Wróć do katalogu

Kozacy

Krótki opis kozackiego życia i część kozaczej historii.

hic_est, opublikowano , 29 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

KOZACY

Kto z nas nie słyszał o Kozakach? Jedni pewnie znają ich z filmu „Ogniem i mieczem” Hoffmana i pamiętają idącego na czele wojsk z szablą na ramionach i fajką w zębach Krzywonosa, inni może z książki Sienkiewicza pod tym samym tytułem. Część z Was kojarzy coś z lekcji historii, znajdą się i tacy, którzy wiedzą o nich niemało a już na pewno wszyscy słyszeli o kozaczeniu. Chciałbym tu krótko przybliżyć Wam postać Kozaków, miejsca i warunki w jakich dane im było żyć, pochodzenie, sposób walki, obyczaje, wierzenia i kilka innych bardziej bądź mniej istotnych rzeczy, słowem samo ich życie. Czy i jak mi się to uda, zobaczycie sami, jeśli tylko starczy Wam cierpliwości.

Granica Zaporoża, czyli kraju leżącego „za porohami” od wschodu i południa pokrywała się z linią rozgraniczającą posiadłości Rzeczypospolitej, państwa moskiewskiego i Chanatu Krymskiego; od zachodu przebiegała wzdłuż Ingulca; na północy wzdłuż Samary i dalej na zachód od Ingulcal. Na zachód od Zaporoża rozciągały się Dzikie Pola, których granice stanowiły linie rzek Sinej Wody (Siniuchy) i Bohu. Ten skrawek naddnieprzańskiej ziemi zajmował przeszło 600 tyś. km kwadratowych. Na nim właśnie rozgrywała się większa część historii Kozaków.

Główną rzeką tych ziem jest Dniepr ciągnący się przez 2300 km. Dzielił on Ukrainę na lewo i prawobrzeżną. Prawy brzeg był wysoki i stromy, porosły lasami gdzieniegdzie poprzecinany jarami. Lewy brzeg to rozległa równina porośnięta bujną trawą, falująca w porywach wiatru, wdzierająca się piaszczystymi łachami w nurt rzeki. Dniepr był bardzo ważną rzeką dla Kozaków, uważali go za ojca rodu. Żywił ich obfitością ryb, ułatwiał poruszanie się jednak na wiosnę wylewał niejednokrotnie zatapiając wioski i osiedla lewego brzegu topiąc ludzi z całym ich dobytkiem. Od ujścia Samary zaczynały się słynne dnieprowe porohy. Jak pisał Beauplan: ”wśród Kozaków nikt nie może być uznany za prawdziwego Kozaka, kto nie przebędzie wszystkich porohów”. Było ich trzynaście, każdy miał nazwę(Kudacki, Surski, Łochański, Strzelczy, Dzwoniec, Kniahiniński, Nienasytec – najgroźniejszy ze wszystkich, Woronowa Zapora, Wołnik, Budziłowski, Zawołżański, Liszny – ros. lisznij – zbyteczny, ostatnim trzynastym był poroh Wilny lub Wolny) ciągnęły się przez 70 km a spadek wód na tym odcinku wynosił 32 metry. Jak pisał Eryk Lasotta von Steblau, poseł carski na Zaporoże: „Porohy są to rafy lub skalne miejsca, które są częściowo pod wodą, częściowo nad jej poziomem, niektóre zaś wysoko wystają nad wodą.” Wiosną rzeka przykrywała je wszystkie, z wyjątkiem jednego zwanego Niesasytacem, latem wystawały nad wodę od ok. 3 do 4,5 metrów. Boh również posiadał porohy większe nawet od dnieprowych, nie zyskały one jednak takiej sławy.

O ziemiach naddnieprzańskich opowiadano legendy. Wielkie ilości zwierząt, bujna roślinność, rzeki pełne ryb, urodzajna ziemia. O części tych ziem, o Podolu (wschodnim) – późniejszej Bracławszczyźnie – pisał Długosz, że „pola do tego stopnia są żyzne, że gdy raz się zasieje zboże, powtórny zasiew sam się odnawia ze spadającego ziarna, tak że następne żniwa są już bez zasiewu.” Beauplan zachwycał się ukraińską ziemią: „To kraj piękny i niezwykły którego część największa dopiero za mych czasów zaludniła się miastami tudzież fortecami, których kształty sam zarysowałem.” Dopływy Dniepru pełne były ryb i raków. Zwierząt było całe mnóstwo. Żyły tam bawoły, zające, żbiki, barany, zdziczałe psy, tarantowate konie. W lasach i na stepowych równinach grasowały lisy , kuny, gronostaje i wilki. O tych ostatnich pisano „Wilków takie mnóstwo było, że zabijali je kijami a ze skóry robili buty albo ubrania”. Od czasu do czasu pojawiały się żubry i tury, łosie, jelenie i sarny. Nad wodami mieszkały wydry, norki i bobry. Step gęsto usiany był kryjówkami susłów, chomików i mysz polnych. Po niebie latały potężne orły, sokoły, myszołowy i jastrzębie. Bardzo charakterystycznym zwierzęciem był bocian, dalej pełno było żurawi, pelikanów, dzikich kaczek i gęsi. Dla uzupełnienia by nikt poszkodowany nie był „Gadzin też rozmaitych jest tam dosyć. Siła by o nich trzeba pisać i czasu by nie stało” jak pisał w 1644 roku Jan Florian Drobysz Tuszyński. Trzeba tu też wspomnieć o owadach które wyjątkowo były liczne i dokuczliwe. Podmokłe równiny rozciągające się na lewym brzegu Dniepru i błotniste wyspy były istną wylęgarnią komarów i muszek. Wieczorem nie dawały spokoju, a kto je zlekceważył następnego dnia wstawał spuchnięty a bywało, że oczu przez to otworzyć nie mógł. Wielka plagą była szarańcza która pustoszyła dosłownie pola uprawne. Przylatywała późną jesienią wielkimi chmurami, tak stłoczona, że zasłaniała Słońce. Gnana wiatrem przelatywała ogromne przestrzenie a obrony przed nią nie było praktycznie żadnej. Ciekawie opisywał spotkanie z nimi Beauplan w 1646 roku. Jemu teraz oddaje głos: „Powietrze było nią tak przepełnione, że w moim własnym pokoju nie mogłem jeść nie zapaliwszy uprzednio świecy.(…) Było rzeczą nader uprzykrzoną, gdy się wychodziło na dwór i zderzało się twarzą z takim bydlakiem które obsiadały zarówno nos, jak oczy i policzki, i do tego stopnia, iż nie można było ust otworzyć, by się jaki i tam nie dostał. Ale to jeszcze nic!!! Przy jedzeniu bydlaki te nie dawały chwili spokoju, gdy się kroiło na talerzu jakie mięso, kroiło się i szarańcze(…) Gdzie się zatrzymywała ta szarańcza wymusi wszystko w niespełna dwie godziny(…) po czym wzbijają się i lecą gdzie je wiatr poniesie.” Niewiele zostało dziś ze wspaniałego krajobrazu Ukrainy. Cywilizacja zniszczyła naturę.

Wartą wspomnienia sprawą jest pogoda. Klimat strefy równikowej wyróżniał się gorącym, suchym i długim latem, intensywną wiosną. W zimie często zdarzały się odwilże. Jesień była najbardziej zmienna. Chmurna i dżdżysta pogoda mogła raptownie zmienić się w piękny i słoneczny dzień. Skoki temperatury bywały i w drugą stronę. Nagłe mrozy skuwały ziemię, nieprzygotowani na nie ludzie mogli uważać się za szczęśliwców jeśli wyszli z tego z odmrożeniami uszu, nosa czy palców, ci którzy mieli mniej szczęścia zwyczajnie zamarzali. Jak widać ludzie żyjący na tych ziemiach mieli ciągły i właściwie nieprzerwany kontakt z naturą.

Słowo „Kozak” jest pochodzenia tureckiego i znaczy tyle co człowiek wolny, niezależny, ale i rozbójnik i awanturnik. Pierwsze wzmianki o Kozakach pochodzą z początków XIV wieku. W kronikach Sudaku(miasta na Krymie)zanotowano: Kozacy „zabili mieczem” Almaczę syna Sumaka. Inne źródła z tego okresu przedstawiają Kozaków głownie jako sprawców napadów na pogranicze najczęściej łupiących Tatarów Krymskich. Skąd się wzięli Kozacy? Dokumenty z przełomu XV i XVI wieku mówią, że głównie rekrutowali się z biednych mieszkańców miast znad Dniepru, przeważnie z Czerkas i Kijowa oraz luźnych ludzi wędrujących wzdłuż Dniepru , trudniących się rybołówstwem. Z biegiem czasu zmieniały się źródła rekrutacji Kozaków. Wstępowali więc w ich szeregi chłopi (zwani czernią czy gołotą) uciekający przed samowolą szlachty czy pańszczyzną. Zaporoże i Dzikie Pola nęciły swobodą , możliwościami zdobycia sławy i majątku, przybywali tu więc ludzie szukający łatwego zarobku, zbiegowie uciekający przed sprawiedliwością, bywała szlachta, zdarzali się Tatarzy, Niemcy i Żydzi, tych jednak było bardzo mało, prędko z resztą kozaczeli.

