Wróć do katalogu

Książę z zupy

O Gosi i jej przygodach sercowych

miczuteo, opublikowano , 11 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Gosia jadła kanapkę z kurczakiem i pomidorem. Był z niej taki obżartuch. Wszyscy wkoło o tym mówili. Za jednym razem potrafiła wciągnąć taki ogrom żarcia, jaki dla przeciętnego konsumenta wydawać się mógł zabójczy. Jadła ze smakiem i co najważniejsze w ogóle nie tyła. Jej rodzice podejrzewali, że może ma tasiemca albo jakiegoś innego pasożyta, ale gruntowne badania wykazały, ze Gosia to wyjątkowy fenomenalnie okaz zdrowia. - Ty nie przesadzasz z tym jedzeniem? – wołał raz za razem ojciec – wszystkich nas puścisz z torbami - Jak jej smakuje niech je, co się czepiasz? – gasiła jednak złość starego babcia Helena, jego teściowa – Dobrze, że nie pije albo nie bierze innych świństw, tyle się teraz o tym mówi - Mogę prosić o dokładkę – odpowiadała na to dziewczyna w ogóle nie słuchając wywodów swoich bliskich. Ojciec i matka bardzo się martwili, ale wszyscy dookoła mówili im, że to nic groźnego skoro dziewczyna nie przybiera na wadze, że przejdzie jej, że przesadzają. Stryjek Stefan, który zawsze miał wyjątkowy dryg do interesów, zwęszył nawet możliwość zarobku na talencie swojej bratanicy: - Ona powinna wystąpić w konkursie, pobić rekord Guinessa – uniósł się przy rodzinnym stole, kiedy odwiedził pewnego dnia rodzinę swojego brata - Najpierw niech skończy studia – oponowała matka - Marnujecie dziewczynę – krzyczał purpurowy na twarzy stryj - Boże, ludzie – uderzył pięścią w stół ojciec – ona wpierdala jak słoń. Pewnej nocy nas wszystkich zeżre - Tatku, czy możesz mi otworzyć ten słoik? – odezwała się natomiast zupełnie odłączona od świata Gosia – Mam ochotę na ogórki - Gocha!!! – stanowczym tonem zwróciła się do dziewczyny matka – może ty jesteś w ciąży? - No mamuś, wiesz co? – odpowiedziała z pełną buzią Gosia. Jadła właśnie łazanki. - Żaden chłopak cię nie będzie chciał jak będziesz tyle jadła – powiedziała ciocia Ela. Sama była otyła i wiedziała, co to znaczy. O stryjka Stefana musiała walczyć jak lwica. Właściwie kupiła go za nowe ferrari. Wujkowi było wszystko jedno. Kochał samochody i mógł poświęcić serce i reputację wśród znajomych, dla których piękno i chudość to nierozłączna para telewizyjnego show. Generalnie, oni wszyscy dużo mówili o tym, dlaczego Małgośka tak dużo ciągle wpycha w siebie pokarmu. Nikt z rodziny nie znał jednak rzeczywistego podłoża jej zachowania. Również psychologowie, do których chodziła nasza bohaterką, formułujący swoje teorie o niskim poczuciu własnej wartości i kompensacji seksualnych potrzeb na jedzenie, nie byli bliscy odkrycia prawdy. Dziewczyna bowiem tak jak normalna młoda kobieta miała ochotę na płciowe zabawy i była świadoma swoich popędów. Co więcej, zaspokajała te fantazje, mimo że nikt dookoła o tym nie wiedział. Nikomu o tym nie mówiła, bo bała się, że ludzie będą uważali ją za wariatkę. Pewnego dnia po prostu, kiedy jadła krupnik, w tafli wody zupiej ujrzała jego – pięknego księcia o tajemniczych oczach. Weszła więc do środka tej pospolitej potrawy uchodzącej w ujęciu stereotypowym jako pierwsze danie obiadowe: - Cześć mała – powiedział książę, kiedy już Gosia znalazła się w zupie – fajnie, że wpadłaś - Cześć – odpowiedziała niepewnie dziewczyna - No co się boisz. Siadaj na pufie - Kim jesteś? - Przyjacielem, chcę twojego szczęścia Młodzi padli sobie w objęcia pośród gęstych traw krainy zupiej - Muszę wracać – rzekła melancholijnie po wszystkim dziewczyna – już pewnie nigdy się nie zobaczymy - Nie wiem – odpowiedział tajemniczo chłopiec Leżeli nago jeszcze pół godziny patrząc sobie namiętnie w oczy - To idę – powiedziała w jednej chwili Gosia i wstała - Wypatruj mnie we wszystkich potrawach, które jesz – rzekł na do widzenia książę Mijały kolejne miesiące. Gosia ciągle jadła, wzdychając do wszystkiego, co następnie przechodziło przez jej przewód pokarmowy. Co jakiś czas książę pojawiał się i zapraszał dziewczynę do siebie na miłosne igraszki. Ona jednak chciała więcej. Chciała ciągle i ciągle wtulać się w pierś księcia z zupy. Ubzdurała sobie nawet, że kiedy go dotyka stają się razem słońcem i księżycem. Niemniej, musiała też wykonywać codzienne obowiązki. Chodzić na uczelnię i robić referaty. Pomagać wieszać firanki i prać dywan. W każdej wolnej chwili starała się coś jeść. Wyglądało to czasami naprawdę zabawnie, kiedy idąc do Biedronki, Gosia wpatrywała się w jedzoną przez siebie bułkę z masłem jak społeczeństwa pierwotne przyglądają się naszym wspaniałym, zachodnim wynalazkom technicznym. Książę zapraszał ją do siebie nieregularnie. Po prostu, kiedy mu się chciało. Ona oficjalnie nie wymagała niczego od księcia, ale skrycie marzyła o dalekiej z nim podróży do miejsca, w którym pogoda zawsze dopisuje, nie ma chorób, samopoczucie zawsze jest pełne radości a człowiek nigdy nie ma dość drugiego człowieka, ciągle chce z nim współpracować i bawić się z nim śmiejąc się wesoło. W domu tymczasem rodzice Gosi podjęli pewne kroki, aby ratować córkę: - Postanowiliśmy z matką – zaczął ojciec uroczystym tonem, kiedy nasza bohaterka wróciła z uczelni do domu – postanowiliśmy, że sfinansujemy ci operacyjne zmniejszenie żołądka. Gosia stanęła jak wryta. Klucze wyleciały jej z rąk na drewnianą podłogę w przedpokoju wydając charakterystyczny

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych