Wróć do katalogu

Koralik albo biały wróbel

Jest to pierwsza część opowiadania na granicy gatunków.

iTuiTam, opublikowano , 15 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Będę tu dziesięć dni. To najkrótszy czas, po którym regeneracja coś nam daje a nawet nieco nuży. Tak, jak deser w nadmiarze. Potrzebowałam odpoczynku po tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Zawodowo zajmuję się wychowywaniem dzieci w wieku od dwóch do czterech lat. Są to maluchy wyklonowane na wypadek śmierci pierwszej generacji. Śmierć w tej grupie wiekowej zdarza się już bardzo rzadko, ale ze względu na psychiczne bezpieczeństwo rodziców, klonowanie potomstwa jest bardzo słuszną praktyką naszego Planetarnego Gremium. Rodzice wyklonowanych dzieci oczywiście nie wiedzą o ich istnieniu. Nie mają więc wpływu na ich wychowanie. Dopiero w przypadkach skrajnych daje się im pod opiekę te maluchy. Najczęściej jednostki z pierwszej generacji znikają bez śladu. Porywane przez alienautów. Okazało się już dość dawno, że ludzkie geny należą do jednych z najbardziej wytrzymałych w naszym układzie słonecznym. Jednocześnie adaptują się dość łatwo do nowych warunków. Stąd porywanie jak najmłodszych dzieci stało się bardzo intratnym procederem. Mój pobyt tutaj nie ma jednak bezpośredniego związku z moją pracą.

Mieszkam w kuli, lub jak większość nas przyzwyczaiła się mówić – w sferze. *

(*Sfera - zbiór punktów w przestrzeni oddalonych dokładnie o zadaną odległość (zwaną promieniem sfery) od wybranego punktu (zwanego środkiem sfery). Pojęcie sfery może być jeszcze bardziej uogólnione na dowolną przestrzeń metryczną. Jest to wówczas zbiór elementów tej przestrzeni odległych od jakiegoś elementu przestrzeni zwanego środkiem sfery o zadaną odległość (promień) zgodnie z obowiązującą w danej przestrzeni metryką. Wikipedia)

Jednoosobowa, bardzo wygodna, obszerna i mimo że nie ma zbyt wielu wyróżników, to przyzwyczaiłam się do niej. Jak inne podobne sfery, moja zmienia swą przezroczystość w zależności od natężenia zewnętrznego światła lub moich potrzeb. Podobnie z jej otworami wejściowymi, klimatyzacyjnymi, hydraulicznymi. Jeszcze kilka miesięcy temu mieszkałam w niej z malutkim ptaszkiem. Był to rzadki okaz wróbla, zamieszkującego kiedyś całymi milionami Europę Centralną. Ludzie nigdy się nim specjalnie nie zachwycali, chyba dlatego że rozmnażał się szybko i należał, jak się wydawało do ptaków mało wybrednych. Był po prostu częścią ptasiego krajobrazu także miast. Mieszkał w parkach, na obrzeżach lasów, w ogrodach, na osiedlach. Żywił się prawie wszystkim. Przetrwał jako gatunek dwie wojny atomowe. Co prawda, właśnie po drugiej wojnie doszło do mutacji pospolitego, wróbla domowego. **

(**Wróbel (Passer domesticus) - mały ptak osiadły z rodziny wróbli, zamieszkujący Europę i Azję. Pierwotnie ptak półpustyń i stepów, pochodzi prawdopodobnie z Półwyspu Arabskiego i Azji Mniejszej. Skolonizował ludzkie osiedla wraz z rozwojem rolnictwa, prawdopodobnie przed kilkoma tysiącami lat. Występuje wszędzie tam, gdzie mieszka człowiek. Introdukowany (celowo lub przypadkiem) w Ameryce Północnej i Australii. W Polsce obecnie bardzo liczny ptak lęgowy, jednak jeszcze w czasach króla Augusta Mocnego wróbla domowego w naszym kraju nie obserwowano. Wikipedia)

