Wróć do katalogu

Kosteria, cz.2: Ochrona

Kim jest przystojny student psychologii? Czym grozi poranna kawa? Jak mocne są Mocne?

4mk, opublikowano , 10 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

- Schowaj to! Szybko! – potrząsnął przerażoną koleżanką wpychając jej w ręce pakunek. - Co to było? – zapytała cienkim głosem. - Nie czas na wyjaśnienia – wyjrzał do przedpokoju. Sesja w salonie trwała w najlepsze.- Gośka, schowaj to u mnie w pokoju. I nikomu ani słowa.- syknął. - O Boże, ty krwawisz! - To tylko ręka. Idź! Szybko, zanim ktoś coś zauważy! – ponaglił ją nadal czujnie obserwując drogę na piętro. Dziewczyna ostrożnie wyjęła z rąk Kostka zakrwawione kartonowe pudełko i schowała je pod swetrem. Wzięła głęboki oddech i powoli, jakby nigdy nic zaczęła wchodzić po kręconych schodach. Minął ją zbiegający z miską w pysku Łapa. Drzwi do pokoju Kostka były zamknięte. Otworzyła je naciskając klamkę łokciem. - O, Maryna …Przepraszam, nie wiedziałam, że tu jesteś…- Gośka zmieszała się widząc koleżankę siedzącą przy komputerze Kostka. - Ściągam pocztę. Szukasz Kostka? – odezwała się nie odrywając oczu od ekranu. - Yy, tak… Muszę z nim pogadać. – skłamała wycofując się na korytarz. Wróciła na dół. Kostka nie było już w kuchni. Zobaczyła go przez uchylone drzwi wyjściowe. Palił papierosa na ganku. W tej samej chwili zorientowała się, że hałasy i śmiechy w salonie ucichły, ale nie zdążyła tam nawet zajrzeć. Billy i modelka nagle „wyrośli” gdzieś za jej plecami. Sesja przeniosła się na schody. Sparaliżowana strachem Gośka nie bardzo wiedziała co robić. Jak porozumieć się z Kostkiem? Czy ukryte pod swetrem pudełko na pewno już nie wybuchnie? W przypływie przytomności umysłu rzuciła się do kuchni. Dopadła szafki pod zlewozmywakiem. Niemal do niej weszła, żeby jak najszybciej i niepostrzeżenie upchnąć pudełko w koszu na śmieci. Z zawiązanym czarnym foliowym workiem, już nieco swobodniejsza, możliwie naturalnie przemaszerowała przy Billym i szczerzącej się mimozie i wyszła na ganek. Kostka już tam nie było. Szybko podbiegła do śmietnika i ukryła worek w wysokim metalowym pojemniku. - Ukryłaś? – usłyszała za plecami. - Zaraz dostanę zawału serca! O co w tym wszystkim chodzi? - Potem. Ukryłaś? - Nie. To znaczy tak, w śmietniku. U ciebie była Maryna. - Cholera. Trzeba to później wyciągnąć – rozglądał się nerwowo, przyciskając do piersi zawiniętą w papierowy ręcznik rękę. – Musisz mi zrobić opatrunek. - Dobra. Idź do domu. Za dwie minuty spotkamy się w twoim pokoju. Pozbądź się Maryny. – teraz i Gośka zaczęła się nerwowo rozglądać.- Uważaj, bo wszędzie kręci się Billy z tą, pożal się Boże, modelką.

Maryny nie było już w pokoju. Włączony komputer szumiał cicho, a ekran migał kolorowym wygaszaczem. Gośka wyciągała upchnięte w kieszeniach bandaże i opatrunki. Kostek odwinął zranioną rękę. Krew sączyła się powoli z poszarpanej dłoni. Ciemne skrzepy pokazały, że wcześniej krwawienie było mocniejsze. Chłopak przyjrzał się dokładniej, ale nie wypatrzył w ranie żadnych odłamków. - Musisz jechać na pogotowie. Zwykły opatrunek nic tu nie da. To bardzo głęboka rana. - Na pogotowie będzie jeszcze czas. Zawiń mi to jakoś i będzie dobrze. - Nawet nie wiem jak to zdezynfekować… - Polej tym. Wytrzymam ból. Gośka patrzyła to na chłopaka, to na jego rękę, ale nic nie zrobiła. Zdenerwowany wyrwał jej z ręki buteleczkę i krzywiąc się z bólu sam przemył ranę. Dziewczynę odblokowało. - Zwariowałeś, po prostu zwariowałeś. Tego nie da się inaczej wytłumaczyć – powtarzała przykładając opatrunek. Owijała dłoń Kostka gazą, gdy oboje usłyszeli wołanie Maryny. - Kostek! Telefon do ciebie! Było oczywiste, że współlokatorka nie może zobaczyć co dzieje się w pokoju. Rozrzucona na biurku zawartość domowej apteczki na pewno wzbudziłaby jej ciekawość. Kostek zgarnął wszystko za łóżko. Spanikowaną Gośkę przyciągnął zdrową ręką do siebie i bez wahania zaczął ją namiętnie całować. - Kostek! Te…- Maryna zatrzymała się w progu. Widok jaki ujrzała odebrał jej głos. Zmieszana zawahała się, ale po chwili szybko zbiegła na dół. Chwyciła słuchawkę telefonu i zmienionym z emocji głosem przeprosiła rozmówcę, mówiąc, że Kostek przed chwilą wyszedł z domu i nie wiadomo kiedy wróci.

*** Kostek był chyba jedną z niewielu osób, które lubią poniedziałki. Lubił je, bo w poniedziałki przeważnie zalewała go lawina spraw do załatwienia i problemów do rozwiązania. Takie poniedziałki sprawiały, że nawet, gdyby przez pozostałe sześć dni tygodnia odpoczywał na wyspach Bahama, miałby poczucie optymalnego wykorzystania czasu. Więcej, byłby przekonany, że zapadł na pracoholizm. Tego ranka zdążył pojechać do szpitala na zmianę opatrunku, przebiec kilka kilometrów dla poprawienia kondycji, przygotować testy dla maturzystów i sprawdzić piątkowe wejściówki. Kończył poprawiać ostatnią kartkówkę, przegryzając jednocześnie bułkę z dżemem, gdy w kuchni pojawiła się Maryna. - Cześć. – powitał współlokatorkę, lecz odpowiedzią była tylko grobowa cisza. Kostek westchnął, odłożył kartkówkę i zaczął się przyglądać dziewczynie. - Powiesz mi o co ci chodzi?- podjął kolejną próbę.

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych