"Klasztor Dao"
Troszkę filozofii:]
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Chcialbym zeby ktos wyrazil swoja opinie na temat tego utworu,bo nie wiem czy pisac dalsze czesci:]
„Klasztor Dao”
Promienie słoneczne frywolnie rozlały się na kamiennym dziedzińcu przed główną salą, gdzie uczniowie właśnie spożywali śniadanie. Zapowiadał się naprawdę piękny dzień i zdawało się, że nawet mgła wokół ośnieżonych szczytów okolicznych gór przerzedziła się nieco. Klasztor wyglądał całkiem dobrze jak na swój sędziwy wiek, ze wszystkimi budynkami mieszczącymi sale wykładowe, pokojami gospodarczymi, dormitoriami, a w taką pogodę najlepiej prezentowały się fantastyczne kwietniki i barwne ogródki pielęgnowane zarówno przez mistrzów jak i adeptów. Mężczyzna przez moment zapatrzył się w to nieocenione piękno, które nazywał domem wystarczająco długo by pokochać je jak nic na świecie, lecz również zbyt krótko by przestało go fascynować. Na zupełnie łysej głowie pojawiły się kropelki potu. Pogłaskał się po długiej, jasnej brodzie uplecionej w trzy piękne warkocze ozdobione małymi, brązowymi koralikami, po czym ruszył po schodach w dół w kierunku Dziedzińca Natury, trzymając pod pachą niewielkie zawiniątko. Szedł szybko, nerwowo oglądając się za siebie. Ubrany był w długą, śnieżnobiałą szatę sięgającą mu do kostek, a na nogach miał ręcznie robione sandały z mistrzowską precyzją produkowane przez klasztornego szewca. Ich miękkie podeszwy idealnie tłumiły kroki na kamiennych płytach. Niebawem doszedł do Dziedzińca Natury, położonego na gładkim zboczu, troszkę niżej niż reszta klasztornych zabudowań. Siadł po turecku pod sędziwym dębem, oparł się plecami o jego potężny pień i rozwinął ostrożnie zawiniątko. Od razu poczuł zapach barów szybkiej obsługi i tłustych, niezdrowych amerykańskich dzieci. W jego dłoniach spoczywał najprawdziwszy hamburger. Z pasją porwał się za odgryzanie kolejnych części i delektowaniem się pełni smaku starego oleju, odgrzewanego mięsa, nieświeżych surówek i masy substancji stymulujących smak. Wiedział tak wiele paskudnych rzeczy na temat tej żywności, ale po prostu ją ubóstwiał. Nic dodać, nic ująć. Po skończonym hamburgerze dokładnie wylizał papier z przeterminowanego keczupu i wodnistego majonezu, po czym zabrał się za deser. Tak, udało mu się przemycić do klasztoru prawdziwe bogactwo. Oryginalnego Snickersa. Przez chwilę z blaskiem w oczach przyglądał się lśniącemu opakowaniu, po czym pospiesznie je rozerwał i wepchnął sobie do ust słodki batonik. - Mistrzu! Mistrzu! – zawołał jeden z uczniów odziany w pomarańczową szatę, który właśnie zbiegał po kamiennych schodach na Dziedziniec Natury. Mężczyzna przełknął resztę batona i pospiesznie schował rozerwany papierek. Przybrał pozę mędrca i rzucił leniwy wzrok w kierunku nadbiegającej postaci. - Witaj Mistrzu Diaoko – rzekł zasapany uczeń. - Witaj Hirui. Co Cię do mnie sprowadza? – w takich wypadkach używał tonu spokojnego, aczkolwiek wzbogaconego o nutkę tajemniczości. Nadawał mu tym samym bardziej filozoficzny charakter. - Mistrzu.. – zaczął wolno Hirui, a Diaoko nakazał mu usiąść – Mistrzu ja.. ja miałem wczoraj wykłady z Mistrzem Mishima na temat różnych filozoficznych koncepcji i zastanawiam się jak to się dzieje, że ten sam świat, te same wydarzenia, te same przedmioty, które są niezmienne, trwałe i wieczne, są często postrzegane przez dwóch różnych ludzi tak odmienne, że mimo to iż są w gruncie rzeczy jednością, przedstawiają je jako całkowicie sobie odmienne, niepodobne przypadki. Czy Mistrz mi może wytłumaczyć jak to się dzieje, że jeden i ten sam kamień może być dla jednego znienawidzoną przeszkodą, a dla innego cudownym nabytkiem geologicznym? - Zadałeś bardzo dobre pytanie mój drogi – odpowiedział po chwili Diaoko i udał zamyślenie. W istocie właśnie wydłubywał sobie językiem resztki klejącego Snickersa ze szczelin między zębami. Gdy skończył spojrzał łagodnie na ucznia i rzekł: - Świat nie jest tym czym jest, lecz tym jak go postrzegamy.. – Tu przerwał, uważnie wpatrując się w oczy swojego odbiorcy. Hirui nawet nie mrugnął, a na jego twarzy malował się obraz głębokiej zadumy i jakby nie do końca pojętej, ale bardzo ufnej nauki. – Tak naprawdę świat sam w sobie nie ma żadnego kształtu i nie przybiera żadnej wartości. Wszystko co widzisz jest Twoim własnym empirycznym odbiorem rzeczywistości, która Cię otacza, co za tym idzie nie jest to kształtem samym w sobie lecz pewną określoną formą, która przechodzi przez pryzmat Twoich zmysłów, odczuć, doświadczeń, poglądów. Te czynniki natomiast są indywidualne, intuicyjne, nieskrępowane, pierwotne, oczywiste, więc są jak najbardziej jednostkowe. Mówiąc ogólnie mój drogi Hirui, praktycznie nie ma podstawowej, czystej postaci Rzeczywistości. Każdy człowiek jest kosmosem i absolutem sam w sobie i to nasze odczucia wewnętrzne decydują o tym jak odbieramy to co nas otacza. Pesymista patrzy na świat przez pryzmat negatywnych uczuć i widzi go złym, zepsutym, plugawym, natomiast optymista egzystuje w tej samej rzeczywistości, ale przez swoje nastawienie zmienia jej oblicze. Świat w jego oczach jest dobry, piękny, obfitujący w chwile szczęścia. Tym samym dochodzimy do wniosku, że Rzeczywistość nie przybiera żadnej konkretnej formy, a jest jedynie niczym woda, która w niewyraźnych kształtach odbija nam w dużej mierze samych siebie. Z bezosobowej perspektywy nasz świat jest więc sumą koegzystujących ze sobą samodzielnych kosmosów. – Diaoko przełknął ślinę, zwilżając wysuszone gardło. Nie okazywał żadnych emocji, ale w duchu cieszył się jak dziecko, że udało mu się tak płynnie odpowiedzieć na pytanie. Mile połechtany swoimi własnymi myślami…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Bartoldo
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…