Lato (Przepowiednia)
O romansie, miłości. Oczywiście o kobiecie. I jeszcze o czymś innym...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Postanowiłem, że to lato będzie wyjątkowe. Takie, które zdarza się tylko raz w życiu i nie sposób go zapomnieć. Jedyne w swoim rodzaju. Pierwsze, a zarazem ostatnie. Wygrzebałem w tym celu wszystkie oszczędności. Sprzedałem samochód, z nie małą stratą, ale przecież czas naglił. Odkurzyłem nawet stare, zapomniane książki i sprzedałem za grosze w antykwariacie. Wiedziałem, że i tak do niczego mi się już nie przydadzą. A zatem miałem trochę pieniędzy i wybrałem się nad morze. Tego roku pogoda była wyjątkowa, przez całe wakacje słonecznie i cudownie ciepło. Niczym jak nad Morzem Śródziemnym, zazwyczaj żaden, nawet najmniejszy obłoczek nie mącił błękitnej powierzchni nieba. Woda miała taką temperaturę, że wcześniej nigdy bym o takiej nawet nie marzył w Bałtyku. Pierwszego wieczoru pobytu wybrałem się na imprezę na plaży. Nie podejrzewałem, że w tak krótkiej chwili, moje życie całkowicie się odmieni. To było coś nowego dla mnie, nigdy wcześniej imprezy nie były moją ulubioną formą spędzania wolnego czasu, więc rzadko na nich bywałem, zupełnie mnie nie bawiły. Nawiązywanie kontaktów z nieznajomymi dziewczynami szło mi fatalnie. Zawsze byłem strasznie nieśmiały i uważałem, że tańczę wyjątkowo tragicznie, co potęgowało mój, i tak już ogromny, brak pewności siebie. Najwyraźniej byłem przewrażliwiony na swoim punkcie. Samotne picie piwa też nie należało do przyjemności. Miałem paranoiczne poczucie, że wszyscy z drwiną się na mnie gapią. Dlatego zawsze najchętniej omijałem takie miejsca. Lecz tamtego, upalnego wieczoru na plaży wszystko było zupełnie inne. Pewnie dlatego, że moje życie się zmieniło, stanęło na głowie. Nie krępowałem się już wcale moim style tańca ani wyglądem. Dziwiłem się sam sobie, jak łatwo przychodziło mi zagadywanie do kobiet, które pierwszy raz w życiu widziałem na oczy. Zdanie innych o mnie, już zupełnie mnie nie obchodziło, a tym bardziej nie paraliżowało. Kiedy już się trochę rozszalałem, pojawiła się Ona. Stanąłem jak wmurowany, ponieważ wyglądała jak mityczna bogini, która na moment zeszła z Olimpu. Cudowna figura, opalona na złocisty kolor skóra znakomicie kontrastująca z bielą zwiewnej, delikatnej sukienki. Piękna twarz o przecudnych rysach, malinowe usta i prześliczne, złotobrązowe oczy, rzucające miękkie, powabne spojrzenia. Natychmiast zaszumiało mi w głowie, a wewnątrz poczułem dziwny ucisk. Była to kobieta, której nawet nie był bym w stanie wyśnić. Normalnie, natychmiast uciekłbym stamtąd, ze strachu i pełen wstydu. Później wyrzucałbym tylko sobie, jaki jestem beznadziejny. Ale nie wtedy. Alkohol już lekko szumiał mi w głowie, ale przenigdy nie był by w stanie dodać mi takiej odwagi. Skąd wzięła się ta nagła, niespodziewana siła? Nie mam pojęcia, ale wiem, że to Ona zawróciła mi w głowie. I cóż ja wówczas zrobiłem? Podszedłem do Niej, najbardziej adorowanej piękności, świecącej niewidzialnym blaskiem tak jasno, jak Słońce przyćmiewające w dzień gwiazdy. Podszedłem i zagadnąłem. Nie pamiętam co, nie pamiętam jak, ale nie zostałem zmrożony…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil anonymous0987
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…