Wróć do katalogu

Limeryki księga I

Varia prawie kończące 1-szy tom Księgi Limeryków

Dziadekpierdziadek, opublikowano , 20 min czytania, 4,0 / 5
Czytaj bezpłatny fragment
Pokaż fragmentZwiń fragment

Pierwsze 50%

LIMERYKI JAK TA LALA

Był sobie raz Gilliam Terry Co miał niezbyt dobre maniery Puszczał więc bąki, A także biedronki… Oj, głupi coś ten mój limeryk. PAFKA 20.09.1998

Pewien starszy Żyd z Tessalonik Wiedzieć chciał, co to jest Lajkonik. Udał się do Krakowa, Ale spuchła mu głowa Oraz oklapł jak przekłuty balonik.

Pewna rani z okolic Kalkuty Z nudów zjadła na obiad swe buty, Poczym, czując wyrzuty Rzekła: "Po co mi buty? Cóż po bucie, gdy but jest przeżuty!"

Pewna dama urocza szalenie Miała straszne raz zatwardzenie; Gdy wypiła Ciociosan A następnie Normosan To zrobiła potworne wrażenie.

Pewien miły staruszek z Sopotu Postanowił się napić kompotu I z tej właśnie przyczyny (Kompot był z makowiny) Okropnego narobił kłopotu.

Była sobie Hrabina z Hongkongu Co panicznie się bała przeciągu, Więc tam, kędy bywała Okna furt zamykała I słyszała: "Ach ty dziwolągu!".

Pewna starsza matrona we w Gdańsku Z miodem jadła śledzia po Irańsku Gdy pytano ją czemu, To mawiała: "Do dżemu Trza dodatki dobierać po pańsku."

Pewien Andrzej z samego Berlina Limeryki pisywać zaczynał, A że nie znał metryki Gówno, nie limeryki Z tego wyszły, więc głośno przeklinał.

Raz upadła dziewica z Hong-Kongu Bardzo bała się stanąć w przeciągu: 'Wiatr silniejszy, Panowie, Zmierzwi włos na mej głowie, Więc poleżę dziś na mym szezlongu...'

Pewna głupia blondynka z Jastarni Chciała miłość uprawiać na darni Obok głównej ulicy, Sądząc że w tajemnicy... 'Bo najciemniej jest obok latarni!'

Pewien broiler się skarżył raz rano Że na żółto go przefarbowano. I nie wiedział, łamaga, Że tradycja wymaga Aby kurczak był żółty w Wielkanoc!

Pewna dama z dalekiej Syberii Miała męża, który chadzał w liberii. Że to dziwne, mówicie? No to co? Samo życie... Każdy prawo ma do fanaberii!

Pewna starsza niewiasta w Paryżu Zjadła z smakiem ze dwie tony ryżu I beknęła z lubością, Mówiąc: 'A drogim gościom Zamiast ryżu dam wódkę z anyżu..."

Pewna chroma niewiasta z Lubeki Wydawała fortunę na leki... U nas także jak w Lubeck Życie jest kubek w kubek I okrutny jest żywot kaleki!!!

Pewien starszy jegomość z Juraty Zwykł kupować był miłość na raty. Gdy pytano w agencji Czy nie starcza mu pensji Mawiał z smutkiem: 'Cóż, nie jestem bogaty...'

Jasio wielkim był gdyńskim poetą, Dla którego jedyną podnietą Stało się męskie ciało... Wielu więc powiadało, Że na prawdę był chyba kobietą.

Pewna Basia z okolic Paryża Uwielbiała wprost chodzić w negliżach, Aż jej sąsiad z przeciwka Krótko rzekł: 'Jesteś dziwka!' Na co ona: 'Ach! Pan mi ubliża!!!'

Pewien suseł z dalekiej Kanady Zimą wstawał by robić przysiady, Gdy pytano go czemu Nie śpi tak po bożemu Jak inne, mówił: 'Bo mam zajady.'

Raz pewien komuszek z żałości Raz załkał w przypływie szczerości: "Wszak wy, oczywiście Nas uznać winniście, Bo widzicie: jesteśmy w mniejszości!"

