Wróć do katalogu

Kosteria, cz.5 : Rozterki

Co czyha pod bramą? Coraz bliżej do studniówki.

4mk, opublikowano , 12 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Wszystkie światła były zgaszone. Dom wypełniała cisza. Po ciemku trudno było rozróżnić sprzęty. Gdzieś w głębi domu pojawił się Łapa. Snuł się po domu niespokojnie. Podbiegł przywitać swojego właściciela. Kostek niezdarnie odepchną psa, który już zaczął oblizywać mu ręce. Podrapał Łapę za uchem i poszedł do salonu. Zanim zdążył zapalić światło, ktoś zrobił to za niego. W salonie był Antek. Siedział w fotelu i mierzył kolegę wrogim wzrokiem. - Jeśli mam ochraniać Marynę, to lepiej coś ustalmy. – zaczął ostro. - Do czego pijesz? - Miałeś jej powiedzieć o listach, pogróżkach, wypadku. Ona przychodzi do mnie pogadać i nagle to ja dowiaduję się, że ona nie wie nawet, kim jestem! - Nie miałem kiedy jej powiedzieć. Wczoraj nie nadawała się do rozmowy. Była przerażona. Nie mogłem tego tak po prostu na nią zwalić. - Ty nie mogłeś?! A ja mogłem?! Co ja jestem? Posłaniec niebios, czy co? Postaw się na jej miejscu! Jest przerażona, nie wie, co się dzieje. A potem jakiś obcy facet mówi jej, że jest jej ochroniarzem, bo ktoś chce ją sprzątnąć. Zacznij myśleć. - Milcz! - Rób, co chcesz, ale jeśli chcesz ją chronić, i żebym ja ją ochraniał, to graj z nią w otwarte karty. Potrzebujemy jej współpracy, a nie braku zaufania. Kostek nie miał ochoty na dalszą rozmowę w takiej atmosferze. Chciał, żeby ten dzień już się skończył. Jednak spokój nie był mu dany. Zabrał z korytarza swoje rzeczy i skierował się na schody. W ciemności natknął się na Marynę. Poczuł się nieswojo. Po rozmowie z Antkiem obawiał się konfrontacji z Maryną. Wiedział, że ich relacje mogą się pogorszyć. - Uwzięliście się na mnie? W pokoju po ciemku zajdzie mnie Billy? Albo Gośka? - Nie ironizuj. Czekałam na ciebie. Martwiłam się, że tak długo nie wracasz. - Słyszałaś… - Słyszałam.- nie dała mu dokończyć. – Co się stało, to się nie odstanie. Po prostu się martwiłam, że mogło ci się coś stać. Idę spać. – cmoknęła go na dobranoc. – I jeszcze jedno. Nie pal tyle, wszystko śmierdzi dymem.

Dzwonek na długą przerwę na każdego ucznia działa energetyzująco. Zeszyty niedbale wciskane do plecaków, wyskok na hamburgera do pobliskiego snack – baru, papieros za rogiem. Szkolne korytarze szybko wypełniły się gwarem. Z radiowęzła płynęła muzyka R&B. Nauczyciele zbierali się w swoim miejscu odosobnienia, żeby poplotkować, wypić kawę i uzupełnić dzienniki. Sekretarka szukała kogoś gorączkowo. Hanka sprawdziła na planie, gdzie mogłaby jeszcze znaleźć Kostka i poszła do klasy nr 23. - Unikasz mnie od rana. – oznajmiła siadając na biurku. - Nie. - Nie kłam. - Nie mam ochoty na towarzystwo. - Mmm, może uda mi się to zmienić. – przyciągnęła go do siebie chwytając za krawat. – Zrobię kolację, a potem dostaniesz pyszny deser. Maryna szukała Kostka już od drugiej lekcji. Przez przypadek zapomniała kluczy do domu, a chciała pojechać po buty na próbę poloneza. Antek obiecał ją podrzucić samochodem na długiej przerwie, ale nie mogła znaleźć Kostka. Z planu wynikało, że powinien być w klasie. Przepchnęła się przez grupki rówieśników blokujących schody. Skręciła w szeroki korytarz. Drzwi do klasy były uchylone. - Kostek, pożycz mi swoje klucze…Ups, sorry. – wycofała się. Pani mgr Maciąg namiętnie całowała jej współlokatora kładąc się na biurku. Dziewczyna opanowała zaskoczenie i szybko wybiegła z klasy. Pierwszy głęboki oddech dla uspokojenia złapała dopiero w holu, gdzie czekał na nią Antek. Kostek odepchnął nachalną Hankę. Zaklął ostro i zbierając swoje rzeczy z biurka, oświadczył: - Już nic nas nie łączy. Nie zbliżaj się do mnie więcej. – wyrwał jej z dłoni swoją komórkę i wyszedł z klasy trzaskając drzwiami. - Nigdzie nie jedziemy. – oznajmiła Maryna bezkompromisowym tonem. Kostek rozglądał się za Maryną, ale nigdzie jej nie było. Był wściekły. Na Hankę, że go okłamała i obłudnie uwodziła, na Marynę, że znowu widziała go w niedwuznacznej sytuacji, na siebie, że w ogóle do czegoś takiego dopuścił.

Próbę poloneza odwołano. Superman pojawił się w szkole o kulach. Z nogą w gipsie. Nawet sportowców nie oszczędzają grudniowe ślizgawki. Kostek był nawet zadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie musiał znosić niewątpliwej złości Maryny na próbie. W domu to co innego. Chciał jej wszystko wytłumaczyć. Choć wiedział, co widziała. Właściwie, to nie było czego tłumaczyć. Już został osądzony. Z pewnością ocena, jaką wstawiła mu Maryna, była słuszna, ale nie chciał zostawiać tej sprawy bez słowa. Wyszedł ze szkoły równo z ostatnim dzwonkiem, w ostatniej chwili złapał uciekający mu autobus. Chciał jak najszybciej być w domu. Maryna była w swoim pokoju. Zapukał w framugę drzwi. Odwróciła się, ale nic nie powiedziała. Chłopak już wiedział, że to nie będzie łatwe starcie. - Mieliśmy powtórzyć historię i hiszpański. – zagaił. - Antek już mnie przepytał. Teraz nie mam czasu. Jedziemy na zakupy. Muszę wybrać jakąś sukienkę na studniówkę. - Mieliśmy wybrać się razem. Chciałem, żebyś pomogła mi wybrać garnitur. - Z pewnością jesteś zajęty. Gośka pojedzie z tobą w weekend. - Jasne, ok.- poczuł się jak zbity pies. Głos Maryny mroził bardziej niż zimowy wiatr, a wzrok mógłby zabijać.

STYCZEŃ W styczniu przygotowania do studniówki szły już pełną parą. Maryna co drugi dzień biegała na próby poloneza i części artystycznej. W wolnych chwilach próbowała sklecić sensowne przemówienie, które wygłosi podczas części oficjalnej. Całe dnie spędzała z Antkiem i przestała się przejmować Kostkiem i jego wybrykami. Osobisty ochroniarz pozwalał się wykorzystywać do woli. Przepytywał podopieczną z czego tylko chciała, wypytywał o oceny, a hiszpański pod jego okiem szedł jej coraz lepiej.…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych