Wróć do katalogu

Kot

Gdy nasze lęki biorą nad nami górę, popadamy w obłęd

A.S., opublikowano , 7 min czytania, 4,4 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Kot

Nie mogłem w to uwierzyć, to było okropne… Ten jej wrzask…, jak z horroru. Kochała bardziej tego pokręconego kota niż mnie kiedykolwiek. Przed oczami miałem ciągle jej rozhisteryzowany obraz. Ten szaleńczy śmiech, usta wykrzywione w grymasie obrzydzenia, pomarszczony dekolt, którego brzydotę podkreślało światło ulicznej lampy… Na Boga, dlaczego ona nigdy nie zawiązywała tego pieprzonego szlafroka… Bałem się jej. Jej i tego podnóżka szatana… Tego zwierzęcego ucieleśnienia zła… Bałem się jej kota. Ile to razy, gdy tylko zostawiała mnie z nim sam na sam, wyłaziła z niego cała złośliwość świata. Potrafił nasikać na moje sprawozdanie przygotowywane przez całą noc, wypruć flaki z mojego ulubionego fotela, przegryźć kable od komputera i nie mam pojęcia jak udało mu się utopić moją komórkę w sedesie. Pamiętam dokładnie, że klapa była zamknięta… Zawsze zamykam klapę…Powinno się go uśpić. Albo lepiej nie…powinno się go spalić. Go i tę czarownicę, która zamieniła moje życie w piekło. Było duszno, wilgotno. Czułem, że moje myśli stają się coraz bardziej rozbiegane. Miałem nadzieję, że gdy tylko dojdę do baru i napiję się zimnego piwa, wrócę do równowagi. Przyspieszyłem, nie mogąc znieść myśli, że wszystkie moje ukochane rzeczy zostawiłem na jej pastwę. Oczami wyobraźni widziałem jak z rozwianymi, skołtunionymi włosami tańczy na pogorzelisku mojego życiowego dorobku. Starłem pot spływający z czoła. W ustach miałem pustynię i gdy językiem przejechałem po wargach, sprawiło mi to ból. Gdy starałem się zapalić papierosa, ręce trzęsły mi się tak bardzo, że płomień długo tańczył nim pozwolił mi na pierwsze przynoszące ulgę zachłyśnięcie się dymem. Odkaszlnąłem i na chwilę stanąłem. Była 22:32, jak wskazywał zegar na ratuszu. A w mieście pustki. Gdzieś w oddali zagrzmiał warkot silnika. Zapomnieć. Opanować się. Co ona mi zrobiła? Przecież ja tracę zmysły! Niech już spadnie ten cholerny deszcz. Wisi i wisi w powietrzu, dusi i skrapla się na plecach… Ostatni kłąb dymu pogłaskał mi płuca i wyrzuciłem niedopałek do studzienki ściekowej. Już spokojnie, ruszyłem wolnym krokiem w stronę majaczącego na rogu budynku. Moja przystań, mój wodopój. Wszystko wracało do normy. Po prostu zanosi się na burzę, jest środek tygodnia i dlatego jest pusto. Z centrum miasta dobiegało wycie karetki i szum ostatnich tramwajów. A ja jestem już w bezpiecznej plamie neonowego światła. Jest ok. Nagłe miauknięcie, dochodzące gdzieś z okolic śmietnika sprawiło, że zjeżyły mi się włosy na karku. Nie odwróciłem się już, tylko wszedłem do pomieszczenia. Pustki. Z radia sączyła się miła muzyka, klimatyzacja oczyszczała atmosferę, a zza baru leniwie przyglądały mi się znajome oczy. Odetchnąłem i siadłem przy barze. -Jedno…-wyciągnąłem paczkę papierosów i z rozkoszą wpatrywałem się w żółty, radośnie pieniący się płyn. -Ciężki dzień, co?- Barman chciał być miły, ale chyba nie miał ochoty na konwersacje. Miał wymiętą koszulę i nieogoloną twarz. Wyglądał na zmęczonego, więc jedynie skinąłem głową. Zrozumiał, bo wrócił do wycierania kufli. Zrobiło się sennie, a piwo szybko znikało. Znacząco stuknąłem pustą szklanką o blat baru. Barman, zdezorientowany, spojrzał na mnie… Przez chwilę wydawało mi się, że

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych