Wróć do katalogu

Lady of the flies

Uwielbiały ją. Jak mogło być inaczej? Przecież była ich Panią, ich królową, ich władczynią. Ile to już muszych pokoleń narodziło się, przeżyło swoje życie i umarło przy niej? Ciężko powiedzieć. Ale czy to ważne?

T.R.Weich, opublikowano , 7 min czytania, 4,7 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

Lady of the flies

Uwielbiały ją. Jak mogło być inaczej? Przecież była ich Panią, ich królową, ich władczynią. Ile to już muszych pokoleń narodziło się, przeżyło swoje życie i umarło przy niej? Ciężko powiedzieć. Ale czy to ważne? Muchy, w każdym bądź razie, nie zawracały sobie swoich główek takimi rzeczami. Ich życie było zbyt krótkie, śmierć zbyt gwałtowna, pamięć natomiast nie sięgała daleko. Jedno wiedziały na pewno, że ją kochają. Aż do chwili kiedy się zjawiła, ich życie było bezsensowne, niepotrzebne mogło by się wydawać, nawet niepożądane. Rodziły się gdziekolwiek, żyły jakkolwiek i tak samo umierały. Teraz to wszystko jest już przeszłością. Mogą tu wrócić po morderczym dniu, usiąść na jej ręce lub nodze, lub jakiejś innej części ciała Wiedziały bowiem, że ona na pewno ich z siebie nie zgoni. Nawet specjalnie dla niech zdjęła ubranie, żeby w ten sposób udostępnić więcej miejsce dla każdej z nich. Ich społeczność tak się rozrosła, że aby choć na chwilkę któraś z nich mogła usiadła na swojej Pani, stale muszą się zmieniać. I tak raz jedna lata wokół swojej Pani, raz inna. To ona stworzyła tę muszą społeczność. To ona spowodowała, że w ogóle taka społeczność mogła zaistnieć. Ona ich karmi, ona obdarza ich miłością, jaką jeszcze żaden inny człowiek nie darzył muchy, ona je wychowuje. Wdzięczne są jej za to wszystko i gotowe w każdej chwili umrzeć za nią, i dla niej jeśli zajdzie taka potrzeba. Ona nie była taka jak inni ludzie, którzy kiedy tylko widzą jakąś muchę, w tej samej chwili rozglądają się za łapką na muchy, gazetą, albo jakąś inną bronią. Niektórzy z nich rozpylają w powietrzu różne trucizny, inni wieszają zapachowe paski z klejem. Pułapki, z których nie ma ucieczki, a na których czyha śmierć. Ludzie ci potrafią potem godzinami przyglądać się, jak ich biedne musze siostry umierają. Inni łapią muchy, wyrywają im skrzydła i nogi, i tak zostawiają bez jedzenia, bez wody. Czasem któryś wrzuci taką cierpiącą muchę w pajęczynę, gdzie czeka wygłodzona bestia, ale taka śmierć może wydawać się wybawieniem dla much, które bez nóg i skrzydeł nie mogą nawet zabrzęczeć, żeby ogłosić światu o tym, jak okrutni się ludzie. Zaczyna się kolejny muszy dzień, a kiedy się skończy, muchy bzycząc, znowu będą mogły wrócić do siebie. Do swojej pani. Do domu. Przez gąszcz drzew przedzierało się dwóch mężczyzn. Wybrali się wczesnym rankiem do lasu na grzyby. Te nadmorskie lasy słynęły z urodzaju maślaków. Za parę dni skończy się ich turnus i chcieli nazbierać trochę tutejszych delicji, aby je zasuszyć. Wstydem by przecież było pokazać się sąsiadom bez porządnej ilości zasuszonych grzybów. Żony nie chciały, o tak nieludzkiej porze, zrywać się z pościeli, więc poszli sami. - Już widzę moją Teresę, jak pawi się przed sąsiadami, ileż to ona grzybków nazbierała. Zawsze tak robi, ale chodzić po lesie i zaglądać pod każdy krzaczek to się jej nie chce. Woli się wyspać. - Powiedział jeden z mężczyzn. Miał około pięćdziesiątki, łysinę i okulary. Ubrany był w spodnie od dresu i ortalionową kurtkę na wypadek, gdyby zaczęło padać. - No to już wiem dlaczego te nasze panie tak przypadły sobie do gustu. - Przyłączył się do narzekań drugi z panów. Ten był parę lat starszy od swojego towarzysza wyprawy, wyglądał jednak młodziej. Nie nosił okularów i nie miał łysiny. Zresztą w życiu też mu się lepiej układało. - Popatrz Antoni! - Zatrzymał się młodszy. - Co to, grzyba giganta znalazłeś? - Nie, to tylko but. Damski trzewiczek. Wygląda na dość nowy. -

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych