Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 10
Bliższe poznanie siostry
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Miałam kolejny koszmar z Devilem jako moim wrogiem. Demon uwięził mnie w czarnych, bezdennym lochu. Panowała tam straszliwa ciemność. Gdzie się nie obejrzałam tam czerń. Otaczała mnie z każdej strony i nigdzie nie było jej końca. Ani jeden promień nie prześwitywał przez wiezienie. Czułam się samotna, osaczona. Towarzyszył mi jedynie mój własny oddech i przyspieszony tentem serca. Tkwiłam tam nieograniczoną ilość czasu. Wydawało mi się, ze poza więzieniem, czas dalej biegnie swoim torem, a tylko w tym miejscu najpierw zwolnił, a potem zatrzymał się całkowicie. Osaczył mnie strach. Czułam jak obezwładnia moje serce, jak przeszywa moją duszę. Drżałam na samą myśl o każdej następnej minucie spędzonej w tym okropnym miejscu. Lęki obezwładniły moje zmysły. Wolałam umrzeć niż tkwić tu w nieskończoność. Nie mogłam płakać. Głos ugrzązł mi w gardle. -Przegrasz- huknął Devil. Zbliżał się do mnie nie wiadomo skąd. Był coraz bliżej, a ja nie mogłam przed nim uciec. -Nie, nie dam ci wygrać- odparłam, siłą wydobywając dźwięk ze ściśniętego gardła. -Sama w siebie nie wierzysz. Nie chcesz wygrać- zaśmiał się w głos.- Co ty wiesz o walce? Najchętniej schowałabyś się za mamą, byleby tylko nie stawić czoła przeciwności. -Masz racje, nie wierzę w siebie, ale poradzę sobie mimo wszystko. Słyszysz, poradzę sobie. Obudziłam się z tymi słowami na ustach „Poradzę sobie”. Wierzyłam w nie. Byłam pewna, ze wytrwam i dziękowałam nawet w duszy sennym zmorom, że zmotywowały mnie do stawienia czoła problemom. Już nie martwiły mnie uwagi Mori ani mój brak wszelkich postępów czy rozwoju. Zapomniałam o upokorzeniach. Skupiłam myśli tylko na tym, by dziś dać z siebie wszystko i zasłużyć na pochwałę. Nie chciałam zawieść ojca, który wierzył we mnie mimo wszystko. Musiałam zawalczyć chociażby dla niego samego, by pokazać, ze nie wierzy na próżno. Pospiesznie ubrałam się w białą szatę i związałam włosy w luźny warkocz, by nie stały się dla mnie problemem w czasie lekcji. Gotowa do walki wybiegłam przed pałac, by zmierzyć się z kolejną lekcją. Na ustach promieniał mi uśmiech. Mina szybko mi zrzedła, gdy zobaczyłam, stojącą na schodach Mori. Patrzyła wrogo na bramę, a w dłoni trzymała złoty instrument. -Pospiesz się- zawołała, kiedy wychyliłam się za drzwi. -Już idę, już idę. -Widzę, że dalej nie nauczyłaś się chodzić. Ach, ale na to już nie ma czasu. Dziś musisz się nauczyć grać, by w przyszłości raczyć Czarną Gwiazdę muzyką, płynącą prosto z ciebie. Nie spodziewam się zbyt wiele, a właściwie nie mam nadziei, że ta lekcja cokolwiek da, ale… Wszystko jedno, zaczynajmy. Wręczyła mi złoty instrument w kształcie łzy, cały wykonany ze złota. Jego środek był pusty, a dwa końce łączyło pięć strun. Na wierzchu widniał wygrawerowany napis w języku elfickim: „Niech muzyka płynie z twego serca dla serca”. -To lira, boski instrument- oznajmiła cieplejszym głosem.- Każda królowa w dzień święta Czarnej Gwiazdy gra na niej piękną muzykę, która płynie wraz z wiatrem do nieba. Musi ona opowiadać jakąś historię, smutną bądź wesołą, wyrażoną za pomocą złotych dźwięków. Nikt nie śpiewa wówczas, tylko słucha i wzrusza się nad jej niezwykłością. Lira to magiczny instrument. Wprowadza w trans, porusza serca. -Ja tak nie umiem- próbowałam się wycofać, zapominając o odwadze, która przed chwilą mnie rozpierała. -Co ku temu nie ma wątpliwości- zaśmiała się Mori, ukazując swe codzienne oblicze- nieprzyjemnej piastunki.- Ty dziś jedynie słuchasz, jak robi to ktoś zdolniejszy od ciebie. Serabel, księżniczko- zawołała, uśmiechając się złowieszczo. Zza murów wyszła Serabel ubrana w bliźniaczą szatę. Na jej głowie połyskiwała srebrna przepaska, ozdobiona liściem. Poruszała się z wrodzoną sobie gracją i delikatnością. Płynęła, sunęła po ziemi. Zbliżyła się do Mori i wzięła od niej boski instrument. Przysiadła na schodku i popatrzyła chwilę na lirę, poczym przystąpiła do grania. Trącała struny ostrożnie, lekko, a mimo wszystko dźwięki zbudzone przez nią były wyraźne, mocne. Układały się w przepiękną balladę, wolną, nastrojową, wzruszającą. Opowiadała historię, tak jak mówiła piastunka. Moim oczom ukazały się pagórki okryte płachtą zieleni, rozciągające się za nimi stare lasy, długie, rwące rzeki przecinające łąki pełne kwiatów.…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atamon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…