Wróć do katalogu

Limeryki księga druga

Postanowiłem dać na całość. Druga księga limeryków w CAŁOŚCI. Jak się nie spodoba - więcej nie napiszę/nie wrzucę... No i oczywiście wykorzystanie za zgodą autora!!!

Dziadekpierdziadek, opublikowano , 33 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

POWITANIE Z AFRYKĄ Pewna piękna niewiasta z Dubaju Podrapała raz męża po jaju. Cóż, zbyt mocno drapnęła Więc cholera go wzięła... Żyła kiedyś niewiasta w Dubaju!

Pewien sułtan co mieszkał w Bejrucie Znalazł kiedyś ekskrement w swym bucie. Kiedy stopa mu równo Weszła wprost w samo gówno, Dziwne wtedy miał sułtan uczucie.

Pewien starszy semita spod Jaffy Wielce był się przestraszył żyraffy. Gdy zobaczył, że szyjja Niczym pyton się zwijja, Myślał, że chyba szlag go wnet traffy.

Pewien starszy urzędnik z Tobruku Pistoletem chciał zrobić seppuku: I nie wiedział, skubany, Że do tego katany Się używa, by było bez huku!

Pewien Arab co mieszkał w Asuanie Na wielbłądzie uwodził był panie. Wydał na to majątek, Bo to wielki wyjątek By kochanie tam mogło być tanie.

Pewna piękna murzynka z Kinszasy Popierała kobiece zapasy, A najbardziej lubiła, Gdy się w błocie topiła... Ależ teraz dziwaczne są czasy!!!

Pewna pani w Addis Abbebie Zwykła sypiać w negliżu na glebie... Że sypiała zaś marnie, Więc mawiała wulgarnie: 'Chyba komuś dziś zaraz doj****!'

Pewien dama, co żyła w Kinszasie Handlowała swym ciałem na trasie, Prawie tak jak TIRówka, Ale tego tam słówka W tym kontekście używać nie da się.

Pewien młodzian co Tel Awiwie Spędzał dni oraz noce przy piwie (Równo w zimie i w lecie), Potem szczał w toalecie Godzinami. I ja się nie dziwię!!!

Pewien muł, który żył w Istambule Do mulicy zalecał się czule: 'Zostań moją kochanką, A Cię wezmę na sianko...' Ale ta go kopnęła w dwie kule!

Pewna dama, co żyła w Algierze W każdą noc się zmieniała we zwierzę. Ponoć wtedy lizała Każdą część twego ciała, Ale ja w to po prostu nie wierzę!

Jeden pan, który mieszkał w Tunisie Z apetytem spożywał g. lisie Mówiąc, że gówno lisów Jest najlepsze z Tunisu, Ale w to wierzyć wprost nie chce mi się!

Pewna dama z angolskiej Luandy Właścicielką zechciała być Pandy. W RPA ją kupiła I gotówką płaciła, Bo na koncie miała krugerandy.

Pewien murzyn, co mieszkał w Kotonu, Nie był raczej ekspertem bon tonu: Choć tequillę pił z solą Oraz rum z coca colą, Lecz szampana popijał z bidonu!

Pewien pan, który żył w Gaborone Co dzień rano zwykł bijać swą żonę. Ona zaś wieczorami Ryła go pazurami. Życie często jest tak popieprzone...

Burkinianin Faso z Wagadugu Chciał zakupić ze dwie tony ługu, Bowiem chciał przy niedzieli Jako śnieg się wybielić, Ale tylko dorobił się długu...

Burundyjczyk, co żył w Bużumburze Zwykł wychodzić boso na podwórze. Lecz pewnego dnia rano Wdepnął nogą w guano, Więc śmierdziało mu całe odnóże.

Pewna pani z Ndżameny (gdzieś w Czadzie) Przykucnęła w dziwacznym przysiadzie... Lecz gdy potem wstawała, To się dziwnie zachwiała, I z łoskotem spoczęła na zadzie!

Jeden starszy katolik z Dżibuti Na wigilię skosztować chciał kutii. Ale pewna Rosjanka Rzekła, patrząc do garnka: 'Не boзможнo. И больше не шути!'

Pewna miła panienka z Timbuktu Pożerała tonami dżem z fruktów, 'Bo po dżemie', mawiała, 'Nie nabiera się ciała, A nie znoszę mlecznych produktów.'

Żył raz głupi młodzieniec w Kairze Który udał się w Nilu pobliże, Wskoczył raźno do wody Gdy przepływał krokodyl... Ależ szybkie i zwinne to źwirzę!

Pewien murzyn, co żył w Libreville Piękny gest raz okazał i styl: Wszedł po cichu za krzak, Palcem pokazał 'fuck', Więc Poeto, przed nim czoło schyl!

Raz Gambijczyk, co mieszkał w Bandżulu Rzekł do swego kolegi: 'Ty ciulu!' Tamten, nie chcąc być dłużnym, W brzuch go dziabnął podłużnym Ogórasem, by ten wił się z bólu.

Raz rozpustnik co mieszkał w Ghanie Wynajmował panienkom mieszkanie: Dobrze mieszkać jest w Akrze, Pamiętając, że także 'Te' usługi niezwykle są tanie.

Raz dżentelmen, co mieszkał w Konakry Pragnął końmi zaorać trzy akry. Wpłacił osiem gwinei I nie stracił nadziei, Aż zobaczył za końmi dwa fiakry.

Bardzo piękna panienka aż z Bissau Była raczej na głowie dość łysa. Gdy zboczeni panowie Ją głaskali po głowie Ta mawiała: 'Aleś się pan przyssał.'

Pewien dziarski staruszek z Malabo Do jeziora raz skoczył za babą, Zresztą starą ropuchą, Lecz mu uszło na sucho, Gdy powiedział: 'Ja kocham cię, żabo!'

Pewna znana tyczkarka z Jaunde Popijała herbatę raz z próndem: Gdy mówiono jej: 'Ale, Taką piją górale!' Odrzekała: 'Cóż, wijyncy nie bunde!'

Pewna piękna artystka z Nairobi Gotowała raz budyń ze skrobi, Poczym, gdy go spożyła, Cała się usztywniła I po dzisiaj gabinet mój zdobi.

O północy raz na Komorach Zakupiłem pięć kotów we worach - Bowiem kiedy w Moroni Kota w worku się schroni, Wtedy kupisz o wszystkich go porach!

Pewien starszy jegomość z Brazzaville Sztuczną szczękę w wychodku zostaville... Była z tym śmiechu kupa, Bo wyglądał jak dupa, Kiedy japę na oścież rodziaville.

Raz mieszkaniec Maseru w Lesotho W czasie suszy wpadł nogą wprost w błoto: Wszyscy, którzy go znali, Tylko głową kiwali, Bo jak bardzo być można idiotą?

Pewna starszy marynarz z Monrowii Zjadł był raz w postu czas placek krowi; (Działo się to w Liberii, Która słynie z brewerii, I gdzie ludzie nie bardzo są zdrowi).

Jeden Muamar, co żył w Trypolisie Śnił co nocy o nagim budrysie, Co po wydmach był hasał, I wielbłądy wypasał... Oj, Kadafi! Ty stary urwisie!...

Pewien Murzyn z Antananarywy W wielce twórcze był wpadał porywy, Mówiąc: ‘Zaraz pokażę Jak tu, na Madagaskarze Na poezję podrywa się dziwy!’

Pewien miły dżentelmen z Lilongwe Hodował w Malawi makolągwę. Widok był to nierzadki: Gdy pchał łapy do klatki, Wycie się rozchodziło przeciągłe!

Raz sędziwa staruszka z Bamako Z rana czuła się bardzo nijako. Wszyscy w Bali płakali Gdy nazajutrz grzebali Tę staruszkę wraz z drewnianą paką...

Pewien słynny performer z Rabatu Kiedyś wszedł nago do magistratu. Wzbudził podziw i śmiech, Ale że był to grzech, Więc czym prędzej oddano go katu.

Mauretanin spod Nawakszutu Nabył kiedyś obuwie z odrzutu: Było kiepskiej jakości, Lecz miał wiele radości, Jako że nigdy nie nosił butów.

Pewna miła dziewczyna z Port Louis W towarzystwie znalazła się luji. (Może winno być ‘lujów’? Można zmienić na ‘zbójów’... Czy też może powinno być ‘zbóji’???

Pewna pani, co żyła w Mapucie Na swych nogach nosiła papucie. Zwykła mawiać, biedaczka Że źle czuje się w laczkach, Już nie mówiąc o zakrytym bucie.

Pewien starszy poeta w Windhuku Miał w swym sejfie ze sto starodruków. - Nie wiesz gdzie Windhuk leży? Chyba nikt nie uwierzy! Geografii się ucz, ty nieuku!!!

