Leara - historia postaci
Krótka historia tworzona na potrzeby DnD.
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Leara przyszła na świat jako czwarte dziecko karczmarza w małym miasteczku, położonym około 30 mil na wschód od stolicy. Matka zmarła przy porodzie kolejnego dziecka niecały rok później, zabierając je ze sobą. Leara została z ojcem i trzema braćmi. Karczmarz doceniał tylko synów, którzy byli w stanie sprostać jego wymaganiom – dla córki miał tylko pogardę, jako że uznawał kobiety za istoty słabe, których miejsce jest w kuchni. Mając tak niewiele lat, Leara była dla niego tylko kolejną gębą do wykarmienia – zwłaszcza że karczma przynosiła coraz mniejsze zyski. Ojciec wyżywał się na córce, często bijąc ją do nieprzytomności, zostawiając samą na noc w stajni. Gdy Leara miała sześć lat postanowiła uciec z domu. Przez parę dni podkradała resztki dań gości, przygotowując zapasy. Gdy nadszedł nów, poczekała aż wszyscy domownicy i goście zasną, po czym wymknęła się do stajni, gdzie trzymała w tajemnicy przed rodziną swój skromny, dziecięcy majątek – kolczyki po matce, szmacianą lalkę, maleńki nożyk i jednego złotego dukata, który kiedyś wypadł z sakwy podróżnego kupca, gdy ten wespół z towarzyszami malowniczo wymiotował wprost na stół w karczmie. Gdy już miała się wymknąć w ciemną noc, nakrył ją najstarszy z braci, który szedł skorzystać z wygódki. Natychmiast zaprowadził Learę przed obliczę ojca. Karczmarz wpadł w szał. Przez kilka kolejnych tygodni dziewczynka leczyła złamane ramię i kilka pękniętych żeber. Nie zrezygnowała jednak ze swego pierwotnego planu. Pół roku później zakradła się na wóz jednego z goszczących w karczmie kupców. Tam schowała się między workami z przyprawami, a belami drogiego materiału. Tym razem nikt się nie zorientował, że najmłodsza latorośl karczmarza zniknęła. Leara już nigdy nie zobaczyła rodziny, nigdy też za nią nie tęskniła. Dodatkowego pasażera kupiec spostrzegł dopiero czterdzieści mil dalej, gdy zatrzymał się na nocleg w pierwszym większym mieście. W porównaniu z laniem, jakie spuścił Learze kupiec, bicie przez ojca było jak najczulsza pieszczota. Nieprzytomne, ledwo żywe dziecko mężczyzna wyrzucił do pobliskiego ścieku i ze swej pamięci, już zacierając ręce na przyszłe zyski ze sprzedaży swoich towarów. Dziewczynka niechybnie by zginęła z wycieńczenia, chłodu i zakażonych ran od bata, gdyby Los nie postawił na jej drodze Yaevinna – niespełna szesnastoletniego półelfa. Zwany przez przyjaciół Vinnem chłopak nigdy nie przejawiał nadmiernej empatii w stosunku do bliźnich. Jednak tego dnia jego banda straciła jednego z kieszonkowców i tak czy siak musiał znaleźć jakieś dziecko do przeszkolenia. Tak więc po krótkim namyśle Yaevinna wziął na ręce lekkie ciało dziewczynki i zabrał je ze sobą. W tym momencie powinnam co nieco opowiedzieć o nowym towarzyszu naszej bohaterki. Vinn mieszkał z jemu podobnymi w taborze stojącym pod murami miasta. Długie kasztanowe włosy nosił rozpuszczone, przy czym grzywka zawadiacko opadała mu na zielone oczy, nadając wygląd łobuziaka, lecz jeszcze nie zbira. Ubierał się zwykle w lekką lnianą koszulę i skórzane spodnie. Za pasem nosił niewielki sztylet, zaś w kieszeni garotę. Oficjalnie banda, do której przystał, zajmowała się wędrowaniem z miasta do miasta i zabawianiem gawiedzi akrobacjami i tańcem. Nieoficjalnie – drobnymi kieszonkowymi kradzieżami waluty i biżuterii oraz pożywienia na targu. Przewodził im postawny mężczyzna o krótko ostrzyżonych siwych włosach, ciemnej cerze i orlim nosie. Nikt nie znał jego imienia i nikt nigdy o nie nie pytał. Zwali go Frillem i bez słowa skargi słuchali wszystkich jego rozkazów, choćby nie wiadomo jak niedorzeczne się wydawały. Prawą ręką Frilla był znany nam już Yaevinna, wytrawny linoskoczek. Zajmował się zwykle rekrutacją nowych członków trupy, zdobywaniem jedzenia i oczarowywaniem strażników miejskich, którzy zazwyczaj dawali się złapać na jego olśniewający uśmiech. Kolejni byli bliźniacy, Sinthel i Sinthal – obaj słomianowłosi, błękitnoocy, w wieku około czternastu lat. Chociaż na pierwszy rzut oka wyglądali jak aniołki, wyśmienicie posługiwali się nożami do rzutów. Ich specjalnością było rzucanie do celu, żonglowanie sztyletami i połykanie noży. Ich występy nieodmiennie zapierały publiczności dech w piersiach, co wykorzystywała drobna brunetka opróżniając kieszenie i sakiewki części zebranych – na imię jej było Lia. Resztę ludzi pozbawiała majątku ruda jak wiewiórka Rea. Ostatnia występowała zawsze Aine. Piękne i proporcjonalne kształty dziewczyny zwykle przykryte były dość skromną ilością materiału. Dodajmy do tego długie czarne loki, oliwkową skórę i kocie oczy – et voila! Uzyskujemy śliniących się do Aine mężczyzn wszystkich stanów i błyskawice ciskane z oczu ich towarzyszek. Trupa nigdy nie zostawała dłużej niż pięć dni z rzędu w tym samym mieście. Było to wystarczająco długo by się obłowić i nie wzbudzić podejrzeń nagłym wyjazdem, na tyle zaś krótko, by nie dać się złapać. Początkowo Frill nie był zachwycony znaleziskiem Vinna, jednak mimo surowego wyglądu nie mógłby wyrzucić skatowanego dziecka na pewną śmierć. Zgodził się przygarnąć Learę do bandy, po czym wziął się za leczenie jej obrażeń. Wykorzystując sporą wiedzę na temat ziół, zdołał przygotować mieszankę, która z dnia na dzień dodawała dziewczynce sił, leczyła rany i usuwała siniaki. Nie minęły dwa tygodnie, gdy Leara była już kompletnie zdrowa. Lia i Rea szybko wprowadziły ją w tajniki kradzieży kieszonkowej, Sinthel i Sinthal nauczyli jak obchodzić się z nożami, zaś Aine uczyła tańca. Przez kolejne kilka lat każdy dzień był podobny do poprzedniego. Występowali i kradli w miastach, często spali w szczerym polu, nie mając co jeść, lub dla odmiany – zamawiali w karczmie najlepsze pokoje i potrawy, wydawali zdobyte pieniądze na stroje i błyskotki oraz uciekali uliczkami przed strażnikami. Leara czuła, jakby dopiero teraz miała prawdziwą rodzinę. Wszystko zmieniło się, gdy skończyła trzynaście lat. Obozowali właśnie nieopodal miasta Hiria. Leara poszła wraz z Reą i Lią na targ, by ukraść kilka bochenków chleba i trochę owoców na kolację i śniadanie dla bandy, gdy nagle poczuła, że ktoś łapie ją za kaptur i podnosi ze dwie stopy w górę. Próbowała się wyrwać, ale prześladowca był zbyt…
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil wampisia
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…