kochanek ze snu
kochanek ze snu
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wtargnął mrok nieproszony i spowił pokuj czernią, niczym niezmąconą i cichą. Zmęczonym zamknął oczy i odsyłając duszę w sen życzył w nim chwil kolorowych, szczęśliwych dających siłę na kolejny dzień… i nagle jasność… srebrna poświata w milczącym oknie i dziwna mgła. Skąd się wzięła? Jakiej jest płci, że patrząc na nią cała drżę? Czuje sympatie, miłość, pożądanie i strach. Wabi mnie ku sobie więc idę w nadziei, że czekasz, tęsknisz, że jesteś tam. Że serce tak bije, bo ono już wie i przyszłość zna. Krok za krokiem, pełna nadziei zanurzam się w nią. Wita mnie wylewnie, otaczając ze wszystkich stron. Utkała drogę ze srebrnych promieni, bardzo widoczną, nie zboczę z niej. Mając drogowskaz tak jasny i prosty przyśpieszam kroku, chce być już przy tobie. Czyjeś muśnięcie, nadzieja… ach, to tylko wiatr. Wpadł tu na chwilę, w konkury do mgły. Słodkimi słówkami omamił ją w mig i porwał ze sobą. Jeszcze przez chwilę falował jej szal lecz coraz cieńszy i rzadszy. Już nie był wstanie ukryć cię, zostałeś sam przyobleczony w poświatę księżyca. Czekałeś na mnie. Groźnie patrzę w stronę księżyca. Stary podglądacz wszystko widzieć musi. Ale na nic to nam. Wyciągasz swą dłoń witając mnie. Czuje twą woń, mami mnie, uśpił rozum i zdrowy rozsądek. Rozbudził zmysły, tak bardzo cię chcę. Twój dotyk jak iskra zapala mnie. Twa pierś gorąca niczym bezpieczna przystań moja. Tyle na nią czekałam. Każdej nocy śniłam, wyczekiwałam, biłam się z poduszką, że mi cię zabierała, że zasnąć nie dała, kłóciłam z czasem, że nie daje nam szans, tak szybko mija, ale jesteś… . Twe usta gorące, namiętne, delikatnie muskają raz po raz, budząc pragnienie. Próbuję je usidlić, mają boski smak. Coś szepczesz, nie słyszę. Teraz nie chce twych słów, zbyt mało mamy czasu. Dobrze o tym wiesz. Czuję to po twych dłoniach, niecierpliwych, spragnionych. I choć znasz me ciało na pamięć za każdym razem od nowa, z tym samym zapałem odkrywasz je. Uwielbiam ich wędrówki, tą iskrę którą niosą, ogień który rozpalą. Twoje silne ramiona oplotły…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil martaoleszczuk
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…