Raz żona stwierdziła surowo Spojrzawszy na TĘ część mężową: "Konwencja powiada Że uznać wypada Twą mniejszość, choć nienarodową."

Czort wie, co nią powoduje Że w łóżku tak peroruje Miast ulżyć mej męce: "Nie biorę go w ręce Mniejszości się nie prześladuje!"

Ma żona, gdym wszedł do chałupy Na talerz nalała mi zupy, A gdy ją w podzięce Wziąć chciałem na ręce Rzekła: "Idź precz od etnicznej mej grupy!!!"

Wiem, wszystko co małe jest śliczne, Cacane jest, apetyczne, Lecz żona ma prosi, By małe jej cosik Oszczędzać, bo jest też etniczne !?!

Pewien staruszek spod Rygi Na kacu wpadał w podrygi, Był siny, zielony, Miał łeb rozpalony I w końcu jechał do Rygi.

Pewien słynny astronom - emeryt Chciał wyliczyć przyszły bieg efemeryd, Kupił zatem lunetę, Naukową gazetę, Poczym... nagle zmarł na dyfteryt.

Pewnej pani, mieszkance Nysy, Strasznie się podobali Bee Geesy. Gdy pytano ją wciąż: 'A co na to twój mąż?' Powiadała: 'Ach cóż. Całkiem łysy!'

Pewien Kaszub spod Sulęczyna Upolował na polu pingwina. Gdy go jadł z ostrym sosem Mruczał gniewnie pod nosem: 'Jakaś dziwna jest ta cielęcina.'

Była pewna Litwinka w Kownie Co się raz poślizgnęła na gownie. (Pewno miało być 'gównie' Lecz to brzmi dobrze równie No i nie aż tak bardzo dosłownie.)

Pewien Niemiec co żył pod Berlinem Często sznapsa popijać zwykł winem I zagryzać golonką, Poczym śledzia jeść dzwonko Z octu, tak więc kwaśną miał minę...

Limeryk dla recytatorów z wadą wymowy Pewien krytyk żnany ż ciętych analiż Żapadł kiedysz na myszli paraliż A gdy płakał w udręcze: "Nie napiszę nicz więczej". Szłyszał: "Nicz to, chałturę odwaliż..."

Pewna śliczna blondynka z Pabianic Pociąg czuła do piwa i szklanic: Gdy dorwała szklanicę To kraśniały jej lice I wołała: 'Pij piwo bez granic!"

Pewna stara dewotka z Rawenny Inkunabuł nabyła bezcenny - Gdy go dała mężowi Ten ją pobił, albowi- Em po prostu cham był niepiśmienny.

LIMERYK BIOLOGICZNY DLA LUDZI LUBIĄCYCH EGZOTYCZNĄ ROŚLINNOŚĆ

Pewna pani, co żyła gdzieś w USA Hodowała amorphophallusa, A że śmierdział jak gówno, Pani ścięła go równo I w to miejsce wsadziła kaktusa.

TEN SAM LIMERYK, TYLKO DLA LUDZI NIEUZNAJĄCYCH ŁACIŃSKICH NAZW

Kiedy świeże powietrze mi zbrzydło Posadziłem w doniczce dziwidło - Gdy kwiat zakwitł jak stał Zaczął śmierdzieć jak kał, Wypieprzyłem więc z domu 'pachnidło'.

Pewna mniszka co żyła w klasztorze Każdej nocy wzdychała: "Mój Boże, Nie karz swojej owieczki Co by chciała majteczki Mieć w cielistym, różowym kolorze."

Pewien słynny rabin z Rawenny Zwykł był jadać kotlety z lucerny Twierdząc przy tym, że soja Dobra tylko dla goja, Zaś lucerna to pokarm koszerny.

Pewien znany artysta ze Sjeny Kupił kiedyś motocykl z przeceny: Dziwny był tenże motor: Zamiast tłoka miał rotor I reflektor wprost zdjęty ze sceny...

