Wróć do katalogu

Kolacja

To moje pierwsze opowiadanie na tej stronce, i żywię małą nadzieję, że nie ostatnie

czester, opublikowano , 5 min czytania, 4,3 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kolacja

-Ty, ty przygotujesz kolację? – nie mogła uwierzyć. I im bardziej nie mogła uwierzyć, tym bardziej otwierała buźkę - Co to, dzień umiejętności kulinarnych leniwych mężów?

-Nie, przychodzi ktoś do nas- odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, który to uśmiech ćwiczyłem ostatnio namiętnie- Piotrek z Anką wpadną. Zaprosiłem ich.

Dziwne to były zaprosiny, Piotrek wykręcał się ze 20 minut, tłumaczył coś gęsto, że nie dzisiaj, że nie może, że kiedy indziej.

-Dzisiaj, dzisiaj jest specjalna okazja i proszę, żebyście przyszli.

-A co to za okazja?

-Specjalna. Bardzo specjalna.

-No nie wiem, kurcze, słuchaj, nie można by tego..?

-Nie

Usłyszałem głos Anki, żeby się nie wygłupiał, no, że pójdą, że ona chce.

-Dobra, w końcu powiedział cicho, na ósmą?

-Na ósmą

-No i po co ich zaprosiłeś? Dlaczego akurat dzisiaj? – nie, moja żona nie była zachwycona, nie była zachwycona bardzo mocno- jaka kurwa okazja? O co tu chodzi?

-Niespodzianka, zobacz czy mięso doszło, no w piekarniku zobacz.

Musiałem chyba zabawnie wyglądać w tym fartuszku znalezionym na strychu, fartuszku, który własnoręcznie szyłem na lekcjach techniki w szkole podstawowej. Było to dla mnie zdecydowanie dzieło sztuki, przyglądałem się temu fartuchowi długo, wąchałem przesiąknięte stęchlizną włókno, napawałem się tym prawie dwudziestoletnim hendmajdem, bo teraz nie umiałbym sobie przyszyć guzika poprawnie.

Fartuch śmierdział jak licho latami spędzonymi na strychu, cudem ocalony od spalenia czy brutalnej śmierci gnilnej na wysypisku.

-To śmierdzi – powiedziała wreszcie. Była ciekawa mojej reakcji. Nie było, oprócz prawdy:

-Tak, śmierdzi.

Prawda, kurwa, wielkie słowo. Prawda cię ocali, prawda cię oczyści. Tak, oczyści.

Przyszli w końcu, spóźnieni jakieś pół godziny, dzięki Bogu, bo ciasto ze śliwkami nie chciało dojść, tylko drażniło się ze mną. Tak, ciasto było ważne. Bardzo ważne. Najważniejsze ciasto w moim życiu. I do tego ze śliwkami, lekko zapieczonymi w biszkopcie.

Kiedy już usiedli, kiedy pośmiali się z mojej zawziętości, przeżegnali się kilkakrotnie na wszelki wypadek, że nie wiadomo jak się skończy dla ich zdrowia ta uczta, zaczęli wpieprzać.

Uwi

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych