kilka walk z codziennością
oraz kilka obserwacji
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
wstęp : stoczenie udanej wlaki z konwencją przy pomocy słów jest rzeczą z definicji niemożliwą. ponieważ same słowa - te precyzynje zlepki liter - są tak ostro określone i tak nieczułe na wszelkiego rodzaju drobne próby okręcenia i dopasowania do włściwych myśli że same stnowią poważną konwencję - jeśli nie największą ze wszystkich.
oto kilka prób:
PRÓBA 1 czy to jest złe że kiedy biorę do ręki lutownicę to biorę dor reki właśnie "lutownicę" . po prostu jedne ruch i jedno słowo . nie zastanawiam się nad tym jak każdy mój palec po kolei zgina się bierze rękojeść lutownicy mięśnie ramienia naprężają się przełamując jej ciężar. lutownica jest dla mnie jednym obiektem a nie zespołem śróbek zwojów transformatora przełącznika i kabla. to wszytsko nie ma znaczenia lutownica jest nadal dla mnie tym smaym wciąż ten sam ruch tak samo nazwany.
czy to żle że kiedy patzrę na szkankę to widżę szkankę a nie cuowny utwardzony kawałek powietrza. lód nie topiący się nawet po podgrzaniu.
czy to źle że rzeczy wciąż te same przestają istnieć przestają dziwić przestają nawet być nazywane. uroczy porządek dnia - teraz to potem tamto. po co zastanawiaćsię nad każdą codzinną rzeczą skoro ta rzecz spotkała nas już wczoraj przedwczoraj , tydzień temu.
czy to źle że przyzwyczajenie daje taki konfort taką wygodę i pewność . w końcu wszystko co robimy a co jest niezauważalne dla nas samych musi być widocznie robione doskonale. pojęcia których skrótowo używamy najwyraźniej dobraliśmy najlepiej. cały nasz codzienny rytuał jest najtrafniej wybranym z możliwych. po co więc zmieniać po co ryzykować utratę ruchów zamianę znaczeń słów. po co rozrywać uwite gniazdo tak dopieszcane z każdym dniem.
po co
PRÓBA 2 boli mnie ta bezmyślność . to że nie zastanawiam się nad rzeczami prostymi które mogły by być inne lepsze łatwiejsze gdyby tylko odważyćsię je zmienić. boli mnie ten idiotyczny policjant w mojej głowie ulepiany 22 lata w cyklu 24 godzinnym . dzień w dzień te same słowa te same znaczenia w tych samych konfigurancjach . jakże prosto a jak obrzyldiwie jest po prostu wchłonąć te kleiste zlepki słow tak chętnie wślizgujące się przez dwa otwory po bokach czaszki.
PRÓBA 3 chciałem narysować codzienność. codzienność w…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil nikt_byle_kto
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…