Kiedy umrę, część 1
Jedno z moich amatorskich opowiadań o nieco poplątanej fabule. Część druga będzie nieco kontrowersyjna.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Był rok 2003, ja byłem zwykłym piętnastoletnim gówniarzem, Magoria trzynastoletnią, bardzo oryginalną dziewczyną, która nie każdemu się podobała. Dla mnie była najpiękniejsza na świecie. Potrafiłem godzinami siedzieć na ławce w skateparku, obserwując jak siedzi na rampie, wymachuje nogami odzianymi w ciężkie glany i uśmiecha się pięknie, prezentując równe, białe zęby i kolczyk typu smiley. Była naprawdę niezwykła, nie taka, jak dziewczyny w jej wieku. Zadawała się głównie z chłopcami, była niezależna, solidna, a ja cichy, niewysoki i nieśmiały. Na początku nie odważyłem się do niej podejść, ale podejrzewałem, że w tych zabudowanych glanach jest ode mnie nieco wyższa. Wtedy moją pasją było rysowanie, robiłem to praktycznie cały czas. Czasami rysowałem ją, starając się nie zerkać zbyt często w jej stronę. Prace wychodziły ładnie, chociaż nie odzwierciedlały w pełni jej wyglądu. Do dziś pamiętam jej twarz-krótkie kasztanowe włosy, jasna, delikatna cera, duże, niebieskie i cały czas błyszczące oczy, zadarty nos. Pewnego dnia jak zwykle siedziałem na ławce, miałem na kolanach szkicownik, słońce grzało mnie w plecy. Rzucałem krótkie spojrzenia w stronę Magorii, kątem oka oglądając rolkarskie wyczyny Artura, największego świra, jakiego dane było mi poznać. Było z nim coś ewidentnie nie tak. Na twarzy miał całe mnóstwo kolczyków, na ramionach tatuaże. Urody był niezwykle delikatnej, niemalże dziewczęcej, dorysowywał kredką zgolone brwi, włosy farbował na różne kolory. Było w nim coś strasznie przyciągającego, a zarówno odpychającego. Wstałem, miałem zamiar wracać już do domu głownie ze względu na komary, których tamtego roku było wyjątkowo dużo. Mój wzrok był skierowany na Artura, nie mogłem przestać się patrzeć na jego kontrowersyjny makijaż, ubiór, fryzurę… Poczułem silne uderzenie w bok, szkicownik wyślizgnął się z moich dłoni, a ja sam prawie upadłem. -O, przepraszam-usłyszałem niski, dziewczęcy głos. Odwróciłem głowę żeby sprawdzić kto we mnie wjechał. Z wrażenia aż otworzyłem usta. Magoria schylała się i niezdarnie podnosiła mój szkicownik. Z rozbawieniem uniosła jeden z rysunków. -To ja?-zapytała z szerokim uśmiechem. -Tak.-odpowiedziałem, być może trochę za chłodno, bo uśmiech zszedł z jej twarzy. -Jak masz na imię?-próbowała kontynuować rozmowę. -Tu jest napisane. -Roderic, mogę to sobie wziąć?-oglądała rysunek z delikatnym uśmiechem na ustach. -Pewnie, jest twój-wyrwałem jej z ręki szkicownik- muszę już iść, jutro też tu będziesz? -Tak, jestem… -Magoria, wiem-przerwałem jej.-cześć… Szybkim krokiem zbliżałem się do mojego domu, serce waliło mi niemiłosiernie. Miałem ochotę zapaść się od ziemię. Kiedy dotarłem od razu wskoczyłem do łóżka, usnąłem natychmiast, a w głowie dźwięczał mi jej głos. Następny dzień nie był tak gorący, co było dobrym znakiem. Nigdy nie lubiłem lata, komarów, wysokiej temperatury i ciągłych poparzeń słonecznych. Mało co lubiłem mając naście lat. W skateparku ujrzałem ją jak zwykle, w dżinsowych szortach, koszulce z logo „The children of bodom”, ciężkich butach. Pomachała mi już z daleka. Wolnym krokiem podszedłem do rampy, pewien że zaraz się wygłupię. O dziwo, udało mi się wdrapać na szczyt śliskiego, blaszanego przedmiotu już za drugim podejściem. Magoria dużo mówiła, opowiadała o sobie, o swoich pasjach, o muzyce. Słuchałem jak zaczarowany i tylko od czasu do czasu przytakiwałem. Lubiłem słuchać, ona lubiła mówić. W pewnym momencie usłyszałem silne uderzenie o blachę. Byłem zaskoczony, gwałtownie wychyliłem głowę. To Artur wskoczył na rampę, prawie…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil slide
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…