Wróć do katalogu

Krótka ballada życiowa

Opowiadanie o samotności oraz doświadczeniu czegoś pięknego.

ago, opublikowano , 9 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Krótka życiowa ballada

Samotność. Nikt, kto jej nie doświadczył nie wie jaka jest naprawdę. Jakie kryje w sobie tajemnice i co ze sobą niesie. Pomimo wszystko i tak czujesz to coś. Masz w sobie tą myśl. Ona cię zabija. Wyżera twoje wnętrzności od środka. Zostaje ona do końca. Dopóki jej nie wymażesz. Ale czy ją da się w ogóle wymazać? Nie. Będzie się pojawiać w każdym momencie, kiedy będziesz próbować zmienić swoje życie na choć trochę lepsze. Będzie krzyżować ci plany i chęci. Aż w końcu zniszczy twoje marzenia. Poczucie, że nikt na ciebie nie czeka, że nikt cię nie potrzebuje jest straszne. Ale ja już się z nim pogodziłam ... Ludzie uważają, ze jestem dziwna i głupia. Takimi przymiotnikami określamy tylko i wyłącznie coś co nie rozumiemy. Kiedyś byłam szczęśliwa. Chodziłam na imprezy, koncerty, domówki. Dopóki moja najlepsza przyjaciółka oddychała. Oddychała własnymi siłami. Teraz nawet boskie siły tego nie sprawią. Zginęła w wypadku. Od tamtej pory wszystko się zmieniło. Nigdy się nie starałam, aby ktoś polubił mnie na siłę. Być może tak było by łatwiej. Ale ja uznaję tylko i wyłącznie szczerość. Nienawidzę fałszywych uśmieszków i wymuszonej sympatii. Albo coś jest białe, albo czarne. Albo ktoś mnie akceptuje, albo nie. Niech wszystkie inne odcienie szarości spierdalają. Tyle. Dlaczego on tak dziwnie na mnie patrzy? Pewnie też uważa, że jestem głupia. Kolejna osoba, która nic nie rozumie. Najłatwiej się nie przejmować. Ani chwili nie zastanowić się nad uczuciami drugiej osoby. Mimo wszystko lubię jak patrzy czy patrzę. Widać, ze jest odważny. Nie odwraca wzroku, kiedy nasze spojrzenia się spotykają. Też nie zamierzam tego robić. Jest coś interesującego w tych oczach. Nie mogę jednak dostrzec ich barwy. Zbyt duża odległość nas dzieli. Pierdole to. Idę już. Za długie siedzenie w tym miejscu sprawia, ze w mojej głowie roi się od wszelakich rozkminek. Spacerkiem podeszłam do innego murku. Usiadłam na nim, bo stwierdziłam, ze jest o wiele za wcześnie, aby wracać do domu. Nie chciałam znowu słuchać wrzasku mojej pijanej matki. Nagle poczułam jak przeszedł po mnie dreszcz. Serce zabiło mi mocniej. Kolana ugięły się nieco pod moim ciężarem, a całe ciało przeszyły drgawki. Wielka, lodowata dłoń przed sekundą spoczęła na moim ramieniu paraliżując moje ciało po kończyny. Czarna bluzka z odkrytymi ramionami to chyba jednak był zły pomysł. Spojrzałam na właściciela ręki, powoli przesuwając po niej wzrok... O kurwa – krzyknęłam w myślach. To on. To ten sam typ, który się tak na mnie patrzył. Teraz o wiele wyraźniej mogłam dostrzec kolor jego oczu. Perłowo szare z nutą błękitu. Ciemnobrązowa grzywka przykrywała jego czoło. A może i czarna? W ciemności nie mogłam tego stwierdzić. Kosmyki włosów przykrywały mu szyję. Nie dałam rady spojrzeć na ręsztę jego ciała. Wciąż czułam jego ręke na sobie. - Chciałem jeszcze choć przez chwilę zobaczyć twoje oczy – powiedział, swoim niezwykle barwnym i dźwięcznym głosem. Zamarłam. Takich emocji nie mogłam wytrzymać. Spuściłam wzrok i całą szyję. Czułam jak na moich policzkach pojawia się rumieniec. Nienawidziłam tego. Chciałam to jakoś ukryć, ale on delikatnie posunął swoją rękę po mojej odkrytej szyi, przytrzymując ją na brodzie. Lubiłam ten dotyk. Mimo, ze nie znałam tego człowieka chciałam, aby mnie dotykał. Delikatnie i z niezwykłą ostrożnością podniósł mi brodę. Na szczęście było ciemno, więc nie mógł dostrzec moich rumieńców. Najgorsze jest to, że nie miałam pojęcia jakie ma zamiary. Zmusiłam się na jeszcze jedno spojrzenie, aby wyczytać to z jego twarzy. Był raczej przyjaźnie nastawiony. Kąciki jest ust tworzyły lekkie półkule, a na ich końcach widniały maleńkie dołeczki.

- Nie staraj się uciekać – usłyszałam znowu z jego ust. Nie wiedziałam w jakim kontekście to powiedział. Czy mam nie starać się uciekać przed nim, przed samą sobą, czy może przed rzeczywistością? - Dlaczego tak ci na tym zależy? – Usłyszałam swój drżący głos. - Nie zmieniaj się wbrew sobie. - Wcale nie miałam takiego zamiaru! – krzyknęłam i zrzuciłam jego ręke ze swojej brody. Nie mogłam znieść jego wszechwiedzy. Nikt…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych