Kronika światów: Powrót do ojca. rozdział 7
...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
-Czuje ją- odparłam, poruszona dziwnym rytmem wystukiwanym przez moje serce. Znałam ten takt. To muzyka mojego dzieciństwa. -Jak podobała ci się pierwsza lekcja? Panna Mori jest srogim nauczycielem, ale wychowała już niejedną księżniczkę. -Ale ja nie jestem żadną księżniczką- zauważyłam. -Jako córka księcia jesteś księżniczką. -No właśnie. Córka księcia- dobitnie podkreśliłam te dwa słowa.- Ty powinieneś objąć tron, to ty powinieneś się uczyć. -Ja uczyłem się tego wieki temu, jako młody Elf. -Być może…- zamyśliłam się chwilę nad prawdziwym wiekiem taty. Wyglądał na czterdziestoletniego mężczyznę, którego twarzy nie szpeciły następstwa płynącego nieubłaganie czasu.- Jednak dalej nie rozumiem, czemu to ja mam się tego uczyć. Chcesz żebym miała to już za sobą, kiedy przyjdzie i na mnie kolej? Tak, o to chodzi? -Nie- zaprzeczył krótko.- Pozwól, że wszystko ci wyjaśnię. -Na to właśnie liczę. Poszliśmy nieco dalej, by w odosobnieniu porozmawiać o ostatnich zajściach. Udaliśmy się na zieloną łąkę, pozasiewaną kolorowymi plamami kwiatów. Usiedliśmy na spoczywających tam w cieniu wielkiego drzewa kamieniach, pokrytych mchem, które dawały efekt wygodnych poduszek. Pod naszymi nogami wiły się zioła. Na tle wielkiego błękitu pojawiały się drobne postacie owadów, które przeszywały wielki horyzont. Nad nami płynęły w powietrzu malutkie ptaki, zanurzały się w białych obłokach i nurkowały między gałęzie. -Władza tutaj jest darem danym od natury. Pozwoliła nam ona rządzić sobą, spodziewając się za to wdzięczności, a także odpowiedzialności. Od tysiącleci sprawujemy piecze nad tymi starymi lasami i póki co, przyroda jest z tych rządów zadowolona. Król włada też pozostałymi Elfami, ale i oni nie narzekają, gdyż rządy są sprawiedliwe. -To wszystko brzmi wspaniale, utopijnie wręcz, ale dalej nie rozumiem czemu ja, a nie ty. -Gdzieś na samym początku czasu, gwiazda, która stworzyła świat wybrała pierwszego króla, bo sama nie była w stanie władać Negay. Nazywał się on Blaskiem, a jego żona Poświatą. Rządzili przez całą erę, a ich rządy przeszły do historii jako te najlepsze. Po nich następowali kolejni królowie, ale nie pochodzili bezpośrednio od ich gałęzi, ale od następnej, czyli od gałęzi ich dziecka. Brało się to stąd, że Wielka Gwiazda bała się powierzać władzę dokładnie tym samym genom. Władza potrzebuje świeżości, dlatego też zawsze panowało nowsze pokolenie- trzecie. Mam nadzieje, że to wyjaśnia ci, czemu teraz na ciebie kolej, a nie na mnie. -Tak… już rozumiem, ale… -Nie wiesz, czy tego chcesz, tak?- zapytał ojciec, chociaż chyba wiedział, co mu odpowiem. -Dokładnie. Boję się. To wielka odpowiedzialność, a poza tym moje życie toczy się w Anglii, daleko… daleko stąd. Tam żyję, tam mieszkam i nie chcę się rozstawać z miejscem bliskim mojemu sercu. Nie chcę zostawiać mamy, by doświadczyć tutaj władzy. Jest też coś jeszcze… -Co takiego? -Odzywa się inna część mnie, o której nie wiem, czy masz pojęcie. W trzeciej części płynie we mnie niebieska krew- krew Anioła. Aniołowie nie chcą władzy, wyrzekają się jej na rzecz Jedynego. -Chyba… chyba nie rozumiem- wydusił z siebie tata, spoglądając na mnie w inny sposób niż dotychczas. -Aniołowie to istoty nieśmiertelne, zupełnie jak Elfy i tak jak wy, idealne. Naturą Aniołów jest pokój, harmonia, czystość, dobro. Wyrzekają się wszystkiego, cokolwiek skłoniłoby ich do grzechu, a władza, chęć władzy przyciąga do niego. Dla Aniołów jedynym władcą jest Bóg Miłosierny, uznają tylko Jego zwierzchnictwo, dlatego i ja widzę w Nim jedynego władcę, a sama… sama wolę pozostać zwykłą istotą- wyjaśniłam mu, jak najlepiej umiałam. -Nie jesteś zwykłą istotą- ojciec złapał mnie za rękę i uśmiechnął się przyjaźnie, jak do małego dziecka.- Jesteś niezwykła. -Pochodzenie nie czyni ze mnie osoby niezwykłej- szepnęłam nieco zasmucona. Dotarło do mnie, ze to prawda. To
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil atamon
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…