Lekcja angielskiego - lekcją życia…
Z życia wzięta historia, której ,,cząstka" tkwi dalej została we mnie. Jest to opowiadanie dotyczące spotkania dwojga zupełnie sobie ,,obcych"ludzi. Zachęcam i czekam na opinie czytelników, konstruktywna krytyka jak najbardziej wskazana...
Pokaż fragmentZwiń fragment
Pierwsze 50%
Nastał dzień wyjazdu, dzień na który ja i moi przyjaciele ( Andy i Mirka) czekaliśmy bardzo długo. Siedząc już w autokarze, po pożegnaniu z rodziną zmierzaliśmy na lotnisko w Berlinie, gdzie mieliśmy się udać samolotem w nieznane… Nasz pierwszy wspólny wyjazd zagraniczny, za kierunek obraliśmy Belfast, choć w zasadzie jedynym argumentem przemawiającym za tym miastem, a nie innym była moja koleżanka Anka, na której pomoc liczyłem najbardziej, zapewniając przy okazji moich przyjaciół, że na niej polegać można jak na Zawiszy. Niestety do tej przysłowiowej postaci, było jej delikatnie mówiąc daleko… Pełni obaw ale ciekawi tworzyliśmy już w naszych głowach scenariusze naszego pobytu, od tych najczarniejszych po te wprost z naszych marzeń. Zapewniając siebie nawzajem, że uda się chyba…! Autobus wypełniony ludźmi od 20-latków do 50-latków pokonywał kolejne kilometry, zatrzymując się w kolejnych większych miastach naszego turystycznego kraju, z tą różnicą, że turystami są jego rodowici mieszkańcy, którzy szukają dla siebie ,,lepszego, godnego” miejsca niemal zawsze poza granicami naszego kraju. Dlaczego? Chciałoby się zapytać, choć w tym przypadku o odpowiedź chyba nie trudno bo jak tłumaczyć tysiące ludzi żyjących na skraju ubóstwa, ledwo wiążących ,,koniec z końcem”, brak miejsc pracy dla młodych ludzi tuż po studiach, którzy start w dorosłe życie zaczynają od pożyczek rodziców czy też banków( czy to nie przygnębiające opcje...?) Jednakże ja i moi przyjaciele jeszcze tą ,,ciągotę” do Polski czujemy i z góry założyliśmy, że wrócimy (najważniejsze by nie po tygodniu czy dwóch)przekonując się na własnej skórze jakie życie prowadzą tam ludzie, pracując z nimi(i przywożąc oczywiście mały kapitał na studenckie potrzeby) , poznając i obserwując ich w różnych sytuacjach... Długo czekać na pierwsze spotkanie z obcokrajowcem czekać nie musieliśmy, bo już w Szczecinie do autokaru weszła pewna ,,nietypowa” kobieta! Kobieta, która od wejścia porozumiewała się zdecydowanie niepolsko brzmiącym językiem( siedziałem na samym końcu), oraz dość dużej powierzchni własnego ciała co przyciągnęło uwagę wszystkich siedzących( i tu nie przesadzam!) Po krótkiej rozmowie z kierowcą stwierdziła, że chyba nie ma miejsca siedzącego dla niej, za które przecież płaciła…Była nieco wzburzona i dość rozbudzona, a ja dzięki temu mogłem osłuchiwać się z pierwszym tzw. native speakerem na naszej drodze. Przez to poruszenie, zupełnie zapomniałem, że jedyne miejsce wolne w autobusie jest koło mnie co znacznie zmieniało sytuacje bo oto ta kobitka zbliżała się przeciskając się z ledwością w ciasnym rzędzie między
— koniec bezpłatnego podglądu —
Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.
Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.
Czytelnicy tej publikacji
Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.
Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.
Jak liczymy?
Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.
Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.
Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.
Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.
Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.
Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.
Komentarze czytelników
Profil Joshua
Aby komentować, zaloguj się.
Wczytywanie komentarzy…