Kozaków, którzy poza łowieniem ryb chętnie obławiali się łupem zdobytym na karawanach ciągnących szlakami przez Ukrainę czy na kupcach, zaczęli wykorzystywać magnaci kresowi do obrony swych włości. Bitność i świetna znajomość terenu stanowiła doskonałe rekomendacje. Za Kozaków uważano wówczas tych którzy włóczyli się po ziemiach przygranicznych nie mając stałego miejsca zamieszkania a żyjących z tego co zdołali zrabować. Kozacy sprawiali wiele kłopotów, jednak należenie do tej grupy nie budziło represji ze strony władz poza wyjątkiem łamania prawa. Stopniowo wtopili się w stały krajobraz Ukrainy.

Potrzeba jest matką wynalazku. Zaczęto wykorzystywać Kozaków do walki z wrogami Polski i Litwy. Pierwsze o tym wzmianki datowane są na zimę z roku 1523/1524. Wielki Książe Litewski rozkazał Seńkowi Połozowiczowi i Krzysztofowi Kmityczowi rozpocząć werbunek Kozaków do służby państwowej a następnie uderzenie na posiadłości tatarskie. Akcja udała się. Zwróciło to większą uwagę na potencjalne możliwości oddziałów kozackich. Z czasem na wierzch wypływać zaczęły nazwiska ludzi którzy wsławiali się walką z Tatarami, nie zawsze z czystego patriotyzmu. Był wśród nich, poza wyżej wymienionymi Połozowiczem i Kmityczem, Eustachy Daszkiewicz, świetny żołnierz który jednak dbał głównie o swój majątek. Przeszedł nawet na służbę wielkiego księcia moskiewskiego skąd jednak powrócił po dwóch latach. Dalej warto wspomnieć Bernarda Pretficza który w 1540 roku został starostą nowo wybudowanego zamku barskiego. Stoczył podobno 70 zwycięskich bitew z Tatarami. Największą sławą okrył się jednak biorąc udział w wyprawie w 1541 roku w której, co prawda, nie odbił jasyru, ale z nielicznym oddziałem Kozaków dotarł pod Oczaków i wybił znaczną grupę nieprzyjaciół nie szczędząc przy tym kobiet i dzieci. Rok później udało mi się powtórzyć podobny „wyczyn”. Walka sposobem kozackim, czyli tak zwane „kozakowanie” stało się swoistym sportem kresowym. Jak pisał w kronice Andrzej Lubieniecki: „częściej nasi chodzili w kozactwo, niż Tatarowie do nas”. Wymienia później: „Byli wśród nich między innymi Sieniawscy. Strusiowi, Herbrutowie, Potocki Stanisław, Włodek, Rożańskie i innej szlachty zacnej niemało, którzy rzadko z pól zeszli.” Wyprawy te stawały się oczywiście powodem licznych skarg Chanatu a że byli oni sprzymierzeńcem w walce z Moskwą dlatego Polacy i Litwini dążyli do załagodzenia zaostrzającej się sytuacji. Dodać należy, że i Turcy słali skargi na Kozaków.

Osobą bardzo znaną, bardzo ważną dla Kozaków, był wówczas był książe Dymitr Wiśniowiecki. Nie należy go mylić z Jeremim, to inne czasy i przede wszystkim inne osoby. Byli jednak spokrewnieni, choć dalece. Nie jest znana data jego urodzin, śmierci owszem, o tym jednak później. Posiadał on rozległe włości na Wołyniu i w powiecie Krzemienieckim. Objął urząd starosty kaniowskiego i czerkaskiego w 1650 roku. Trzy lata później obraziwszy się na króla Zygmunta Augusta, który nie spełnił jego prośby, zebrał swoich Kozaków, chłopów i służbę, i wyruszył szukać szczęścia w Turcji. Tam przyjęto go bardzo dobrze licząc zapewne na jego zdolności dowódcze. Rzeczpospolita z Litwą szybko się o niego upomniała zaniepokojona tym postępkiem. Trzy lata później powrócił na dwór królewski. Pozwolono wybudować mu fortece na Małej Chortycy (wyspy na Dnieprze, pierwsza sicz zaporoska). Zaraz posypały się na niego skargi tatarskie.

Wiśniowiecki po pewnym czasie postanowił jeszcze raz zmienić mocodawcę. W 1556 roku przeszedł na służbę Moskwy. Oddał tam niemałe zasługi carowi Iwanowi IV Wasilewiczowi, zwanego później Groźnym, szarpiąc siły tatarskie ze swoimi Kozakami. Jeszcze raz udało mu się wrócić na służbę Litwy, jednak kto mieczem wojuje…W 1563 roku pchany ambicją wmieszał się w sukcesję o tron mołdawski, sam był kandydatem. Po tym jak wybuchł bunt bojarów przeciw Janowi Heraklidesowi, ci ogłosili nowym hospodarem hetmana Stefana Tomżę, Wiśniowiecki wyruszył z Kozakami. Sam Tomża zgodził się na rozmowy w sprawie sukcesji po Heraklidesie, okazało się to jednak zasadzką w którą wpadł Wiśniowiecki. Kozaków wycięto a jego samego z Janem Piaseckim wzięto do niewoli i wydano Turkom. Sułtan Sulejman I bez wahania wydał na nich wyrok śmierci, który wykonano w Carogrodzie(słowiańska nazwa Stambułu. Tak opisał ją Marcin Bielski: „…Wiśniowiecki za żebro uwiązał i tak oczyma się obrócił ku górze, przeto był żyw do trzeciego dnia, aż go Turcy ustrzelali z łuku, gdy przeklinał ich Mahometa”. Dla jasności, powieszono Wiśniowieckiego hakiem za żebro. O śmierci Wiśniowieckiego krążyły legendy, między innymi jego postawa w trakcie egzekucji, którą podziwiali sami Turcy. Wiśniowiecki stał się pierwszym bohaterem Kozaków, wzorem wodza, uznawali go nawet za swego twórcę. Tutaj kończy się pierwsza część.

Kozacy jako rozwijająca się formacja zbrojna, która miała wielu wrogów, musiała zakładać warowne obozy. Do tego celu świetnie nadawały się wyspy na Dnieprze. Położone na trudno dostępnych miejscach, otoczone zewsząd wodą, z wysokimi nieraz na kilka metrów brzegami, doskonale spełniały swe obronne zadania.

Pierwszy taki obóz został wybudowany przez Dymitra Wiśniowieckiego ok. 1556 roku na Chortycy. Jest ona największą wyspą Dniepru – 12 km długości; 2,5 km szerokości; łącznie obejmuje 2650 ha. Tak pisał o niej Beauplan z zasłyszanych relacji: „jest bardzo znaczna, jeśli chodzi o wysokość i wzniesienia, i że cała otoczona jest przepaściami, w następstwie czego mało jest dostępna (…) dużo na niej dębów i byłaby pięknym miejscem do zamieszkania, które mogłoby służyć za strażnicę przeciw Tatarom.”

Taki warowny obóz zwany był „siczą”. Prawdopodobnie nazwa ta pochodzi od słowa „siec” w znaczeniu „rąbać”. Sicz spełniała poza funkcjami obronnymi rolę centrum administracyjnego. Inną nazwą „kosz” pochodzi z języka tureckiego. Tatarzy nazywali nim wielotysięczne stado owiec. Kozacy obu tych słów używali wymiennie. Nie znaczyły one jednak dokładnie tego samego. „Sicz” była ośrodkiem władzy, „kosz” natomiast oznaczał władzę lub tymczasowe miejsce pobytu.

Sicz chortycka upadła po śmierci Wiśniowieckiego w 1563 roku. Kolejne powstające sicze to: tomakowska, bazawłucka, mykityńska, czortomlicka, Leszkowska, kamieńska i w końcu Nowa Sicz Zaporoska. Sytuacja zmuszała Kozaków do częstego ich przenoszenia. Rozrastające się z biegiem czasu szeregi kozackie w ich wojskowym charakterze, wymagały narzucenie ram organizacyjnych, które wprowadzałyby ład i porządek. Jedną z pierwszych takich ram było Koło kozackie, w którym dyskutowano i podejmowano ważne dla ogółu decyzje. Np. podczas wizyty posła cesarskiego Lassoty, musiał odczytać listy w Kole a słuchali go wszyscy Kozacy. Dalej podzielili się na dwa Koła. Jedno ze starszyzną, drugie z czernią – czyli zwykłymi Kozakami. Ci ostatni szybko zgodzili się na cesarskie propozycje i narzucili swoje zdanie starszyźnie grożąc, że kto by się sprzeciwił tego „wrzucą do wody i utopią”(!).Ci zaraz przystali na „zachętę” czerni wiedząc, że ta sprzeciwu nijak nie toleruje gdy jest rozgniewana. Dalej…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych