Wróć do katalogu

Krótka historia o...

Życie jest jak opowieść... Może i ta miała kiedyś miejsce...

Mgarettopublikowano 27 marca 200413 min czytania 3,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

... Popołudniowe słońce nad Bałtykiem ma specyficzny kolor, a zwłaszcza jeśli podziwia się je z balkonu hotelu. ... Poniżej taras z łóżkami do opalania, z materacami w zielono białe pasy. Kelner krząta się, roznosząc napoje rozleniwionym turystom ... Nagle, na niego wpadł mały piesek: ma kudłatą sierść i małą czerwoną kokardkę zamiast obroży... Dziwne, bo w hotelu nie wolno trzymać zwierząt, może to ktoś na spacerze .. ...Wiatr rozwiewa włosy..., wszyscy są rozleniwieni i właściwie nie wiedzą, co chcą robić w to piękne ciepłe popołudnie, może tylko jeszcze tak patrzeć na morze w nieskończoność... Z zapatrzenia wyrwało ją pukanie do drzwi... Wydawało jej się, że to nie do jej pokoju... Lecz pukanie nasiliło się, przerywając interesującą obserwację pogoni załogi kelnerskiej za sympatycznym pieskiem, biegającym pod leżakami i obijającym się o nogi siedzących. Za pieskiem wbiegła zapłakana dziewczynka z warkoczykami – chyba właścicielka, niesfornego zwierzaka. Ktoś jednak puka ! Wstała niechętnie, odrzuciła ciepły pled i potykając się o nie rozpakowane bagaże, podążyła w stronę drzwi. Otworzyła. Nikogo nie było, a na eleganckiej tacy stojącej na podłodze leżało kilka róż, obsypanych kroplami wody... Obok leżała koperta, jedna kropla spływała z niej leniwie... Koperta miała delikatną fakturę, a nawet zapach czerpanego papieru, delikatne złotawe żyłki przecinały kredową powierzchnię. W środku znajdowało się Zaproszenie, napisane dużymi złoconymi literami. „To musi być zupełna pomyłka..., nie znam tu nikogo” – pomyślała „ Z pewnością ktoś pomylił drzwi...” Lecz zwykła ciekawość kazała jej delikatnie otworzyć pierwszą stronę... Serce jej zadrżało, bo ujrzała wypisane piórem swoje imię... „ Do mnie? Ale kto i po co...” ...Siedziała na drewnianym palu, patrzyła na płynące w oddali statki. Było ciepło, słońce chyliło się coraz niżej, na plaży wciąż kręciło się sporo osób. Ale ten luksus i to miejsce ją w jakiś sposób męczyło, mimo że tak chciała samotności i odpoczynku.. ”Mogłam, wynająć jakąś cichą kwaterę” W oddali zawyła syrena, na piasku mewy czekały może na kawałek ciasta...? Nie miała przy sobie... Gdzieś w oddali , grała gitara, gdzieś słychać było kobiecy śmiech, strzelił nawet korek od szampana...? Poczuła się strasznie samotna i taka bezbronna... Morze szumiało uspokajająco... Fala, za falą, wciąż i wciąż... Patrzyła na taflę wody, przed oczami przewijały się różne obrazy, myśl goniła myśl, dając zapomnienie. Ile tak siedziała zapatrzona i zamyślona, oderwana od reszty? Tylko ona i morze... W pewnym momencie poczuła czyjś wzrok... Odwróciła głowę. Wydało się jej, że w oddali, jakaś znajoma sylwetka, że przez chwilę poczuła znajomy zapach..., przez chwilę choć daleko wydało jej się, że róże... ...Ten zapach - pomyślała i popatrzyła przed siebie. Kiedyś, ktoś, gdzieś... Pachniał tak samo... Tłum ludzi i spojrzenie w spojrzenie... Uśmiechnął się, podaną dłoń, lekko przytrzymał, potem pocałował. Pamięta, że miał jakiś smutek w oczach i ładny zapach... I umiał słuchać, gdy mówiła, słuchał i patrzył... Tak inaczej. Potem opowiedział trochę o sobie, dlatego ten smutek w oczach, był uzasadniony. A potem były listy, telefony i spotkania, nawet ukradkowy pocałunek... I dużo opowiadał o Juracie, bo lubił ją bardzo. Był inny..., a może tylko był wyidealizowanym obrazem w jej głowie? ...Mówił jej że ładnie pchnie i zawsze pochwalił sukienkę, śmiała się wtedy... Polubiła go, może nawet bardzo, a może polubiła swoje własne marzenia? Potem napisał, że jest bardzo zajęty, gdy się spotkali, odwracała oczy, żeby nie widział łez. Przeczuwała, że już więcej go nie zobaczy... Miała rację, dni były puste, bez listów, telefonów... Sama nie wie, dlaczego tak bolały myśli o nim... Nic jej nie obiecywał... A jednak, miała nadzieję, na coś niezwykłego. Czy była głupia? Nie, to tylko emocje jej serca. Teraz po roku, przyjechała do Juraty. Ciężko zarobiła na ten luksus. Sama nie wie dlaczego właśnie tu, a nie gdzie indziej... Usłyszała czyjeś kroki na piasku, odwróciła głowę... Więc jednak nie myliła się... - To niemożliwe... - wyszeptała Ujął jej dłoń i pocałował. Stali przez chwilę nieruchomo. Nigdy nie była pewna, czy jego oczy były niebieskie, czy może szare... Uśmiechnęła się, chyba bardziej do wspomnień, niż do niego. - Co tutaj robisz? - spytała i lekko wysunęła swoją rękę z jego dłoni. Bała się, że jak zwykle, jej głos wyrazi tak wiele. - Co tutaj robisz? - odpowiedział - Tyle mi opowiadałeś, że przyjechałam, sama nie wiem dlaczego? Prawdę mówiąc, męczy mnie to miejsce. Za dużo hałasu, przepychu i ludzie tacy nadęci. Skąd też wiedziałeś, że ja tu będę? - Pracuję w wywiadzie - zaśmiał się - Zadzwoniłem do twojej firmy, nie musiałem nawet specjalnie wypytywać, twoja koleżanka powiedziała, że wyjechałaś chyba na Hel. - Hanka..., zawsze wszystko wypaple, dlaczego dzwoniłeś? - Czy zawsze wiesz, dlaczego coś robisz właśnie w danej chwili? - Chodź, nie będziemy tu tak stali bez końca, masz zamoczone buty - pozwolił, żeby pierwsza zrobiła krok. Szli w milczeniu, nawet nie próbował dotknąć jej dłoni, bał się, że nie pozwoli na to. A w końcu dlaczego by miała. On ją zgubił... Nie chciał jej ocalić, chociażby na chwilę. Popatrzył na nią. Nic się nie zmieniła. Włosy miała dłuższe, chyba zeszczuplała i widział to wyraźnie, że była smutna i zmęczona. - Patrzysz na mnie - powiedziała - Patrzę, tak dawno cię nie widziałem... - Bo nie chciałeś - w jej tonie była nuta złośliwości Przystanął zdezorientowany. - Tak, nie chciałem, a może tak bardzo tego chciałem, że strach, że skomplikuję Ci życie, był silniejszy od wszystkiego Żachnęła się, odwróciła głowę, jej oczy błyszczały - Zaproszenie mnie na kawę, już było komplikacją - spojrzała na niego i nagle zapragnęła dotknąć jego policzka swoją dłonią. - Róże są piękne, tajemnicza koperta pachniała Tobą, pamiętałeś, że lubię je w takim kolorze... - próbowała rozładować napięcie... - Dlaczego mnie zagubiłeś? - spytała nagle Onieśmielała go jej szczerość. - To życie nas pogubiło... - Nie chciałeś mnie ocalić, dla mnie samej,…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych