Wróć do katalogu

Li'rk & Da'ght

Tym razem historia opowiada o dwóch pradawnych duszach uwięzionych w pewnym laboratorium. Kolejny projekt do animacji. Tekst nie ma wstępu ani kompletnego zakończenia i jest fragmentem większego opowiadania, do którego się przymierzam :3

Kaires, opublikowano , 8 min czytania, 5,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

EMPTY SHELL Li 'rk & Da'ght

Dźwięk syreny odbijał się echem wzdłuż ciemnych korytarzy fabryki. Rury oplatające szare, metalowe ściany oraz kraty podłogi odbijały jedyne źródło światła, jakim była pomarańczowa, migocząca lampa alarmu. Ludzie w ciemnych mundurach pojawiali się i znikali. Najwidoczniej czegoś szukali. Cienie, które ciągnęli za sobą, wyginały się łagodnie na każdej kolejnej przeszkodzie. Nagle jeden z nich zatrzymał się. Wyglądało to jakby wcześniej był schowany w środku większego cienia, który zresztą biegł dalej za swoim panem. Ten, który pozostał, otworzył swe białe ślepia (znajdowały się w miejscu głowy, więc to chyba oczy :3) i wyciągnął ciemną niczym noc rękę w powietrze. Przez moment cienka jak liść, wzdęła się uzupełniając brakujące mięśnie powietrzem. Dłoń zamknęła się na poręczy. Nowo-utworzone muskuły napięły się i wyciągnęły mroczną postać ze ściany. Tak jak ręka, tak i całe ciało wzdęło się, uzupełniając braki w ciele. Po krótkiej chwili, na środku korytarza stała ciemna, człekokształtna poczwara. Wyglądem przypominał 10-letnie dziecko... chłopca. Był strasznie wychudzony. Pod wielkimi, białymi oczami nie było ust, ani nawet nosa. Z obu przedramion i czubka głowy unosiły się cienkie strumienie czarnego dymu zmieszanego z płatkami popiołu. Jednak „osoba”nie płonęła. Może to ciemność z niego wyciekała?... W każdym razie, postać stała w lekkim rozkroku rozglądając się wokół. Światło lampy nie oświetlało go... nie rzucał cienia... On był Cieniem.

Ruszył dalej najwyraźniej znając drogę... może nawet i cel. Od czasu do czasu zmuszony ukryć się w którejś z ciemnych szczelin, dotarł wkrótce do miejsca, gdzie korytarz otwierał się na wielką halę. Jej ściany, ledwie widoczne, również obłożone metalem i splotem rur, tworzyły razem z podłogą i sufitem wielką sferę. W samym jej środku znajdowało się dziwne urządzenie. Było wysokie na 10-15 metrów i, w przeciwieństwie do reszty fabryki, pokryte było czerwonym materiałem o miedzianych krawędziach. Z jednego z dwóch otworów w górnej części maszynerii, widać było jak w delikatnym, kremowo białym świetle obracały się wielkie koła zębate. Do ścian urządzenia podłączone były półprzeźroczyste rury, które prawdopodobnie były odpowiedzialne za jego zasilanie. Z frontu znajdowały się drzwi, również z metalu, przedzielone na pół pionową linią czerwieni. Miały one dwa okienka ustawione na obu drzwiach, jedno u dołu, jedno na górze, w których nic nie można było ujrzeć, gdyż bił z nich blask niczym z dwóch reflektorów (not. Na długich :3). Zaś między drzwiami a korytarzem rozciągał się mostek, który nie był okratowany jak pozostałe korytarze, lecz obłożony metalowymi płytami. Całość przypominała ludzkie serce, do wnętrza którego prowadziła tylko jedna droga. Stwór upewniwszy się, że nikt go nie śledzi, podbiegł bezgłośnie na koniec mostku. Doszedłszy do drzwi spróbował zerknąć przez jedno z okienek, wciąż rozglądając się czujnie. Ujrzał jasną czerwień. Głowa zapiekła go, jak gdyby został oblany wrzątkiem. Upadł do tyłu z wolna, ale w ostatniej chwili zdołał się podeprzeć nogą. Był poparzony. Dźwięk skwierczenia nadal brzmiał w jego uszach. Na czystej, lustrzanej powierzchni drzwi ujrzał szare plamy, można rzec szare strupy(not.„,które powoli zanikały, przywracając jego dawny stan” nadal nie jestem pewien tego fragmentu :/). Wiedział już, że w ten sposób nic nie wskóra. Spojrzał w górę... Ujrzał to... przez chwilę sam nie mógł uwierzyć własnym oczom... To trwało tylko chwilę, lecz to wystarczyło, by mógł ujrzeć jej dłoń ocierającą się o szybkę. Była w środku. Teraz był tego pewien. Lecz nie wiedział w jaki sposób miał ją stamtąd wyciągnąć. Nie miał jednak zbyt wiele czasu do namysłu. Drzwi prowadzące do korytarza zostały szczelnie zamknięte. Nie musiał sprawdzać... wiedział, że to pułapka. Zza metalowych ścian hali pojawił się rząd…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych