Kilka kartek z notesu Geralta.
Opowiada o jednej z historii wiedźmina Geralta, która wydarzyła się pomiędzy jego misjami
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wiedźmin: Ukryte kartki z notesu Geralta.
Byłem wyczerpany po ostatniej misji. Ludziom w zamku wydawało się, że zmarłem od ran na moim ciele, które zadał mi ostatni z przeciwników. To wyjaśniałoby, dlaczego od trzech dni nie otworzyłem nikomu drzwi, nawet samemu królowi. Nikt nie wiedział, że nie było mnie w tym czasie nawet w zamku, a co dopiero w pokoju. W tym czasie nie było mnie nawet w wiosce. Nikt z ludzi nie wiedział co wydarzyło się tak naprawdę w moim pokoju. Spałem sobie w najlepsze, gdy obudził mnie śpiew anielski. Zerwałem się na nogi i ujrzałem przepiękną kobietę w białym stroju, z wielkimi, białymi skrzydłami na plecach. Miała blond włosy i błyszczące, zielone oczy. Nagle przestała śpiewać. Nie miałem pojęcia o co chodzi. Kobieta musiała zauważyć, że jestem zmieszany i spokojnym głosem odezwała się do mnie. Geralcie, potrzebuję twoje pomocy. Zamarłem na chwilę, czułem tylko wzrok przepięknej postaci, która jednocześnie mnie zachwycała i przerażała. Geralcie, jeżeli mi pomożesz, otrzymasz sowite wynagrodzenie. Chciałem odpowiedzieć, że się zgodzę, jeśli mi powie o co chodzi, ale uświadomiłem sobie, że nie mogę otworzyć ust. Jeżeli jednak tego nie zrobisz, będziesz miał na sumieniu chłopca i poczujesz mój gniew pomimo tego, że nie powinnam go przed tobą ujawniać. Nie zrozumiałem tego, ale zrozumiałem jedno, że kobieta nie oczekuję mojej odpowiedzi i nie daje mi wyboru. Twoją misją jest uratować chłopca w wieku 14 lat. Nigdy w całym twoim wiedźmińskim nędznym zresztą życiu nie dostałeś tak trudnej misji, dlatego też twoja nagroda będzie większa niż wszystkie wcześniejsze razem wzięte. Poczułem, że moje flakoniki i miecze zaczęły się ode mnie oddalać. Nagle znaleźliśmy się w zupełnie innym miejscu, w ciemnej wąskiej uliczce. Kogo mam szukać? - spytałem. Idź za tamtym chłopcem - odpowiedziała tym razem spokojnie kobieta, powoli się rozpływając. Przed czym mam go bronić? Dowiesz się w swoim czasie Geralcie. A oddasz mi mój miecz i flakoniki? - spytałem z nadzieją. Tutaj nie jest Ci potrzebny, prędzej zaszkodzi, niż pomoże - odpowiedziała zdenerwowana pytaniami, które jej wciąż zadawałem. Czyli rozumiem, że mam chodzić za tym chłopcem? - wskazał palcem. - Czy Ty się dobrze czujesz? Czemu Ty nie możesz za nim chodzić? Idź już i nie zadawaj więcej pytań. Ale... Idź! - wykrzyknęła. Po tych słowach klasnęła rękami i strumień powietrza wypchnął mnie ze ślepej uliczki. Kiedy się odwróciłem kobiety już nie było, zresztą uliczki też nie. Zobaczyłem chłopca, którego miałem śledzić i bronić w razie potrzeby (chociaż sam nie wiedziałem przed czym). Postanowiłem jednak pójść za nim, bo wydawało mi się to jedynym rozwiązaniem dla tej chorej sytuacji. Zobaczyłem jak chłopiec przechodzi przez drogę. Ruszyłem za nim. Przebiegłem w tym samym miejscu. Kiedy przebiegałem dostrzegłem jakiegoś małego czerwonego ludzika i żelazne powozy zaczęły na mnie piszczeć, a ludzie zamknięci w środku zaczęli pokazywać dziwne wzory palcami. Jeden z nich pozostał mi w pamięci, a mianowicie wyprostowanie środkowego palca i przysunięcie w moją stronę. Byli chyba niedoświadczonymi czarodziejami - nie wiedzieli, że przez szkło z przodu ich wozów czary do mnie nie dotrą. Nie zwracałem na nich uwagi i pobiegłem dalej, aby dogonić chłopca. Chłopiec stanął przy jakimś domku ze szkła. Dookoła tajemniczego domku stało mnóstwo ludzi. Ubrani byli w dość dziwne szaty. Pomimo tego, że to oni byli dziwnie ubrani nie patrzyli się dziwnie na siebie nawzajem lecz na mnie. Chłopak odwrócił się, ale nie patrzył na mnie. Musiałem minąć kolejną drogę, aby do niego dość. Zauważyłem, że na ulicy są namalowane białe pasy. Nie wiedziałem do czego służą i nadal nie wiem. Kiedy byłem na środku ulicy obróciłem wzrok w prawą stronę. Zobaczyłem wielki żelazny wóz w kolorze czerwono-żółtym i usłyszałem tak okropny pisk, że aż odskoczyłem z przerażenia. Pomyślałem: może o to chodziło tej kobiecie, kiedy mówiła o niebezpieczeństwie, którego nie zaznałem? Czerwono-żółty wóz ruszył i zatrzymał się przy szklanej budce. Chłopiec, na moje nieszczęście, wszedł do środka ogromnej maszyny. Jakby nie widział, że przed chwilą prawie mnie zmiażdżyła. Musiał być bardzo odważny lub też głupi, żeby wskoczyć do żelaznego potwora. Zrobiłem to samo - wskoczyłem za nim. Ku mojemu zdziwieniu w środku wszyscy ludzie byli cali i zdrowi. Machina w środku nie była z metalu. W pierwszej chwili pomyślałem, że potwór tak wolno trawi, ale nie widziałem w niczyich oczach strachu pomimo tego, że każdemu się w nie patrzałem z bardzo bliska. Chłopak usiadł na podwieszanym do metalowych prętów krześle. Krzesło było pokryte zielonym materiałem. Nie za bardzo wiedziałem co się dzieję. Postanowiłem, że usiądę obok chłopaka, który był bardziej zorientowany. Siedziałem cicho i wpatrywałem się przed siebie. Doszło do mnie, że choć walczyłem ze strzygą, wampirem i innymi potworami nigdy nie spotkałem się z takim niebezpieczeństwem. Niebezpieczeństwem o nazwie „nie wiedza”. Postanowiłem jako pierwszy przełamać lody, czym chłopak nie był zachwycony. Cześć, jak się nazywasz? - spytałem. Krzysztof, a pan jak ma na imię? - spytał chłopak. Nie spodziewałem się pytania z jego strony, ale postanowiłem mówić prawdę. Kobieta bez problemu mnie przeteleportowała, więc nie miałaby pewnie większego problemu z zabiciem. Ja mam na imię Geralt - odpowiedziałem powoli. Jako kto pan pracuje? - spytał zaciekawiony. Kolejne pytanie ze strony chłopaka. Nie boi się mnie. Mógłbym go po prostu zabić, a on tak po prostu pyta kim jestem. Wiedźmin. Tak, bardzo fajna książka. Sapkowski piszę naprawdę ciekawe książki. Pan ma nawet tak samo na imię jak główny bohater. Pan nawet tak…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Nieznany
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…