Kiedyś w centrum stolicy Mbabane Rzeczy działy się wręcz niesłychane: Pewną miłą panienkę Wymazano gówienkiem! Takie rzeczy zdarzają się w Ngwane!

Było to w słynnym mieście Niamej: Zjechał tam z żoną swą Buhaj Bej A że nazwisko ‘Buhaj’ Ma swój rym w słowie ‘ruchaj’ To wesoło tam było, że hej!

Pewien dziarski staruszek z Monrowii Na spacerze raz wdepnął w kał krowi: Musiał pobiec do rzeki, Którą wręcz zmienił w ścieki, Trudno bowiem nie ulec smrodowi.

Nigeryjczyk co mieszkał w Lagosie Pałaszować uwielbiał łososie – Jadł surowe, wędzone, Gotowane, smażone I duszone w prowansalskim sosie.

Pewien pan, który mieszkał w Pretorii Kiedyś wpadł w dziki szał euforii, Wskoczył bowiem na konia I się wpieprzył na słonia... No i koniec jest to tej historii...

Pewien stary lubieżnik z Kapsztadu Wprost uwielbiał podglądać sąsiadów. Źle się jednak skończyło, Bo obtłukli mu ryło Mówiąc: ‘Odwal nareszcie się, dziadu!!!’

Z czego znane miasteczko jest Bangi? To miejscowość stołecznej więc rangi Gdzieś w Środkowej Afryce. Żyją tam dwie dziewice, I codziennie tam robią balangi!

W mieście Praja, na Zielonym Przylądku Mieszkał pan, co miał dużo rozsądku. Jedną tylko miał manię, Aż do śmierci miał nianię, Ale reszta była raczej w porządku.

W osławionej stolicy Kigali Niezbyt tolerowani są biali, Ale w czasie rozruchów Biją także czarnuchów, By się z białych nadmiernie nie śmiali!

Senegalczyk, co mieszkał w Dakarze Zwykł zakładać biustonosz na twarze Okolicznym panienkom, Co olbrzymią udręką Było w każdym, rzecz jasna, wymiarze.

W bardzo pięknej Victorii (Seszele) Dnia pewnego na świat przyszło cielę. Chciało być pępkiem świata I być bykiem jak tata... Nawet zwierzę potrafi mieć cele!

W mieście Freetown (Sierra Leone) Pewien facet wziął sobie za żonę Piękną Polkę spod Mławy Co kochała przyprawy, No i życie miał dość popieprzone!!!

Pewien ćpun, który żył w Mogadiszu Raz wypalił trzy deko haszyszu. Wsadził narty na nogi, Wlazł na dach... Boże drogi! Pewnie słyszał o naszym Małyszu!!!!

Pewna stara przekupka w Chartumie Próbowała sprzedawać raz mumie. (Mumia jest to zabytek; Marny z mumii pożytek, Bo w dodatku gotować nie umie!)

Pewien starszy pan z Dar es-Salam Żądzę dziką odczuwał do lam. Gdy napotkał gdzieś lamę, Tulił zwierzę jak damę I chciał z lamą być sam na sam...

Lome jest to togijska stolica: Żyła w Lome raz pewna dziewica, Która w czasie upału Upust dawała ciału, Chodząc nago po wąskich ulicach.

Pewien Anglik, co mieszkał w Kampali Miał interes długości trzech cali. Chodził dumny jak paw I domagał się braw! Koń ma dłuższy, a wszak się nie chwali!

Pewien pan, który żył w Jamuskuro Raz próbował mieć seks z własną kurą: Było dość niewygodnie, Bo zapomniał zdjąć spodnie, A i tak w kutas wbiło się pióro!

Jeden gość, który żył w Sāo Tomè Zechciał raz spożyć lunch poza domem. Gdy flirtował z kelnerką, Ta rąbnęła go ścierką, No i facet ją pojął za żonę.

Żył-był słynny poeta w Lusace Który lata trzy spędził był w pace Bo napisał limeryk, Który, gdy mam być szczery... Lepiej nie, bo i ja wolność stracę!

Pewna niecna mieszkanka Harare Wystawiła na sprzedaż swe stare, Tłuste, obfite ciało. Wielu z niej korzystało, Rewanżując się w zamian dolarem.

Pewien człowiek, mieszkaniec Azorów Wziął za żonę idiotkę z Komorów. Żył z nią jeno dwa lata, Bowiem zeszła ze świata Gdy spożyła ragout z muchomorów.

Pewien pan, który mieszkał w Lesotho Nazwał raz swego kumpla idiotą. Tamten wpadł w amok wielki, Złapał za kombinerki I mu mordę rozkwasił jak złoto.

Pewien łysy Irańczyk-elekt Zamiast włosów miał bujny intelekt... Ale cóż, skoro żona Nieco była puszczona, Więc się czuł jak nabity w butelek...

Pewna pani z północy Libanu Zapragnęła mieć pled z sierści lamów. (Wiem, że winno być ‘lam’, Ale ja na to sr** Proszę Pań oraz Szanownych Panów!)

Znany wina koneser z Angoli Kontestował smak polskich jaboli, Poczym stwierdził, że w smaku Niezłe wina Polaków, Lecz straszliwie nazajutrz łeb boli.

W EUROPIE JAK W EUROPIE...

Pewien stary nazista z Rostocku Ze wściekłości wpadł w rodzaj amoku, Gdy usłyszał: 'Naziści Są rasowo nieczyści, Więc spier***** stąd szwabski buroku!'

Pewien stary lubieżnik w Bretanii Chciał poleżeć w swym łóżku na pani. Gdy ją rzucił na wznak, Ta odrzekła mu tak: 'Pan i serce, i ciało me rani!'

Pewien major z Ventspilsu (Windawy) Koniec życia miał dość nieciekawy: Zamiast w bitwie gdzieś polec Zmarł na zawał, gdy stolec Ktoś mu wrzucił ukradkiem do kawy.

Eskimoska z dalekiej Laponii Hodowała w swym igloo pięć słoni, Twierdząc: ‘Gdy noc polarna Zimna, mroczna i czarna, Można trafić do igloo po woni.’

Pewien bogacz, co mieszkał w Readingu Trwonił forsę co noc na dancingu; Do wypitki był skory Pod oczami więc wory Zwykł usuwać przy ‘face-liftingu’.

Pan architekt, co mieszkał w Genewie Pragnął dom swój zbudować na drzewie, Lecz gdy spostrzegł, że ptaki Tworzą dom byle jaki, Też zbudował na drzewie badziewie!

W pewnej szkole w Hiszpanii, w Madrycie Jako karę wprowadzono znów bicie. A za całą udrękę Można winić piosenkę Polską ‘Nic nie boli tak jak rzycie!’

Pewien Hrabia co żył w Transsylwani Raz się przyssał namiętnie do pani... Pieszcząc szyję jej czule Mruczał: ‘Kochaj Drakulę, Wszak malinka cię przecież nie zrani!’

Jose Perres, małżonek z Lizbony Zastał kiedyś kochanka u żony, Ale kiedy małżonka Mu zdziobała skowronka, Wtedy wreszcie się poczuł wkurzony!

Pewien gość, który mieszkał w Trewirze Całe życie przepędzić chciał w wyrze, Ale gdy tłuste ciało Wyro kiedyś zarwało, Po dziś dzień grubas rany swe liże!

Pewna młoda panienka w Nicei Była pewna, że jest przy nadziei, A tymczasem kobita Była strasznie utyta I okrągła jak flanki fosbrei.

Pewien Anglik, mieszkaniec Londynu Plugawego dopuścił się czynu: Zgwałcił pannę Małgosię Cały czas dłubiąc w nosie, Poczym zeżarł z kawiorem sześć blinów.

Johann Goethe, poeta z Weimaru Sprzedał 'Fausta' za tysiąc dolarów. (Mówi mi sekretarka, Że powinno być w markach, Lecz poprawiać strof nie mam zamiaru!)

Pewna miła studentka z Westfalii Chciała kąpać się nago raz w balii. No... nie była zbyt miła Gdy ręcznikiem strzeliła W pysk kolegów, co ją podglądalii.

Żył w Paryżu Borysek ponury, Co pokaźnej był raczej postury. (Fama głosi, Borysek Miał kręcony penisek, Lecz naprawdę, czy widział to który?)

Żyła kiedyś niewiasta w Cordobie, Która miała dziwnego coś w sobie: Nawet ksiądz, czy też kleryk Precz odrzucał maniery I się gapił na piersi jej obie.

Pewna dama, co żyła w Lozannie Przez trzy dni piekła kurę w brytfannie. Była stara to kura – Tylko kości i skóra, Więc ją mąż później lżył nieustannie.

Pewien stary bimbrownik z Devonu Raz wypędził był litr samogonu. Najpierw dobrze mu było, Lecz go nagle zemdliło No i zrzygał co pił do wazonu.

Pewien człowiek, co żył w Manchesterze W łóżku w straszne zamieniał się zwierzę: Bywał lwem i ślimakiem, Wilkiem i rosomakiem, Gdy nie golił się zaś, to był jeżem.

Eteryczna panna w Kopenhadze Co dzień rano spożywała sadze, Mówiąc, że trochę brudzą, Lecz ją szybko odchudzą... JA tej diety stosować nie radzę!

Pewna mewka, mieszkanka Konstancy, Przez przypadek usiadła na lancy. Dosyć głośno krzyknęła, Gdy się w tyłek kolnęła, Ale z tego nie dostaje się francy...

Pewien Niemiec z Berlina West Postanowił zatankować fest: Wypił piwo i sznapsa Aż mu poszła synapsa... Ale facet, bądź co bądź miał gest!

Słowakowi spod Bratysławy Ktoś podrzucił był granat do kawy. Wypił. Coś dupło głucho, Poczym pękło mu brzucho... Z tym, że temat jest niezbyt ciekawy.

Jeden pan na parkingu w Warszawie Seks próbował uprawiać w Zastavie: Wóz był dość starą bryczką, Za to panna – prawiczką! Śmiesznie było i bardzo ciekawie!!!

Przedsiębiorczy Albańczyk w Tiranie Zimą zaprzągł do auta był sanie: Woził nimi kobiety Bowiem myślał, niestety, Że to sposób najlepszy na panie.

W pięknym mieście Andora La Vella Popłynęła raz z kranów mistella . Nic dziwnego, że ludzie Tam mówili o cudzie, A szczególnie, że była niedziella.

Pewna pierwsza skrzypaczka z Wiednia Grała tak, jak kobieca część przednia. (czy inaczej: solista Grać nie może jak... glista, Bowiem jakość jest nieodpowiednia!)

Pewna pani z Komisji w Brukseli Wydawała raz raut przy niedzieli: Kurczak był z korniszonem Oraz wino czerwone!!! Ale któż się skrytykować ośmieli?...

Pewna gruba Bułgarka ze Sofii Nabawiła się mięśni atrofii. Przy pokaźŮym dość brzuszku Całe dni gniła w łóżku, Żadnej nie ma więc w tym filozofii.

Pewien pepik co w pięknej żył Pradze Tak się kiedyś użalał na władze: 'Mówią, że chcą być w Unii, Lecz to zwykli kołtuni, Trudno więc mieć ich w wielkiej powadze!'

Stary dziad erotoman z Helsinek Raz popełnił był niecny uczynek: Raz brunetkę ognistą Spoił był wódką czystą, Poczym znowu jął szukać blondynek.

Pewien słynny pianista w Atenach Występować uwielbiał na scenach, Grając tylko sirtaki. Efekt tego był taki, Że pisano o nim głównie w obscenach.

Jeden sławny matador z Madrytu Chciał na byku spróbować raz sprytu, Więc się wypiął na byka! Przy nieludzkich wręcz krzykach Wyjmowano mu rogi z odbytu!

Żyła kiedyś panna w Amsterdamie, Którą facet miętolił na sianie... Ta szeptała: 'Mój panie... Albo sam pan przestanie... Albo... jutro... poskarżę się... mamie!'

Pewien chłopczyk (obywatel Hagi) Przyszedł na świat caluteńki nagi: Oczka miał jak fasolka I gołego pindolka, Lecz nie zwrócił niczyjej uwagi.

W starym, pięknym irlandzkim Dublinie Suszą czasem się gacie na linie... Z czego znany jest Dublin? Jest ciut większy niż Lublin No i Whiskey potokiem tu płynie...

Raz na rynku w mieście Rejkiawiku Zostawiono sto dziesięć koszyków. Stały w deszczu i suszy, Ale nikt ich nie ruszył: Brak złodziei i skurczybyków...

Pewien pijak w stołecznym Belgradzie Parol zagiął na przepiękną Jadzię. A że był romantyczny, Toteż romans prześliczny Wypierdywał jej

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń z ostatnich 30 dni. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Do puli kwalifikuje się tekst z co najmniej 20 czytelnikami. Raz na godzinę wybieramy 30 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych