Wróć do katalogu

Kroniki cz.2 (Vela)

Patrz Kroniki cz.1

Timi, opublikowano , 12 min czytania, 4,5 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Montarron podniósł miecz i wstał. Stojący przed nim młodzieniec kolejny raz zdołał go pokonać. Styl walki „Nowego”, jak nazywano Nathana, był zupełnie inny, niż ten, do którego przywykli uczniowie akademii. Nowy rekrut okazał się najlepszym szermierzem ze wszystkich chłopców, szkolonych w Vela. Nie potrafił natomiast w ogóle posługiwać się łukiem, a jego umiejętności jeździeckie były godne krasnoludzkiego górnika.

Walka rozpoczęła się na nowo i zakończyła równie szybko, jak poprzednia. Miecz Nathana uderzył przeciwnika pod kolano, a następnie w klatkę piersiową, powalając go na ziemię. Montarron kolejny raz przeklinał los za to, że dziś przyszła jego kolej walczyć właśnie z Nathanem. Chłopcy każdego dnia rzucali kośćmi, ustalając w ten sposób pary do treningów.

- Na dziś wystarczy – oznajmił po pewnym czasie mistrz ostrza – Wieczorem we wschodniej baszcie odbędzie się lekcja pisania, dla chętnych. Ci, którzy nie mają ochoty, myją podłogę w głównej sali.

Chłopcy zabrali miecze treningowe i w milczeniu, zmęczeni i zlani potem powlekli się w kierunku, znajdującej się przy bramie zbrojowni. Vela był małym fortem, leżącym w odległości jednego dnia drogi od stolicy Imperium Lynx. Kiedyś, w czasach określanych mianem Zamierzchłych Dni, stała w tym miejscu pokaźnych rozmiarów cytadela Solitari. Większość przedstawicieli tej starożytnej rasy jaszczuroludzi wyginęła podczas pierwszej Wojny we Mgle, ale pozostały po nich liczne pamiątki, takie jak wystające spod ziemi fragmenty murów, czy innych zabudowań, na które można się natknąć w pobliżu fortu Vela.

Fort chronił dokładnie tego samego miejsca, co znajdująca się tam wcześniej twierdza. Na północy leżała Krwawa Brama – jedyna przełęcz, przez którą można się dostać do Serpens, położonej wśród górskich szczytów stolicy Imperium Lynx. W czasach pokoju w Vela odbywały się szkolenia młodych chłopców w wieku zbliżonym do szesnastu zim, którzy mieli niebawem zasilić oddziały armii cesarskiej.

Nathan wszedł z pozostałymi do zbrojowni i pod czujnym okiem strażników odłożył miecz na stojak. Za nim wkroczył poobijany i stękający Montarron. Wszyscy wyglądali fatalnie, nosili ślady licznych starć w postaci zadrapań i sińców. Nie ulegało jednak wątpliwości, że Montarron wyglądał najgorzej ze wszystkich. Chłopcy szkoleni w Vela byli przyzwyczajeni do bólu, więc pomimo zmęczenia i poniesionych obrażeń, nikt się nie uskarżał.

Trening zakończył się wczesnym popołudniem i do wieczora rekruci mieli czas wolny, który spędzali na różnego rodzaju „formach odpoczynku”, jak żartobliwie określano takie zajęcia, jak: pranie, gotowanie, czy czyszczenie zbroi. Prace te rzeczywiście wydawały się niezwykle odprężające, jeśli porównano je z jakąś „formą treningową”, na przykład jazdą konną, po której przez dłuższy czas nie można było usiąść na krześle, czy walką na topory, którą toczono z użyciem, ważącej około czterdziestu kamieni* broni. Przyszli żołnierze prawdziwy czas wolny mieli dopiero po wieczornych ćwiczeniach, które często kończyły się po zmroku, ale nie polegały na pracy fizycznej. Wtedy byli już jednak zbyt zmęczeni, aby robić cokolwiek oprócz spania. No, może nie do końca...

* *

W południe do fortu przyjechał samotny jeździec ubrany w czarne szaty i, po okazaniu dokumentów strażnikom przy głównej bramie, udał się prosto do apartamentu dowódcy. Oficer rozmawiał właśnie z wojskowym medykiem, doktorem Messierem, gdy w drzwiach pojawiła się groźnie wyglądająca postać. Przybysz ponownie zaprezentował list z cesarską pieczęcią, po czym oznajmił, iż chce obserwować ćwiczenia nowych rekrutów. Hewish – dowódca garnizonu fortu Vela nie miał żadnego wyboru, więc zaprowadził gościa po ciągnących się w nieskończoność schodach aż na szczyt południowej wieży, skąd plac treningowy był doskonale widoczny.

- Który z nich nosi imię Nathan? – zapytał nieznajomy.

- To ten wysoki, z dłuższymi, ciemnymi włosami – odparł żołnierz, zastanawiając się, dlaczego ktoś interesuje się niskiego pochodzenia chłopcem.

- Trenuje w przeciwległym rogu placu? – postawił kolejne pytanie dziwny mężczyzna, ale nie oczekiwał odpowiedzi, gdyż od razu stwierdził – Ciekawy styl walki i zupełnie nietypowe zasłony... Ktoś już wcześniej go uczył.

Jeśli ktoś jest samoukiem w szermierce, wyraźnie widać to podczas starcia. Nie można samodzielnie wyćwiczyć płynności i celności ciosów. Łucznictwa, jazdy konnej, gotowania lub tropienia, a nawet kradzieży można uczyć się po prostu w miarę zdobywania doświadczenia. Walka na miecze to zupełnie coś innego.

- Zapewne miał jakiegoś mistrza w dzieciństwie, ale nic nigdy o tym nie mówił, a ja nie pytałem – odparł zgodnie z prawdą Hewish.

- Nathan dziś otrzyma ten list – oznajmił przybysz – Jutro zostanie zwolniony z koszar. Dostanie silnego wierzchowca i prowiant. Taka jest wola Circinussa, piętnastego cesarza Wiecznego Imperium Lynx, pana Serpens oraz wielkiego mistrza zakonu Troikum.

Nikt nie potrafił udzielić dowódcy odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób dziwny i niezapowiedziany, mówiący w imieniu samego cesarza gość zdołał wydostać się z fortu Vela. Nawet stajenni nie dostrzegli, kiedy zniknął wierzchowiec odzianego w czerń mężczyzny. Najdziwniejsze było to, że sam Hewish nie mógł sobie przypomnieć chwili rozstania z przybyszem. Być może pomyślałby, iż cała ta rozmowa to tylko wytwór jego wyobraźni, gdyby nie opatrzona cesarską pieczęcią koperta, spoczywająca na stojaku, gdzie wcześniej znajdował się pełen strzał kołczan.

W zaistniałej sytuacji można było dopatrzeć się jeszcze innego ciekawego aspektu. Nathan miał otrzymać konia, ale on w

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych