Klatka - Rozdział 3
Zapraszam na trzeci rozdział
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Rozdział 3
- Zostaw mnie, słyszysz! – krzyczała bezimienna. – Nigdzie z wami nie pojadę. Chcę zostać tu. Zabieraj łapy, brudasie!. - Ale musi pani z nami jechać – powiedział sanitariusz. - Nic,kurwa nie muszę, rozumiesz. Jestem wolnym człowiekiem i mogę robić co chcę! – bezimienna krzyczała na sanitariuszy pogotowia jakby była w jakimś transie. Nic do niej nie przemawiało. Nawet policjanci, przybyli na miejsce, nie zdołali jej przekonać, żeby pojechała do szpitala. - Jeśli mnie nie zostawicie, podpalę to wszystko! – odgrażała się. - My tutaj nic nie poradzimy – powiedział ze smutkiem sanitariusz. - Tu potrzebny jest psychiatra. Chociaż obawiam, się, że i on może nie podołać. - Dobra chłopaki, nic tu po nas – stwierdził policjant i zszedł do wozu. - I bardzo dobrze – powiedziała bezimienna. – Idźcie sobie, niepotrzebuję was. Dam sobie radę sama.
Po chwili na klatce zrobiła się cisza. Słychać było tylko zamykanie drzwi od mieszkań. To mieszkańcy bloku wychodzili do pracy. W przeciwieństwie do bezimiennej, większość z nich pracowała. Niektórzy z mieszkańców w ogóle nie rozumieli bezimienne. Traktowali ją jak menela. Próbowali nawet kilka razy ją przegonić, ale nie udało się.
- Pieprzona menelka – powiedział ktoś, przechodząc koło dziewczyny. - Nie potrzebujemy tu takich – dopowiedział ktoś inny.
W gruncie rzeczy bezimienna była dobrą osobą. Tylko jej się życie nie ułożyło. Jedyną osobą, która ją rozumiała był Krzysztof. Jednak i on tego dnia, nie był zbyt szczęśliwy.
*
- Ty skurwielu! – wrzasnęła Agata. – Jak mogłeś mi coś takiego zrobić. - Ale co takiego ci zrobiłem kochanie? – ze zdziwieniem zapytał Krzysztof. - Nie udawaj głupka, dobrze. I nie dotykaj mnie! – krzyczała dziewczyna. - Byłu mnie Mateusz i wszystko mi powiedział. - No,niby co ci takiego powiedział Mateusz – powiedział z ironią Krzysztof. - Podobno widział cię z tą… z tą… nawet brakuje mi nawet słów na określenie tej… szmaty? - Ale Skarbie – zaczął chłopak. - Nie mów do mnie Skarbie – powiedziała Agata i wyszła mieszkania. Krzysztof pobiegł za nią. - Ale daj mi to wytłumaczyć – błagał. - Ty mi nie musisz nic tłumaczyć. Jeśli dla ciebie ważniejsza jest jakaś kurwa z ulicy, to wypierdalaj do niej, a mnie zostaw w spokoju – Agata była taka wściekła, że mało nie strzeliła swojego męża w łeb. - Ale ja jej chce pomóc – wszystkimi siłami bronił się Krzysiek. - Ciekawe w czym – wrzała Agata. - Ale posłuchaj, ona ma spaprane życie i nikt się jej losem nie interesuje. - A ty, kurwa, jesteś dobrym Samarytaninem i akurat ty, właśnie, ty, do tej pory przykładny mąż i ojciec chcesz jej pomóc. Wiesz co. Nie ośmieszaj się. Do domu możesz dzisiaj nie wracać. Możesz iść sobie do tej twojej, nie wiem już kogo. Aha i jeszcze jedno. Wiedz, że składam pozew o rozwód. - Agata,proszę cię! - To mnie nie proś – z ironią odpowiedziała dziewczyna. – I wynoś się z domu. Nie ma tu już dla ciebie miejsca.
*
Chwilę później Agata usiadła na kanapie i zaczęła płakać. Kochała Krzysztofa bardzo mocno. Miała do siebie żal, że tak go potraktowała. Jednak nie miała innego wyjścia. Sytuacja, w której nieoczekiwanie się znalazła, okazała się dla niej zbyt ciężka. Miała tylko nadzieję, że Krzysztof, kiedyś wybaczy jej to, co zrobiła.
- Mamo, coś się stało? – spytała Małgosia, widząc mamę płaczącą. - Nie, kochanie, nic – odpowiedziała smutno Agata. - To dlaczego płaczesz? – spytała. - Wiesz,skarbie, czasami przychodzi w życiu taki okres dla człowieka, w którym musi sobie popłakać. I dzisiaj właśnie jest taki okres. Ale za chwilę wszystko będzie w porządku. - Dobrze, mamo. A mogę ci jeszcze o coś zapytać? - Możesz kochanie. Słucham. - Mogłabym wyjść dzisiaj wieczorem. Umówiłam się z dziewczynami z klasy. - Nie ma sprawy. Możesz iść. Tylko powiedz mi, o której wrócisz? - Tak gdzieś koło 23:00. - Dobrze. W takim razie możesz iść – powiedziała mama i po chwili udała się do łazienki, aby trochę ogarnąć twarz, po swoich płaczach.
*
- Co tu robisz? – spytała bezimienna, widząc Krzyśka z torbą podróżną. - Żona mnie wyrzuciła z domu – powiedział. - Przeze mnie? – zapytała. - Tak. Ale nie przejmuj się. Ty niczemu nie jesteś winna. Ja zawiniłem i ja muszę ponieść konsekwencję. - Słuchaj, powiedz mi, skąd ty się w ogóle tu wzięłaś? – spytał Krzysztof, ponieważ nie dawało mu spokoju tu, dlaczego bezimienna mieszka na klatce. I dlaczego w ogóle bezimienna. - Długoby opowiadać – bezimienna odpowiedziała tak, ponieważ nie mała ochoty na to, aby komukolwiek opowiedzieć tą historię. Nie była pewna, czy po tym wszystkim, może jeszcze komuś zaufać. Wolała skrywać tą tajemnicę i nie mówić o niej nikomu. - Jak widzisz, ja mam czas – zażartował chłopak. -
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Krzysiek210786
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…