zagadkowo. Powiem tak: łatwiej byłoby odpowiedzieć na pytanie, gdzie znajduje się bursztynowa komnata, niż ustalić jakiej płci były owe stworzenia. Nie ma co ukrywać, z twarzy nie były urodziwe. Przypominały owoc miłości Marty'ego Feldmana i blobfisha. Chociaż na pierwszy rzut oka można było się nieźle uśmiać to z ich oczu płynął komunikat, że jeśli bawi cię ich wygląd, to zaraz zatańczą z tobą jak chuligani z MECHANICZNEJ POMARAŃCZY ze swoimi ofiarami. Zaciekawiony, zastanawiałem się, czym były owe zjawy i jakie były ich zamiary. Szybko wydało się, że tajemnicza trójka, to coś więcej niż tylko projekcje astralne, duchy, demony czy jak tam zwał, mające moc stukania szufladami, obniżania temperatury w pokoju czy zsyłania złych snów, bowiem jedno z nich podniosło kołdrę, pod którą spałem.

„Co jest, do cholery?” - pytałem siebie bezgłośnie. Jako widz, niewiele więcej mogłem zrobić. Przyglądałem się więc, zaniepokojony, że zaraz padnę ofiarą duchowego bara bara, w które nikt mi nie uwierzy. Z ulgą przyjąłem fakt, że nie takie ma plany Trójca Z Ciemności, jak postanowiłem o nich myśleć. Zaczęły się za to dziać rzeczy niewiarygodne. Cała trójka szybko ujawniła swoje prawdziwe zamiary. Uwijali się sprawnie, wydając z siebie dziwne dźwięki, które naukowcy zajmujący się dźwiękiem, zidentyfikowaliby jako, głupkowaty rechot. Oprócz tego, porozumiewali się chyba tylko telepatycznie, lub, jak wysokiej klasy profesjonaliści, rozumieli się bez słów. Co dziwne, ja słyszałem w głowie jakiś głos, który starał się mi wszystko objaśniać i wtedy to poznałem jedną z największych tajemnic ludzkości.

Mroczna Trójca – zmieniłem nazwę bo wydawała mi się lepsza niż poprzednia, stanęła nade mną i zabrała się do pracy. Jedno z nich zaczęło delikatnie manewrować przy poduszce do momentu, aż podpierała mi ona głowę w tak nienaturalny dla mojej szyi sposób, jak to tylko możliwe. Kiedy cel ten został osiągnięty, przesunięto mnie do krawędzi łóżka, gdzie policzek dodatkowo oparto o drewniany kant ramy, a grawitacja dokonała reszty. W tym czasie druga postać podwijała mi górną część piżamy tak, żeby znajdowała się ona pod samą szyją, odsłaniając tym mój brzuch. Trzeci stwór zawinął mi kołdrę wokół nogi, sprawiając, że naciągnięcie jej z powrotem na odkryte

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych