Wróć do katalogu

Klinika wyobraźni

Co by było, gdyby...

moloch, opublikowano , 7 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Klinika wyobraźni

Pomyślałem ostatnio, że mógłbym otworzyć klinikę wyobraźni. Mam opracowany kompleksowy plan. Założenie tego przedsięwzięcia jest bardzo proste. Kto czułby się nieszczęśliwy, pokrzywdzony, porzucony, opuszczony czy w jakiś inny sposób niezadowolony ze swojego obecnego życia, mógłby się przenieść do świata fikcji wykreowanego we własnym umyśle. Przesłanki, dlaczego by tego chciał, nie są istotne – każdy miałby wybór. Taki swoisty matrix dla nieszczęśliwych ludzi. Jak w filmie braci Wachowskich. Jest to możliwe z dwóch powodów. Po pierwsze: podświadomość nie odróżnia rzeczywistości od fikcji. Po drugie: człowiek to umysł z dołączonym ciałem, a nie odwrotnie. Wiem, że oba te stwierdzenia są prawdziwe. Więc może ciało wcale nie jest nam do życia potrzebne. Może jest tylko źródłem problemów i kompleksów, zbędnym balastem. Będę bogatym człowiekiem. Taka ucieczka mogłaby się okazać bardzo atrakcyjna. Obawy są takie, że nikt nie chciałby żyć realnie, skoro mógłby mieć wszystko w świecie nie realnym. No właśnie, dlaczego nie realnym? Jeżeli w coś uwierzymy, to znaczy, że dla nas jest to realne. Dotykając np: kwiata, ręka wysyła impuls do mózgu, który zajmuje się całą reszta. Analizuje doznanie, decyduje czy jest mile, czy nie. Ręka jest tylko przekaźnikiem. Doznania będą identyczne jak w realnym życiu. Umysł jest najważniejszy, ciało to tylko dodatek, który można zastąpić. Dobra, posuńmy się do bardziej radykalnych środków. Dla obniżenia kosztów całego przedsięwzięcia będziemy zachowywać tylko głowy, jako, że cała reszta jest zbędna. Kładziemy ją do słoika, zalewamy roztworem konserwującym i podłączamy do aparatury podtrzymującej aktywność mózgu. W jednym magazynie można by ich pomieścić tysiące stojące na półkach, jedna obok drugiej. Kilka osób do obsługi całego miasteczka głów. Tanie i skuteczne rozwiązanie. Z korpusów można by pobierać wszystkie przydatne narządy do przeszczepów i odsysać krew. Resztę mielić i wykorzystać jako kompost pod uprawy roślin, np: groszku. Nic by się nie zmarnowało. Wtedy nie będzie odwrotu. Wóz albo przewóz. Życie „tu”, albo „tam”. Z założenia będzie to instytucja ogólnodostępna. Dlatego rządy poszczególnych państw ponosiłyby koszty dla ludzi, których na to nie stać, jako, że dobro obywateli jest na pierwszym miejscu. W zamian rozwiązałyby się problem bezdomności. Raczej trudno oczekiwać, że człowiek, który nie ma co jeść i gdzie spać, jest ze swojego życia zadowolony. Wszystko będzie oparte na zasadzie dobrowolności. Nikt nie miałby prawa decydować za kogoś innego. Można będzie oczywiście zrobić pewne wyjątki od tej zasady. Powiedzmy, że ktoś zapadł w śpiączkę i jest nieświadomy. Jest tzw. warzywem, ale mózg cały czas funkcjonuje. Skoro nadzieja na przebudzenie takiej osoby równa się niemal zeru, dlaczego by jej nie umieścić w wirtualnym świecie, gdzie by funkcjonowała jak zdrowy człowiek. Idąc tym tropem. Ludzie skazani na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Będzie to dobre rozwiązanie dla obu stron. Dla skazanego i dla państwa – eliminujemy go ze społeczeństwa i jednocześnie mamy załatwioną sprawę przepełnionych więzień. A skazani na śmierć – czy nie byłoby to bardziej humanitarne? Oczywiście, tak. Kwestią sporną może być tylko, jaka to kara żyć szczęśliwie we własnym świecie, dla kogoś, kto

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych