Koszmar na jawie
Bajka która zamienia się w horror.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Wieczór.Śnieżna zamieć.Na dworze trzaskający mróz.Obserwujemy dom Mirucky'ego. Do zagrody tego starego zrzędy podąża wysoki nieźle zbudowany mężczyzna,który ubrany jest w stary kaftan i filcowe gumiaki.Wędrowiec staje przed oknem pokoju gdzie na stoliku zapalona jest naftowa lampa. Ale w pokoju nie ma nikogo.Żołnierz z rozpaczy zaczyna dobijać się do okna i wołać: -Ratunku,pomocy,jest tu kto. Gdy zaczyna już tracić nadzieję a i z przytomnością jest kiepsko, do pokoju wchodzi starsza kobieta,która dzierży w ręce strzelbę,podchodząc z nią do zamglonego okna. Żołnierz zbliża twarz do okna.Wciąż niewiele widzi. Półprzytomny prosi: -Proszę mnie wpuścić...Uciekłem z jenieckiego...To był horror.Była niezła jatka. Broń wystrzeliła. Kobieta spudłowała. Ponownie nabiła broń.Tym razem nie zdążyła jednak wystrzelić. Za rękę chwycił ją Mirucky i szarpnął nią.Broń spadła na podłogę wykonaną z bali. -Ty stara krowo przecież zamknąłem cię w pokoju.Jak ci się udało wyjść i w dodatku znaleźć tą broń, przecież zamknąłem ją na kłódkę w starym kufrze na strychu? Mirucky sięgnął do szafy po powróz i zaczął wiązać kobiecie ręce.Po chwili zawołał na sługę: -Germiłov do mnie. Zamknij tę kobietę w starej spiżarni.Tam są żelazne drzwi.Nie powinna się już wymknąć. Germiłov chwycił staruchę.Ta nie dawała za wygraną.Zaczęła pluć na niego.On jednak odpłacał jej się pięknym za nadobne.Mocno nią szarpnął. -Hej Germiłov później żebyś nie zapomniał zapalić w kominku.Robi się coraz zimniej. Zdenerwowany Mirucky zaczął nerwowo dygotać po czym zajrzał przez rozbite okno. Na śniegu bez tchu leżał wędrowiec... * -Na raz,na dwa,na trzy. -Dobra mamy go.Szybko z nim do domu. A ty Staszek po drwa do szopy.Biegiem. Hekil i Numo wprowadzili wędrowca do niewielkiej izby. Izba ta w przeciwieństwie do salonu,który wyglądał jak mieszkanie bogatego mieszczucha czy kupca przywodziła na myśl kuchnię starej chałupy krytej strzechą.Wrażenie było niesamowite zdawało się że…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Gregorz Pietrzak
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…