Kot, czarownice i Stare Bractwo
Pierwsza część opowiadanka o początkującej czarownicy Erdzie, mędrcu Berhardzie i tajemniczym bractwu. A do tego wszystkiego trzeba dorzucic czarnego kota o jadowicie zielonych oczach.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Postać owinięta w czarny płaszcz skradała się między drzewami. Zatrzymała się nieopodal chaty schowanej w lesie. Okryty czernią nocy domek sprawiał wrażenie opuszczonego. Postać pomknęła w stronę budynku. Padał siarczysty deszcz. Mężczyzna zapukał do drzwi. Jego aksamitno czarny płaszcz ociekał z wody. Trzymał w rękach starannie okryte zawiniątko. Po dłuższej chwili drzwi zaskrzypiały niepewnie. Z powstałej szpary zerkała kobieta w różowej koszuli nocnej. Chciała sprawiać pozory gotowej na wszystko, ale z głębi jej oczu emitował paniczny strach. Przybysz szepnął coś do kobiety. Jego głos zagłuszył dudniący o dach deszcz. Kobieta powoli otworzyła szerzej drzwi. Na jej ramieniu pojawiła się gęsia skórka, gdy chłód wparował do środka. Z pewnym wahaniem zaprosiła przybysza do mieszkania. Podał jej ostrożnie zawiniątko i bez słowa obrócił się na pięcie. Angie stała w progu patrząc jak postać znika wśród drzew. Później spojrzała na mały tobołek, który się poruszył. Ostrożnie odchyliła materiał, spod którego wyłoniła się mała główka. Dwa małe błękitne punkciki obserwowały ją z uwagą. Angie nerwowo rozejrzała się dookoła, upewniwszy się, że nikt jej nie obserwował szybko zamknęła drzwi. * * * To był strasznie nudny dzień. Najpierw było parno a teraz za oknem szalała burza. Zrobiło się szaro i ciemno mimo wczesnej godziny. Grzmoty zdawały się coraz głośniejsze a błyskawice jakby bardziej oślepiające. Było to bardzo irytujące zjawisko. Do tego stopnia, że nawet ciotka Angie zdawała się być zdenerwowana. Starała się to zamaskować, krzątaniną po domu, sprzątaniem, szydełkowaniem i innym zajęciami, które były typowe dla cioci Angie. Burza cały czas narastała. Była bliska apogeum. Erda siedziała przy oknie. Drgnęła niespokojnie, gdy na parapet obok wskoczył ich czarny kot. Spojrzała w jego jadowicie zielone oczy. Kot odwrócił od niej łeb, który powędrował w kierunku podwórza za oknem. Erda znów wbiła wzrok w czarne od chmur niebo. Słyszała odgłosy mycia naczyń dobiegające z kuchni. Ciocia Angie była coraz bardziej zdenerwowana. Erda też to czuła. Irytacje, nawet trochę złości oraz lekką nutę żalu. Dziś miała iść na ryby. Rozpadało się. Ciotka uspokajała ją, że to przejściowy deszcz. Nagły błysk. Grzmot. Dudnienie o dach. I znowu jasny sztylet rozcinający niebo. Krzyk. Krople krwi spadają na dach. Zadrżała. Poczuła na sobie koci wzrok. Cicho miauknął. Odwróciła głowę na bok. Wpatrywał się w nią. Widziała teraz tylko jadowitą zieleń. Została zalana kolorem. Błysk. Grzmot. Dudnienie. Kot zamruczał. Sztylet. Krzyk. Krew. Szkarłat zmieszał się ze szmaragdem. Nie to nie jadowita zieleń. Czerwień. Kałuża krwi. Oczy. Zimne. Martwe. Nóż przebija jej ciało. Wrzeszczy. Upada w kałużę krwi. -Ogłuchłaś całkiem?!- Ciocia Angie wpadła do pokoju. Erda podskoczyła. Była spocona i zdyszana. Kot rzucił jej jeszcze jedno najzwyklejsze kocie spojrzenie i zeskoczył z parapetu. Odprowadziła go obłędnym wzrokiem. Nie rozumiała, co się stało, ale wiedziała jedno. Coś się zbliża. Coś okropnego. -Chociaż spójrz na mnie, kiedy mówię do ciebie! -Co?- Wyrwała się z resztek wizji. -Co z ciebie wyrośnie… Mówię od 5 minut żebyś mi pomogła przy cieście! -Robisz ciasto ciociu? -Na Boga w końcu pojęłaś! Już całkiem zła ciotka szybkim krokiem wymaszerowała do kuchni. Erda zwróciła twarz do okna. Wolnym krokiem odeszła od parapetu i myśląc intensywnie nad zajściem udała się za ciocią. Burza ucichła pozostawiając po sobie świeżo pachnące…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil malw01
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…