Wróć do katalogu

Krótka historia

Moja pierwsza próba zmierzenia się z taką formą jak opowiadanie. Short ten przedstawia to krótki opis długiego związku, czy raczej kilku scen którym można go podsumować. Chętnie przyjmę każdą krytykę.

Cahetel, opublikowano , 8 min czytania, jeszcze nieoceniony
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

0

Nie wiedzieć czemu przyszła kilka minut przed czasem. W odrapanej kamienicy, w kawiarni z odrapanymi ścianami siedzi popijając kawę w odrapanej filiżanki. Nie spodobał jej się, a jednak czeka. Czeka na niewysokiego, lekko puszystego mężczyznę o dziwnym ubiorze. Czemu zgodziłam się na to spotkanie - pyta samą siebie i nie znajduje odpowiedzi. Wierci się na twardym siedzisku, wierci bo krzesło jest niewygodne, bo nie chce już być sama. Mężczyzny ,który jej się nie podoba, który jest zbyt arogancki i pewny siebie, dalej nie ma. Bierze ostatniego, niewielkiego łyka. Patrzy w dno filiżanki i odstawia ją na miejsce.

[i]Dlaczego ciągle czekasz?[/i]

Siedzi i myśli. Nie wiem o czym myśli. O tym ,na którego czeka, czy może o kimś innym. O tym na którym się zawiodła, a może o tym który dał jej nadzieję. Dziś już nie wiem o czym myślała. Chwyta swój czarny szalik i owija go szczelnie wokół chudej szyi. Zaczyna się październik, jesień jest tego roku wyjątkowo kapryśna. Jest młoda i piękna tą młodością. Drzwi skrzypią kiedy podchodzi do stojaka na którym zawiesiła swój najcieplejszy płaszcz. Do kawiarni wchodzi mężczyzna, który wcale jej się nie podoba.

1 Ślizgam się po sklepowych witrynach. To znaczy nie ja się ślizgam, tylko moje odbicie. Ja ślizgam się razem z nim, a może to ono razem ze mną. Myślę o niej. O tej ,która nie jest w moim typie ,o tej z którą jednak się umówiłem. Dlaczego - pytam, choć wiem że nie dostane odpowiedzi. Ślizgam się najpierw sam, a potem, po wyjściu z kawiarni, ślizgamy się już we dwójkę. Będziemy się tak ślizgać jeszcze wiele, wiele razy. Za tydzień będziemy się wspinać na dach nowo wybudowanej galerii. Ujmę ją wtedy w ramiona i pocałuję po raz pierwszy. Powiem że mi się podoba, że śmiesznie się całuje i że chce z nią być. Spyta mnie dlaczego ,a ja nie będę potrafił odpowiedzieć. Nie wiem dlaczego śmiesznie całujesz. Tak już jest.

Teraz siedzimy na ławce i słuchamy siebie. Próbujemy ubrać się w zdania i przekazać w jednej rozmowie. Wiem już kim jesteś, że Cie polubię. Nie wiem jeszcze tylko do jakiej ty mnie włożysz szuflady. Opowiadam niezgrabne dowcipy, jestem trochę niemiły. Dobrze się bawimy. Robi się późno i zimno (bardziej zimno, niż późno), ale my dalej siedzimy i słuchamy.

2 Robi się zimniej, a my odkrywamy siebie nawzajem. Teraz łączy nas niespokojna, niepewna namiętność. Jesteśmy młodzi. Wszystko jest pierwsze, wszystko jest nowe. Jest sylwestrowa noc, i odkrywamy się tak jak jeszcze nigdy nie byliśmy odkrywani. Po raz pierwszy. Wtedy mówimy sobie, że na to za wcześnie, że za szybko zaczynamy, że nie powinniśmy. Wtedy wierzymy w te słowa, wierzymy w nie jeszcze przez tydzień. To znaczy - dalej będziemy je wypowiadać ale to już nic nie zmieni. Kochamy się jeszcze za wszystko. Za to jak nasze stopy maszerują obok siebie przez wieczorny las i za ciepłe ramiona, za dłonie i za usta. W tym czasie jesteśmy tylko dla siebie, potem nadchodzi lato. Robi się gorąco. Mówi, że jedzie. Ja nie mogę i nie chcę z nią jechać. Nie wiem czy bardziej nie mogę nie chcę. Wiem tylko że nie chcę bardzo.

Jestem zły - to na nią, to znowu na siebie. Myśli że jestem zazdrosny. Nie rozumie, i nigdy nie będzie potrafiła zrozumieć. Potem już taki nie będę, potem będę to kontrolował ale wtedy to było tak nowe. Jestem zły, bo dobrze się bawi. Dobrze się bawi tak daleko ode mnie. Czy przy mnie też potrafi się tak dobrze bawić? Nie przesypiam nocy, tęsknię. Potem jest lepiej, potem opieram rękę na ramieniu przyjaciela. Później ona wraca i znowu mogę być szczęśliwy. Wtedy już o tym nie rozmawiamy. Eufemizujemy "te złe krótkie chwile". Jeszcze nie wiem, że kiedyś nie będę chciał by wracała,że nie będę za nią tęsknił.

3 Mija październik i wiele kolejnych miesięcy. Teraz kochamy się już za nic. Dalej kochamy, ale już nie tak…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych