Klucze
Krótkie opowiadanie o tym,że zawsze warto wracać ;)
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wyszedł z domu. Po schodach w dół szarej, obskurnej klatki, w dół wokół ciemności nieodpartej, nierozświetlonej nawet pomarańczowym światłem zacinającej się żarówki… Przywykł dawno do takiej scenerii, nie robiła więc ona na nim żadnego wrażenia. Popchnął z rozmachem metalowe drzwi i wchłonęła go mroźna, lepka mgła zmieszana, jak zawsze o tej porze roku, z dymem kominów, sadzą i stęchlizną. Panowała cisza, tylko gdzieś w górze unosił się smętny dźwięk wiolonczeli, a może to były skrzypce?
Zatrzymał się przed ulicą przemokniętą i ubraną w liście. Gdy szedł, przyklejały się one do jego ciężkich butów, jedyne towarzyszki podjętej podróży, pozornie bez celu…Nie wiedział, czy dane mu iść w stronę miasta, gdzie dzikość samochodów, neonów i zgrzytu tramwajów wbijała się w spokój duszy, czy też w stronę peryferii, gdzie poszczekiwały psy, okna domów głucho patrzyły zza zapuszczonych ogrodów, a furtki odpychały brzęczącym żelastwem. A może zawrócić? Do mieszkania, które umierało na sobie tylko znaną chorobę, które widziało tak wiele, że pomarszczyło się na ścianach i pękało z bólu linią krętą na suficie? Do starych, krzywych, wilgotnych mebli, do kuchni bez okna z obtłuszczoną kuchenką, wiecznie pustą lodówką? Do łóżka wciąż pustego jak rozsypane koło niego butelki niczym dywan ze szkła? I do przykrytego nieśmiertelnym kurzem pianina, przy którego dźwiękach tylko raz był szczęśliwy? Nie…nie było celu tam wracać. Nie było kwiatów, które można by podlać. Nie było balkonu, na który można by wyjść ku wschodzącemu słońcu. Przede wszystkim nie było dla kogo… Bury kot już dawno go opuścił, jakby przepowiadając mu nieskończoną samotność.
Szedł tak w milczeniu, zmarznięte dłonie w kieszeni płaszcza odnalazły klucze. Nie zamknął drzwi, może i dobrze. I tak nie potrzebuje już tego, co zostawił za sobą. Zamachnął się i rzucił klucze w listowie. Jakiż ciężar spadł z serca. Przyspieszył kroku. Nierówny chodnik wiódł go jednak w stronę miasta. Powoli mijały go ludzkie kształty zagłębione w miękkość szali i wysokich kołnierzy. Autobusy we mgle wyglądały wszystkie jednakowo, wielkie jeżdżące paczki pełne anonimowej tłuszczy, zaparowanymi oczyma świeciły po drogowych słupach.
Nie wiedział, czy późna już pora, ale właśnie wyjaśnił mu to ostatni dzienny tramwaj, który minął go jakby z obojętnością, zaskrzypiał na zakręcie i zniknął we mgle. „Trzeba iść dalej” – pomyślał. Przystanął jednak zupełnie przypadkiem przed jedną z tych licznych podejrzanych knajp w mieście, gdzie trzeba mieć oczy dookoła głowy, żeby nie zachłysnąć się tą duszną atmosferą niewyartykułowanych pytań, żądz i niedomówień. Przy barze po prawej stronie siedziała kobieta niewiadomego wieku. Jedna z tych, które nigdy nie były młode i nie będą nigdy stare. Jej rysy nie zdradzały nic poza ignorancją wobec świata. Pochylała się nad…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil minawi
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…