Kulka
rzeczywistość odbita w krzywym zwierciadle, podbarwiona i przepuszczona przez maszynkę do robienia snów.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Od momentu, kiedy przestała być małą dziewczynką została skazana na bezowocną walkę. Niczym Syzyf, co drugi dzień stawała z różową bronią w dłoni, opierała nogę na wannie i ruszała do walki. Ze skupieniem i językiem wychylającym się spomiędzy warg, mydliła swoje dolne kończyny i przystępowała do działania. Nie raz i nie dwa, wychodziła z tej walki poraniona. Pozwalała by żrący krem wypalał jej delikatną skórę pod pachami, mimo że pachniał niewinnie brzoskwiniowo i ubrany był w tubkę z napisem: z dodatkiem zielonej herbaty. Oprócz tego, co kilka dni przystępowała do bezlitosnego pozbywania się pojedynczych zbędnych intruzów z linii brwi. Spokoju nie było też w okolicy bikini, nawet tam rozprzestrzeniał się wróg. Walka trwała długo, podcinanie, skubanie, wyrywanie, depilowanie… Codziennie jakaś część ciała, i od nowa. Tony kłębków, kołtunów, splątanych i nikomu niepotrzebnych, irytujących i znienawidzonych włosów lądowały nieprzerwanie na wszystkich zakątkach ziemi, w śmietnikach i rurach odpływowych. I tak bez końca.
Zniewolona irracjonalną potrzebą bycia gładką, nie umiała powiedzieć sobie dość. Mimo, że czasami chciała się zbuntować i pozwolić, by włosy wyrosły w tych wszystkich miejscach, które natura oddała im w panowanie. Wystawić nagie ciało, jak białą flagę i poddać się- to było kuszące. Nie przewidziała jednak, że pewnego dnia jej fantazja zostanie spełniona.
W jakiś niewytłumaczalny sposób ktoś przewrócił jej życie do góry nogami. Dosłownie, o czym zdała sobie sprawę, gdy spojrzała na swoją sypialnię z pozycji pająka. Mówiąc jaśniej, pewnego, niezwykle pochmurnego dnia obudziła się unieruchomiona i przytwierdzona przez jakieś tajemnicze siły do sufitu. Tylko jedno oko mogła otworzyć by stwierdzić, że cały świat stanął na głowie. Drugie oko miało ciasno sklejone powieki. Im bardziej świadomość dochodziła do głosu, tym więcej przerażających faktów dostrzegała. Po pierwsze miała skrępowane ręce i nogi, z trudem oddychała, ponieważ coś ściśle opinało jej klatkę piersiową i wrzynało się w skórę. Kiedy próbowała się ruszyć, poczuła przeszywający ból i narastającą panikę. To najgorszy sen w moim życiu, pomyślała i spróbowała potrząsnąć głową. Kolejna fala bólu udowodniła jej, że się myli i to jednak nie sen. Oddychała coraz szybciej, rozpaczliwie szukając odpowiedzi na to co stało się z jej ciałem. Dlaczego wisi nad swoim łóżkiem, skrępowana i pozbawiona możliwości decydowania o sobie? Czy została uwięziona przez jakiegoś szaleńca? Nie znalazła na to pytanie odpowiedzi, nie zdążyła, coś innego wprawiło jej myśli w szaloną gonitwę. Otóż jednym okiem o ograniczonej widoczności udało się jej dostrzec coś, od czego przeszedł ją dreszcz sprawiając jeszcze większy ból i dręcząc jeszcze bardziej i tak już zmęczone, biedne, wiszące jak szynka ciało. Była skrępowana, ale nie żadnymi linami, sznurami, tylko własnymi włosami. Gigantyczne zwoje włosów miały swoje źródło w jej ciele. Ironia tkwiła w tym, że nie poddała się dobrowolnie, tak jak o tym marzyła w tych rzadkich chwilach niepoczytalności. To największy organ jej organizmu pokonał ją kiedy spała i spętał pozbawiając jakiejkolwiek możliwości wyplątania się z tej sytuacji. To co zwykle było oznaką, symbolem piękna i płodności, teraz więziło ją przytwierdzoną ściśle do sufitu sypialni. Poczuła obrzydzenie, gdy zdała sobie sprawę w czym tak naprawdę się znajduje. Splątane włosy, nie tylko z głowy, brwi i rzęs, ale i nóg, pach i miejsc najbardziej intymnych, tworzyły obrzydliwy kołtun we wnętrzu, którego została uwięziona niczym przysmak dla jakiegoś potwora. A włosy, pchały się do wszystkich jej otworów, jak rozumne istoty mogące spodziewać się nieobliczalności ofiary gotowej wykorzystać, każdą okazję by uciec. Kiedy wyobraziła sobie jakiś niesforny skręcony kłak wypełniający jej usta, ciałem wstrząsnęły silne torsje ciągnące za sobą kolejną falę bólu. Nie wiadomo, czy to ruch, czy też dziwny dźwięk jaki wydawały włosy, coś na kształt szelestu, wywołały z mrocznego kąta przerażający cień. Na jego widok, biedne wybałuszone oko straciło ostrość i uroniło jedną łzę. Słona kropla sprytnie ześlizgnęła się spiralnym ruchem po włosie i cicho upadła tuż przed cieniem, który zatrzymał się w kałuży bladego światła pośrodku pokoju i pozwolił sobie na nabranie konturów.
Wielki robak o wszelkich cechach krótkowidza stanął pod kołtunem i zaskrzeczał: -Nazywam się Wsza Wanda i uwierz mi, że to co robię
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil A.S.
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…