Koralik albo biały wróbel
część druga opowiadania na granicy gatunku
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Część druga
Dla tej ciszy i przede wszystkim dla ławki lubiłam wracać do tego programu. W nowym, sterylnym świecie zieleń była tak rzadka. Nie było na nią ani miejsca ani sposobu by utrzymać parki, zagajniki a co dopiero większe lasy. Można ją było zobaczyć tylko w skansenach w planetarnej leśnej lub zielonej strefie. Ale, żeby dostać pozwolenie na regenerację trzeba było długo czekać. Dlatego zadowalamy się tak często programami, namiastkami, zapachami dostarczanymi przez kurierów, czy zmianą barwy sfer, ewentualnie 3D, które jednak jeszcze nie są bez błędów. Myślałam, że mając w swojej sferze drzewko i Koralika mogę przecież poprosić o ławkę. Replika ławki parkowej byłaby bardzo łatwa do zrobienia. Wystarczyłby dobry skan 3D ławki z filmu. Zaczęłam już rozmawiać o tym pomyśle z moim partnerem. Potwierdził, że nie powinno być z replikowaniem trudności i że on sam pomoże mi w projekcie. Tu jednak zaczęły się problemy. Od jego wizyt w mojej sferze. Mój partner jest specjalistą od trajektorii przeszłości.
(* Ludzie tacy jak my, wierzący w fizykę, wiedzą, że różnica między przeszłością, teraźniejszością i przyszłością jest tylko uparcie obecną iluzją. WikiCytaty)
(**The past is the portion of the timeline that has already occurred; it is the opposite of the future. It is also contrasted with the present. It is also regarded as the conglomerate of events that happened in a certain point in time, within the Space-time continuum. The aforementioned conception is closely related to Albert Einstein's relativity theory. According to presentism, the past doesn't exist, but all sciences study virtually the world's past, more or less far. Humans have recorded the past since ancient times, and to some extent, one of the defining characteristics of human beings is that they are able to record the past, recall it, remember it and confront it with the current state of affairs, thus enabling them to plan accordingly for the future, and to theorise about it as well. Wikipedia.)
Jego głównym zajęciem jest transportowanie planetarnych naukowców a także zwykłych planetarczyków z rozmaitych unii w przeszłość. Jego studia specjalistyczne trwały dość długo. Jest z natury perfekcjonistą, chociaż potrafi być nieprzewidywalnym romantykiem. Jest jednym z najmłodszych i najlepszych ekspertów w tej dziedzinie. W czasie swojej kilkunastoletniej praktyki nie miał ani jednego przypadku nawet częściowej dezintegracji. Wszyscy past-wycieczkowicze, jak ich nazywał wracali z przeszłości i polecali innym takie podróże. Przeszłość słuchała go, ponieważ potrafił się w nią wsłuchiwać jak rzadko kto. Słyszał więcej niż niejedno z nas. Był ekspertem, ale tylko teoretykiem. Z jakichś powodów, o które jednak nie pytałam, fizycznie czy kwantowo sam nigdy nie podróżował w tamtą stronę. Twierdził, że nie jest mu to potrzebne. Wystarczało mu aranżowanie podróży innym. Tak naprawdę nie interesowała go sama przeszłość, lecz sposób przechodzenia w nią, przedostawania się bezpiecznego w czas, który dla większości z nas był straconym, zapomnianym. Poza tym aspekt powrotów z tamtej strony linii czasu był bardzo istotny z najróżniejszych powodów. Nie znam dokładnie tej teorii, ani tym bardziej praktycznych jej tajników. Wiem tylko od niego, że sama podróż w przeszłość nie jest już obecnie problemem. Trudności pojawiają się dopiero przy powrocie. Chodzi tu, o ile dobrze pamiętam o zagadnienie związane z nienaruszeniem fizycznego organizmu a także o zmiany psychiczne, jakie czasem ludziom nie pozwalają wrócić w całości w teraźniejszość. Zupełnie jakby przeszłość zatrzymywała swoich nieprzewidzianych gości, chciała ich wykorzystać do zachowania zachwianego balansu. Ekwilibrum czasu przecież i tak już było naruszone. Mnie natomiast najbardziej zajmowała ta strona podróży i czasu. Ekwilibrum liniowej, czy jakiejkolwiek innej postaci czasu. Z jakichś specjalnych powodów, dzięki jemu tylko danym cechom charakteru, umysłu, mój partner potrafił radzić sobie z przechodzeniem innych osób przez czas w dwóch kierunkach. Podróże te wymagały długich przygotowań. Najtrudniejszym było dokonanie wyboru miejsca, w którym miała się zacząć i skończyć taka eskapada w przeszłość. Dopisywane post scriptum do wydarzeń, które już dawno miały miejsce. Punkt CzasoPrzestrzenny-CP, poddający się naszym pragnieniom powrotu w sprawy dawno już byłe, lub zadośćuczynienia ciekawości. Tu właśnie ujawniały się niepospolite zdolności, wiedza, a także intuicja i instynkt mojego partnera. Talent, który otrzymał w darze od sobie tylko znanych bogów. Mówiono, że posiada dodatkowy zmysł wyszukiwania w czasoprzestrzeni punktów o nadzwyczajnej elastyczności. Plastyczności, która, gdy tylko miało się do niej klucz poddawała się naszej woli. Najważniejsze właśnie było znalezienie Punktu CP. Następnie po krótkim, lecz bardzo intensywnym treningu i przygotowaniu można było rozpocząć podróż. Punkt zaznaczany specjalnym markerem na czas podróży trwał w tym samym miejscu i nie poddawał się żadnym prawom teraźniejszości. Czas tkwił w nim nieporuszony. Niezrozumiały dla nas bezruch zastygłych kręgów na wodzie po wrzuconym kamieniu, które po jakimś dopiero czasie po skończonej podróży odbywały swoją drogę odśrodkową. Wola wspomagana niewidocznym źródłem energii czasu tworzyły medium podróży.
Trzy i pół miesiąca temu zupełnie nieoczekiwanie okazało się, że Punkt CzasoPrzetrzenny o dużej sile zaczął pojawiać się w mojej sferze. Na początku podeszłam do tego bardzo sceptycznie. Nie wierzyłam, że moja nieco inna niż zwykłe indywidualne sfery może mieć jeszcze dodatkowe wyróżniki. Podejrzewałam, że to zwykły żart i że mój partner po prostu chce byśmy zamieszkali razem w mojej albo jego sferze i dlatego wymyślił całą tę historię. Był osobą dość nieśmiałą i lekko niezręczną, jeśli chodziło o współżycie z innymi. Mimo, że
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil iTuiTam
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…