Pewien słynny performer z Koluszek Zrobił rzeźbę z tysiąca wydmuszek, Z jajek zaś zrobił paja, Nazwał to 'Ale Jaja', Straszny bowiem był z niego świntuszek.

Pewna pani z górnego Sopotu Zwykła wiązać swą kozę do płotu. Że wiązała - to fajnie, Lecz pomyślmy o łajnie: Ze sprzątaniem jest wiele kłopotu!

Pewien pan na środkowym Pomorzu Niczym mors w zimie pławił się w morzu: Tak skutecznie się pławił, Że się grypy nabawił I przez miesiąc się pławił w swym łożu.

Pewien słynny rajdowiec, Zdrójkowski, Na motorze objechał pół Polski. Wynik mógłby być lepszy Lecz mu motor się spieprzył Więc niepyszny powrócił do wioski...

Pewien władca Polski z Dolnej Saksonii Wielką słabość odczuwał do koni - Wolał je, niźli krowy Bo nosiły podkowy, A waliły kule mniejsze od słoni.

Pewna pani w kurorcie Rozewie Gniazdko sobie uwiła na drzewie. "Wolę takie" - mówiła, Kiedy gniazdko swe wiła. "Inne domy to zwykłe badziewie!"

Pewna dama z okolic Stoczka Pokochała na zabój wręcz zboczka. Ten od razu zdjął spodnie, By mu było wygodnie... Tutaj kropka. Szlus. Koniec. I toczka!

Raz dziadunio z sławetnej Iławy Poszedł karpie kłusować na stawy, Ale złapał nie rybkę Tylko katar i chrypkę. Dla dziadunia los był niełaskawy...

Pewien pan co hodował dwa byki Burdel zrobił w miasteczku raz dziki... Że szaleńszy od krowy, Proces miał więc sądowy. Dziwne ludzie miewają nawyki.

Pewna młoda dziewczyna w Stargardzie Wszystkich ludzi miewała w pogardzie: Gdy ktoś przeszedł przez próg Głośne robiła prrrruk!!! Dając znak, że go ma w ariergardzie.

Pewna Włoszka, co żyła w Piemoncie Usłyszała o naszym Giewoncie. Wzięła więc do Zakopca Namiot, śpiwór i chłopca I błagała: "Hej! Tatry odsłońcie!"

Pewien Ślązak spod miasta Tychy Wielki pociąg wciąż czuł do marychy: Gdy zapalał konopie, To świat piękniał mu, chłopie, No i nie jadł do tego zagrychy.

Jeden raz wielbicielka de Sada Odwiedziła mojego sąsiada. Że nie mnie, Bogu dzięki - Do dziś słyszę te jęki Oraz... Nie! Mówić mi nie wypada!

Pewien gazda co żył na Roztoczu Zwykł był moczyć owieczki swe w moczu. Moczył je, czy nie moczył, Czy je ino posoczył To nie powód, by nie napić się scotch'u!

Próbowałem napisać wiersz szczery I liryczny, byle nie limeryk! Ale dzień był pochmurny, Utwór wyszedł dość durny! Cóż, nie ze mną natchnione numery...

Żył raz człowiek w pobliskim Tyliczu Co posiedzieć chciał chwilę na zniczu. No i patrz, co za psota - Ktoś zapałkę mu potarł! ŻYŁ RAZ człowiek w pobliskim Tyliczu...

Pewnej pannie z przepięknego Olecka Niespodzianie zagięła się kiecka. Choć krzyknęła: "Tadeusz! Ja cię proszę, mnie nie rusz!" Dziś rozbrzmiewa w Olecku płacz dziecka.

Pewien Tadźka z niejakim Romanem Się w Olecku raczyli szampanem... Dobry szampan olecki, Lepszy niźli radziecki I nie miewa się kaca nad ranem.

Raz Pan Tadzio ze swoim kolegą Nauczali języka obcego... A że w małym Olecku Dobrze jest nawet dziecku I im dobrze było właśnie dlatego.

Pewna dama ze środka Tunisu Zjadła raz pełny gar tiramisu: Nie wiedziała, biedaczka, Jak straszliwa jest sraczka Gdy się później napije kumysu...

Jeden Anglik z okolic Etonu Dziennie zjadał był funt salcesonu. Gruby był niby dynia, Bekał głośno jak świnia, Ale to już jest sprawa bon tonu.

Żyła skromna panienka w Lozannie, Która nago kąpała się w wannie Twierdząc głośno: 'Gdy naga, To czasami pomaga Umyć się tam i tu skromnej pannie.'

Pewna Ryfka, co mieszkała w Zawoi Wielki pociąg odczuwała do goi. Gdy ją brano, mawiała: 'Znowu dziś dałam ciała, Lecz ta rana się pewnie zagoi.'

Pewien Henryk z miasteczka Pruszcz Gdański Wpadł na pomysł zaiste szatański: Weny przypływ miał dziki Pisał więc limeryki Co wprawiło go w humor szampański!

Pewien wieszcz co żył na Suchaninie Wiersz poświęcił był przepięknej Ninie, Lecz że śmiała się zeń Babę ściął tak jak pień, Więc na pewno afekcja mu minie.

Pewna pani z Bulońskiego Lasku Zwykła była tam chodzić o brzasku: Chodzić tam może strach, Ale pewne, że gach Nie narobi gwałtownego wrzasku!!!

Pewien murzyn, co mieszkał w Kinszasie Raz próbował coś zagrać na basie. A że miał duże brzucho A do tego grał głucho Więc mu rzekli: 'Daj spokój, grubasie!'

Pewna panna co żyła w Ugandzie Chciała bardzo pojeździć na pandzie. Ale wyszła afera: Panda była szofera A ten rzekł: 'Panna jeździć nie bandzie!'

Pewien górnik, co żył był z zasiłku…

— koniec bezpłatnego podglądu —

Udostępnij

Zaloguj się lub załóż konto, aby czytać pełne teksty, zapisywać i oceniać.

Komentarze czytelników

Aby komentować, zaloguj się.

Wczytywanie komentarzy…

Znalazłeś problem w tym tekście? Zaloguj się, aby zgłosić tekst.

Czytelnicy tej publikacji

Zbieramy dane o lekturze. Publiczne statystyki pojawią się po osiągnięciu 20 czytelników pełnego tekstu.

Ostatnie 30 dni, z dzisiejszą aktywnością. Aktualizacja raz na godzinę. Liczby są zaokrąglone. Pomiar od 2026-09-12.

Jak liczymy?

Popularność łączy liczbę czytelników pełnej treści, średni postęp i odsetek ukończeń. Same kliknięcia nie dodają punktów.

Wynik = √liczby czytelników × (0,20 + 0,30 × średni postęp + 0,50 × odsetek ukończeń). Postęp i odsetek we wzorze mają wartości od 0 do 1.

Pulę Popularnych liczymy od uruchomienia nowej wersji serwisu (27 września 2026). Kwalifikuje się tekst z co najmniej 2 czytelnikami pełnej treści. Raz na godzinę wybieramy 100 najwyższych wyników. Strona główna losuje z tej puli do ośmiu publikacji. Starszy tekst również może się zakwalifikować.

Ukończenie oznacza szacowaną lekturę przynajmniej 90% treści, dotarcie do zakończenia i odpowiedni czas. Szybkie przewinięcie, ukryta karta, własne odczyty autora i powtórzenia nie zwiększają wyniku. Postęp łączymy między wizytami. Koniec bezpłatnego fragmentu liczymy oddzielnie.

Pomiar jest szacunkiem i obejmuje działający czytnik w przeglądarce. Liczby czytelników dotyczą kont; wizyty gości są osobną statystyką. Dane o lekturze zbieramy od wdrożenia nowego pomiaru. Dawne odsłony pozostają archiwalnym licznikiem.

Chronimy małe próby i zaokrąglamy liczby do piątek oraz odsetki do pięciu punktów procentowych. „—” oznacza brak wystarczających danych. Nie ujawniamy zachowań poszczególnych osób.

Zobacz pulę Popularnych