klasowy zjazd
niespodziewane spotkanie, spacer we dwoje po zmroku...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Spojrzała na zegarek. Miała dwie godziny spóźnienia przez cholerny pociąg. Dodatkowo walizka ciążyła jej. Nie miała gdzie się zatrzymać, w hotelu nie było miejsc, na dodatek dzieci na więcej jak jedną noc nie chciały jej puścić. Zaczynała żałować, że w ogóle przyszło jej do głowy wybrać się na ten klasowy zjazd. Osoba, która go organizowała nawet nie zamówiła porządnej knajpy, tylko zorganizowała wszystko w szkole, na sali gimnastycznej. Przystanek świecił pustkami. Westchnęła przekonana, że autobus właśnie odjechał, ale myliła się. Nerwowo spoglądała na zegarek. W domu o tej porze pewnie siedziałaby przed telewizorem z rodziną, albo graliby w coś. Zamiast tego tłukła się autobusem na spotkanie swojej klasy z podstawówki. Nie widziała ich z siedemnaście lat. Tuż przed wyjazdem cieszyła się, że w końcu wszystkich zobaczy, ale jak tylko wyszła z domu jej radość z wolna ulatniała się. Nie miły taksówkarz, spóźniony pociąg, ciężka walizka, choć w cale nie taka duża. Za oknem przesuwały się znajome widoki. Od lat niezmienione kamienice, nowe wiaty przystankowe, drzewa przy drodze o wiele większe niż kiedyś. W końcu pętla autobusowa. Wysiadła. Na miejscu, gdzie kiedyś stał kiosk, teraz rosła trawa. Bardzo dawno tu nie była. Do szkoły, pomimo zmierzchu, przemknęła skrótami, pomiędzy drzewami i krzakami. Wydawało jej się, że kiedyś ścieżka była szersza i nie tak zarośnięta. A może to ona urosła, albo jej wspomnienia z lekka wypaczały się? Z daleka widziała migające, kolorowe światełka w oknach sali gimnastycznej. W jej serce zakradała się radość i stan uniesienia. Wspomnienia zaczynały ożywać. Jeszcze parę kroków koło ogrodzenia, otwarta bramka, cztery kamienne schody… – Cześć – usłyszała tuż obok znajomy głos, ale nie mogła rozpoznać postaci w cieniu. – Cześć – odpowiedziała nie pewnie. – Nie poznajesz? – wszedł w zasięg światła rzucanego z holu szkoły. – O rany… – jasne, że pamiętała, ale nie spodziewała się go na zjeździe, chodził z nią do klasy zaledwie parę lat. – Ale powitanie, o rany! – zażartował wyrzucając niedopałek papierosa. – Nie spodziewała się ciebie. – A ja ciebie tak i byłem rozczarowany, że cię nie ma. Pytałem parę osób o ciebie i wszyscy twierdzili, że miałaś być. Nie wiele się zmienił. Może wydawał się nieco bardziej pociągający… to pewnie przez pierwsze zmarszczki. Niektórzy mężczyźni im starsi tym wydawali się bardziej atrakcyjni. Wciąż wydawał się wysoki, to właśnie to ją kiedyś urzekło. – No tak wyszło… – Dawaj tą walizę. Weszli na pierwsze piętro. W dawnej klasie geograficznej przygotowano poczęstunek. Siedziało tam niewiele osób. Widząc ją rzucili się w jej stronę zarzucając gradem pytań. Mało ją obchodziło kto nie mógł przyjechać, bo urodziło mu się dziecko, kto wyjechał za granicę, starała się odpowiadać na wszystkie pytania by nie być nieuprzejmą. Kątem oka patrzyła ciągle w jego stronę. Odpowiadał jej tym samym. Miała wrażenie, że w kącikach jego ust czai się uśmiech, a oczy… rozgrzewały. – Już myślałam, że nie przyjedziesz – szczebiotała Aśka. – Gdzieś powinna być jeszcze lampka powitalnego szampana. Pewnie już bez gazu, ale jakby nie patrzeć powitalna. – Musisz zobaczyć resztę – próbowała przekrzyczeć innych Ewa. – Choć na górę. Niektórych naszych chłopaków nie idzie poznać, tylko paru się nie zmieniło. Wypiła w biegu zwietrzałego szampana, nawet jej smakował, i poszła wraz z pozostałymi na górę, na salę gimnastyczną. W pomieszczeniu głośno grała muzyka, całkiem podobnie jak w pokoju jej starszego dziecka. Nawet podłoga dudniła. Wszyscy po kolei wyciskali ją ile sił mieli w ramionach. O rozmowie nie było mowy, nie była w stanie przekrzyczeć muzyki. Z ciekawością przyglądała się wszystkim. Niektórych ledwo poznawała. Jeden z dawnych kolegów rozdawał drinki. Wsunął jej jednego w dłoń i poszedł dalej. Trunek był wyjątkowo mocny i słodki. Dojrzała go pomiędzy roztańczonymi, upojonymi już lekko parami. Stał oparty o ścianę z rękami w kieszeni i uporczywie wpatrywał się w nią. Pragnęła zatańczyć z nim. Położyć rękę na jego ramieniu, poczuć jego oddech na swej twarzy… – Hej, jak ty świetnie wyglądasz – krzyczała jej do ucha dawna przyjaciółka. – Staram się – odkrzyknęła i zaczęła rozglądać się po sali dając do zrozumienia, że nie ma ochoty rozmawiać. Była przyjaciółka postała chwilę sącząc…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil martaoleszczuk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…