Stracił swą szarość. Coraz częściej pojawiał się jako nieco mniejszy ptak o białym upierzeniu z niewielkimi jeszcze szarymi kropkami na podbrzuszu i wokół oczu. Mojego białego wróbla dostałam w prezencie od rodziców, gdy skończyłam drugą akademię. Miałam wtedy jedenaście lat. Od tego czasu wróbelek mieszkał ze mną. Nazwałam go Koralikiem. Znalazłam to imię a właściwie wtedy tylko słowo u mojej mamy w małym sejfie, gdzie przechowywała rzeczy ocalałe po wojnach i inne, które miały dla niej wyjątkowe znaczenie. W czasach, gdy planeta ma tak mało miejsca na akumulowanie nowych rzeczy nie wolno nam przechowywać wielu przedmiotów z przeszłości. Jest to kontrolowane przez orderlich, którzy mogą zarekwirować właściwie wszystko, co uznają za zbyt duże lub nieistotne. Rzeczy te można później oglądać w specjalnych ośrodkach, gdzie są magazynowane. Koralik biały fasetowany – widniało na etykietce. Gdy zobaczyłam ptaszka, od razu przypomniał mi o słowie Koralik z etykietki. Rodzice podarowali mi wróbelka, bo pracowali w Instytucie Biologii i Botaniki Planetarnej. Dzięki temu mieli specjalne pozwolenie na zajmowanie się, hodowlę i przechowywanie zwierząt, ptaków a także roślin i innych żywych organizmów. Po drugiej wojnie atomowej, która zniszczyła większość Azji i dużą część Europy, przetrwało niewiele zwierząt. Lepiej powiodło się ptakom. Chociaż i te ucierpiały. Pojawiły się mutacje. Niektóre wyginęły po kilku pokoleniach. Pojawiły się właśnie białe wróble. Wcześniej biel upierzenia charakteryzowała większe ptaki. Była cechą adaptacji do środowiska. Czasem po prostu brakiem barwnika, błędem genetycznym. Białe wróble były nowym dodatkiem do zniszczonego pejzażu planety. Koralik towarzyszył mi przez całe lata. Biały, jak czysta malutka latająca poduszeczka. Świergotał na wszystko, co się poruszało.

Żyjemy w czasach, gdy w końcu udało się skatalogować wszystkie ludzkie emocje, uczucia, odczucia i sentymenty. Skatalogowane i podzielone na grupy są dokładnie posegregowane i przechowywane w Planetarnym Banku Psychologii Odczuwania. Każde uczucie posiada swój odrębny dział. Ludzie już dość dawno nauczyli się, że kontrolowanie emocji i uczuć, szczególnie tych o negatywnej energii, pomaga nam w przetrwaniu. Dlatego też najdłużej ze wszystkich dawnych, popularnych, populistycznych religii przetrwał buddyzm. Pod koniec swej świetności zamieniwszy się w naukę panmedytacji, która w najtrudniejszych czasach pomogła uratować miliony ludzi. Natomiast religie, które przyzwalały chociażby milczeniem, lub nie potępiały przemocy, przestały się liczyć. Początkowo sceptycy uważali, że to utopia, że planeta nie jest przygotowana na ekwalizację uczuć, ale z biegiem czasu wszyscy doszli do wniosku, że jest to jedyne wyjście, jeśli mamy przetrwać jako gatunek. Ale to temat na zupełnie inną historię i właściwie nie wiem, czemu zaczęłam o tym mówić.

Jak wspomniałam, moja sfera była bardzo wygodna. Mogłam w niej na przykład pomieścić - nieduże co prawda ale jednak - drzewko, na którym mieszkał Koralik. Ja natomiast mogłam się tam położyć po dniu pracy z wyklonowanymi maluchami. Koralik na drzewku miał gniazdko. Odpowiednio skonstruowane i zaprogramowane odnawiało się i czyściło samo. Koralik mieszkał w nim i widać było, że bardzo mu to mieszkanko odpowiada. Nie trwało to długo by nauczył się przylatywać do mnie, gdy bawiłam się, uczyłam, oglądałam teatrum, lub słuchałam koncertów planetarnych, albo po prostu plotkowałam z koleżankami z innych sfer. Przylatywał też do mnie, kiedy tylko siadałam przy medialnej konsoli. Wyglądało na to, że nauczył się z czasem rozróżniać niektóre jej płytki. Wiedział, do czego służyły. Często siadywał na tych, które kontrolują kolory sfery a także jej dźwięki. Lubił również płytkę do programów z dawną przyrodą. Szczególnie interesowały go ścieżki, podwórka, parki. Naszym ulubionym programem był długi film o ławce stojącej w parku. Jakiś problem z początkiem programu sprawił, że nie wiadomo było dokładnie gdzie powstał i kiedy, ale to…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych