Krótka historia o Księciu.
To pierwszy tekst jaki spłodziłem O Księciu. Dla mnie cokolwiek ważny;osobisty. W przyszłośći pewnie napiszę coś jeszcze. O Księciu.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nikt tak naprawdę nie wie skąd pochodził Książę. Nikt też nie wie czemu wszyscy nazywali Księcia Księciem. Książę pewnego dnia po prostu przybył a z nim jego zamek. Książę usytuował swoje zamczysko na skraju miasta i wiódł w nim samotny żywot. Czasami wychodził do pobliskiego burdelu zaspokoić swoje potrzeby czysto fizjologiczne nad czym szczerze ubolewał bowiem brzydził się swej zwierzęcośći. Podczas jednej z tych wypraw napotkał na swej drodze Żebraka. Żebrakowi wystarczyło jedno spojrzenie w smutne oczy Księcia po czym rzekł do młodzieńca: -Czyżbyś ubolewał nad tym że zmierzasz do burdelu zaspokoić swe żądze? -Tak Żebraku-odpowiedział szczerze Książe- nad tym właśnie ubolewam. -Nie masz nad czym ubolewać. W całym mieśćie o tej porze mężczyźni zbierają się własnie w tym burdelu do którego zmierzasz zaspokoić swą żądzę i odprężyć zmęczone codzienną pracą ciała. -Wiem. -Czemu więc ubolewasz? -Tego już nie wiem tak dokładnie czcigodny Żebraku. -Może żeby było ci raźniej powędrujemy razem? -Byłybym zaszczycony Żebraku. Nwet mi czasami doskiwiera samotność. Twoje towarzystwo na pewno dobrze mi zrobi. -Jest jednak problem drogi Książe. -Nie widzę żadnych przeciwwskazań czcigodny Żebraku. Twoje towarzystwo jest mi mile widziane, -Problem drogi Książe natury czysto finansowej, -Więc nie pójdziemy. -Myślałem-zajakał się żebrak chwilowo, po czym odrzekł dalej kwiecistą Żebraczą mową-że kto jak kto ale ty czcigodny KSiąże umiesz pokonywać problemy natury finansowej, Książę zamyslił się po czym odrzekł. -Dziwna jest natura problemów natury czysto finansowej, -Zaiste i zaprawdę. -Cóż...-Książe ukrył się w cieniu pobliskiego budynku, chcąc ukryć swe zakłopotanie po czym odrzekł, sztuczno-asertywnie-Nie Żebraku. Nie opłacę twoich kurewskich przyjemnośći. To nie etyczne a poza tym sprzeczne z dwoistością twojej Żebraczej natury. -Pierwszy raz słyszę o dualiźmie mojego charakteru czcigodny Książę!-odparł zdumiony Żebrak poprawiając cierniową koronę na głowie. -Ty Żebraku jesteś królem ludu i jednostek. Wyrzekłeś się wszystkiego co doczesne by służyć swą mądrością która nie zna granic i jest większa od całego Królestwa! Nie mogę patrzeć jak tarzasz się z kurwami stękając jak pies i to za moje pieniądze! To niszczy majestat twej wielkiej przenikliwośći. -Nie musisz patrzeć. Możesz być w innym pokoju, -Hmm....Masz rację Żebraku. Więc obaj udali się w tamtą noc pozbawioną gwiazd do burdelu usytuowanego w centralno-zewnętrzej części miasta, Postanowili wypić troszkę wina wpierw bowiem pora była wczesna. -Wytłumacz mi mą dwoistość Książę-poprosił Żebrak gdy zdjęli już płaszcze i siedzili przy stoliku czekając na wino. -Nie mam ochoty. Żałuję że tu przyszliśmy i w ogóle rozczarowujesz mnie Żebraku. -Nie masz ochoty na uciechy cielesne,? -Gdybym odpowiedział że "nie" byłoby to nielogiczne. Jak można nie mieć ochoty na uciechy. -Wielcy ludzie gardzą uciechami pono. -Uważasz że jestem wielkim człowiekiem? -Chyba tak Książe. -Jak można być nie pewnym rzeczy tak epickiej?! -Pamiętaj młodzieńcze, w życiu niczego pewnym być nie można. -NAwet miłośći? -Miłośc jest dobra dla słabych. -Naprawdę tak uważasz Żebraku.? -Nie. Nie jestem tego pewny. -Jak to? -Przed chwilą powiedziałem że w życiu niczego nie można być pewnym. -Czemu nazywają cię Żebrakiem? Nie widziałemżebyś żebrał. -Nie widziałeś wielu rzeczy. Młody jesteś KSiąże. -ALE MAM BYSTRY WZROK-ryknął zdenerwowany Książę, po czym odgarnął długie włosy z czoła-wybacz. Należy ci się szacunek. -Nie okłamuj się. -NIe rozumiem? -Ty nikogo nie darzysz szacunkiem. Wszystkimi gardzisz. Nie ukrywasz tego przed kobietami. Czemu ukrywasz przed przyjacielem,?! -Przyjacielem? Znamy się zaledwie pare chwil. -Czy przyjaźn wymaga czasu? -Wymaga poznania. -Myślałem że jesteś bardziej skomplikowany książe. -Mylisz się jeżeli uważasz że kiedykolwiek nie myliłeś się co do mojej osoby, -Pieprzysz bez sensu-stęknął Żebrak. Kurew przyniosła im wino, połozyła je , otworzyła po czym nalała do ich kubków.
-Zarzucasz mi prostotę a sam wszystko upraszczasz.....Ty stary pierdzielu! -Prostota nie wyklucza mądorośći. Raczej ją narzuca. Choć, nie jestem tego pewny, -Wymagasz ode mnie skomplikowania czy prostoty?!Przestaję już cię rozumieć! -Niczego od ciebie nie wymagam. -Wątpisz we mnie. -IStotą wiary są wątpliwośći. -Przyznaj. Zależy ci jedynie na mojej fortunie. -A więc powiadają prawdę żeś bogacz i burżuj. -Pieprzą od rzeczy. -Mówiłeś że masz fortunę. -Mówiłem ci tylko że ci na niej zależy. Żebrak uderzył w stół, wstał i krzyknął tak że wszyscy usłyszeli w sali. -Oto ty książe. Samotny głupiec, gardzący wszystkimi, wyzbyty uczuć poszukujący zabójcy dla swej tęsknoty. oBYŚ szczezł! Książe poprawił swój płaszcz, odgarnął czarne włosy i syknął: -Odejdź, biedaku. -Oto dwoistość mej natury. Nienawidzę cię i gardzę tobą. Zaiste sprzeczne uczucia ! -Jesteś niedojrzały emocjonalnie Żebraku. Znamy się od godziny a mówisz takie rzeczy, -Hahaha-żebrak popatrzył z politowaniem na Księcia po czym wyszedł z sali na ulicę gdzie choć było ciepło, sypał gęsty śnieg. Książe samotnie sączył wino i zastanawiał się czemu wszyscy tak szybko go znienawidzają. Zastanawiał się też pijąc to wino czemu całe jego życie to tułaczka gdzie jego jedynym towarzyszem jest zamek. Wtem do sali wbiegł rycerz w pełnej zbroi płytowej, z hełmem , tarczą i mieczem trzymanym w lewej dłoni. Po chwili uklęknął na kolano i zaczął się modlić. Po siódmym odmówieniu tych samych wersów Księgi padł martwy. Para kurew podeszła do niego i sprzątnęła jego zwłoki wyrzucając je gdzieś na śmietnik. -Kolejny Rycerz-usłyszał złośliwe syknięcie gdzieś z głębi sali Książe. W Księciu chuć już wezbrała. Od tygodni nie dał upustu swym żądzom odkładając wyprawę do burdelu z dnia na dzień. Rozejrzał się za jakąś ładną ladacznicą gdy nagle drzwi główne rozwarły się z hukiem i do sali wkroczyła bardzo gruba i niska kobieta od długich lokach opadających na twarz i brzuch. Przed nią wybiegły dwa koty i zaczęły głośno krzyczeć śpiewnymi głosikami nimf. -Oto Unella Hekatane III ! Okażcie damie szacunek należny najlepszej łowczyni wampirów od czasu Ordonalla ! Wasze miasto uwolnione jest teraz od mocy Cienia! LEcz zważajcie by damie dobrze w waszych progach się wiodło! I pamiętajcie że lubi ona żreć więc niechaj żarcia wam nie zabraknie!!! Unella Hekatane III kopnęła oba koty tak że zostały z nich jedynie dwie krwawe papki na śćianie. Nikt po dziś dziń nie wie czemu Unella tak zrobiła bowiem koty raczej nie zawiniły. Książe widząc Unellę poczuł że chuć go opuszcza. Postanowił wyjść z burdelu i poszykać szczęśćia w nocnym mieśćie. Wiedział , że go nie znajdzie bowiem nocy jego życia nie dane było uświadczyć szczęśćia. Zaczął więc wracać do swojego zamku. Szedł że przez las gdy usłyszał dziwne jęki. Zaciekawiony bez trudu rozponał dzwięki namiętnośći. Porzucił myśl o poszukiwaniu źródła dźwięku. Radośnie odkrył że chce mu się spać. Wolał sen od jawy. Położył się samotnie w swym łóźku, popłakał trochę jak zawsze przed zaśnięciem i gdy już miał usnąc rozbudziły go dzwięki owej lesnej namiętnośći."Nie usnę"pomyślał. I wyszedł do lasu poszukać kochanków. Szybko odnalazł jasknię z której dochodziły odgłosy. Znalazł w niej kobietę w wieku lat około 90. Dopiero później ujrzał chłopca, który leżał pod matroną. -Kim jesteś-syknęła gniewnie MAtrona. -Twoją śmiercią odrzekł Książe. Wyją sztylet i odcią kobiecie piersi. Rzucił je krukom do zjedzenia. Tak samo jak oczy. Kobietę zaś okaleczoną zaprowadził wgłąb jaskini gdzie po dziś dzień tuła się nie mogąc znaleść wyjścia. "Teraz usnę" pomyślał Książę. Zanim jednak usnął zaczął rozmyślać o starych ludziach. Zaczął jak co noc w takich chwilach przemawiać do śćiany naprzeciw niego. Zwał ją Joanną. -Powiedz mi Joanno czemu ludzie starzy są tacy źli i pełni żułci? Śćiana jęknęła: -Nie chce mi się z tobą dziś rozmawiać KSiążę. Czemu nie znajdziesz sobie kobiety? -Kobiety to kurwy, Joanno. -Nie ładnie tak o nich mówić młody człowieku!-krzyknęła zdenerwowana Joanna. -Starczą mi te w burdelu. A rozmawiam wieczorami z tobą, O tak. To mi w zupełnośći starczy,-rzekłd dumnie i buńczucznie Książe ze swojego łoża. -Twoje łóżko jest łóżkiem małżeńskim. -Prawda, takim je stworzyłem, -Czemu?-szepnęła z nadzieją śćiana, -Nieraz tworzę różne rzeczy zupełnie się nie zastanawiajać czemu je takimi tworzę-ziewnął obojętnie KSiążę. -Och Książę, twoja samotność kiedyś cię zabije. Kto mnie wtedy będzie zabawiał rozmowami...? -Nie mogę znaleść przyjaciela. Otaczją mnie sami idioci. Nie mam z nimi wspólnego tematu, -Gdybyś wiedział co inni o tobie myślą...-jęknęła namiętnie Joanna, -Mówiłem ci już wiele razy że gówno mn ie obchodzi co inni o mnie myślą-fuknął Książe i gniewnie przewrócił się na łóżku. -Nieczego więc nie oczekujesz od życia? -OCzekuję miłośći i zrozumienia. Zaspokojenia tęsknot. -GArdząc inymmi nie urzeczywistnisz tych marzeń KSiążę. -Nic nie poradzę że inni zasługują jedynie na pogardę.Są ograniczeni. Nie ma w nich wrażliwośći. -Będziesz tedy wędrował do końca swego pustelniczego życia wraz z tym przeklętym zamkiem-warknęła zdenerwowana już Joanna. Książę popłakał jak co wieczór do poduszki po czym usnął.
Następny dzień spłynął na niego morzem rozpaczy. Obudził się i krzyknął: -Jestem sam! Rozejrzał się dookoła i ryknął: -Na Bogów czy nikogo nie ma w tym zamku?! ODpowiedziała mu ponura cisza. KSiążę zachlipiał, zszedł schodami do kuchni i postanowił zrobić sobie śniadanie. -Ale przecież ja nie jestem w ogóle głodny!-krzyknął młodzieniec Lecz zrobił sobie dwie kanapki z łososiem bowiem stwierdził ponuro że czas upłynie mu szybciej. Będzie miał co robić. Zeżarł je szybko, łapczywie i nerwowo. Łykając ostatni kęs miał łzy w oczach. Wybiegł nagi tak jak go natura stworzyła na wrzosowisko przed swym zamkiem. -Na Boga czy tu też nikogo nie ma?!!? USłyszał lecki, delikatny , ledwie słyszalny śpiew. Zbiegł po zboczu, aż całkiem już zmarznięty bowiem nie posiadał w ogóle odzienia dotarł nad strumyk płynący leniwie wśród wrzosów. Tam ujrzał ją po raz pierwszy. Uklęknął , ukrył twarz w dłoniach. Ona rozebrała się i zanurzyła w strumyku -Wskakuj-szepnęła jakoś tak miło. -Wybacz mi mą nagość-wyjąkał zażenowany. -No chodź-prawie jęknęła. Książę wskoczył do wody. Dobrze pływał. Zaczął ją gonić. Ale ona cały czas się oddalała. Złapał ją za kostkę i nagle poczuł śluź na wewnętrznej stronie dłoni. Trzymał za płetwę jaką śmierdzącą, dużą rybę. Wyskoczył na brzeg i zwymiotował swą frustrację. Przemarznięty, zmęczony i zapłakany wrócił do zamku. TAm spotkał Żebraka. -Widzę że natura hojnie cię obdarzyła drogi Książę. Młodzieniec pospiesznie się odział, otarł łzy i warknął: -Czego chcesz Żebraku? -Rozmawiałem z Joanną... -I..?! -Myślę że potrafię spełnić jedno z twych pragnień. -Jakie, drogi Żebraku?-spytał już miło i z nadzieją młodzieniec. -To najważniejsze! -Nie wiem jakie jest najważniejsze-odpowiedział i uświadomił sobie KSiążę. -Cóż, gdy będziesz wiedział pomogę ci- powiedział Żebrak i zaczął wracać w stronę miasta. -CZekaj! -Już wiesz? -Tak! Chcę by mnie zrozumieli. -Tego nie jestem w stanie zrobić. -Powiedziałeś że spełnisz moje pragnienie. -Tak, To najważniejsze. -Więc potrzeba zrozumienia jest moim największym pragnieniem! -Gówno prawda! Nikt nikogo na tym świecie nigdy nie zrozumie nikogo! -Może! Ale to jest moja największa potrzeba! A ty obiecałeś ją spełnić! -Nic ci nie obiecałem, młodziku! -Spójrz w moje oczy Żebraku,,,Powiedz co w nich widzisz..-szepnął jakoś dziwnie Książę. Żebrak spojrzał, otworzył szeroko usta i wyjąkał: -Widzę mrok Książe. Wir jeziora w którym kołuje nienawiść i pogarda. Gniew. Dobyli mieczy. -Zabiję cię Żebraku. -Zabijanie nie jest w twojej naturze, młody Książę. -Nie znam swej natury-odrzekł Książe i zaczął się zbliżać w stronę Żebraka. -Otóż to chłopcze! Chcesz by zrozumieli cię inni sam zaś się nie rozumiesz!-zaryczał dumnie i donośnie Żebrak. -Sprawisz że zrozumię siebie?-zapytał jakoś tak dziwnie sztucznie Książę. -Niestety chłopcze. To jeszcze trudniejsze od sprawienia by zrozumieli cię inni. -Więc cię zabiję... Żebrak nawet nie próbował walczyć bowiem znał umiejętnośći szermiercze Księcia. W geście ostatecznej obrony zawył kładąc się na ziemi: -Nim minął 2 dni będziesz zakochany! Obiecuję! Nie zabijaj mnie! Błagam! Młodzieniec dostawił miecz do piersi drżącego Żebraka: -Dwa dni. Jeżeli nie poczuję miłośći...Znajdę cię i zabiję. Żebrak udał się psopiesznie w stronę miasta, Książe wrócił do zamku. Ubrał się w swoje najlepsze szaty, zapiął włosy w kucyk spadającyy luźno za pośladki i postanowił przejść się nad strumyk. Tym razem szedł znacznie dłużej. Gdy był na miejscu na świecie panowała już Noc. Położył się pod dębem i patrzył w gwiazdy.
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil PonuryHipis
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…